środa, 20 czerwca 2018

Wyśniona jedenastka - Paweł Fleszar




Książka Pawła Fleszara dostępna jest tylko w formie elektronicznej i można ją pobrać za darmo tutaj. Nie ukazała się dotychczas w żadnym wydawnictwie, a o jej istnieniu dowiedziałem się od samego autora, który zagadnął mnie na Facebooku z prośbą o opinię na temat jego niewydanego jeszcze debiutu.

Sformułowanie tej opinii było dla mnie o tyle trudne, że muszę przyznać, iż napisanie książki to marzenie, które zawsze mi towarzyszyło i dlatego podziwiam każdego kto doprowadził swoje marzenia do skutku. Tym bardziej trudno mi podchodzić krytycznie do pasjonatów, którzy oddają się w całości debiutanckiemu materiałowi. Z drugiej jednak strony myślę, że zasługuje on na konstruktywną krytykę, gdyż przynajmniej moim zdaniem nie wszystko było w tej książce tak jak powinno być. Tak czy inaczej Paweł Fleszar zasługuje na czytelników, którzy docenią pracę jaką wykonał przy "Wyśnionej jedenastce", gdyż ogrom wysiłku przy kompletowaniu materiału na tę książkę jest godny podziwu. Pomysł połączenia wątków kryminalnych ze sportem także wydaje się być strzałem w dziesiątkę. Debiutanci mają jednak to do siebie, że ich warsztat wymaga doszlifowania i nawet taki Jo Nesbo kiedy pisał "Człowieka nietoperza" momentami nie potrafił jeszcze wykorzystać potencjału intrygi którą obmyślił, a w dalszych częściach cyklu robił to genialnie. Mam nadzieję, że tak samo będzie w przypadku Pawła Fleszara i że mimo problemów ze znalezieniem wydawcy to jednak dopnie on swego i napisze kolejne książki. Mimo, że znalazłem w "Wyśnionej jedenastce" kilka niedociągnięć to książka może się podobać i pewnie znajdzie swoich fanów. Ja z chęcią poczekam na kolejne książki jego autorstwa i myślę że wtedy będzie już dużo lepiej. 

Pierwsze dwa rozdziały książki zapowiadają się całkiem obiecująco i dlatego podjąłem się dalszej lektury. Im dalej w głąb lektury tym niestety historia się bardziej gmatwa i zmierza w innym kierunku niż można by się było spodziewać. Dla jej przebiegu z pewnością niekorzystne są dłużyzny w wątkach pobocznych, kiedy to bohaterzy zamiast otrzymać swego rodzaju charakterystyczny rys, toczą w nieskończoność rozmowy o historii futbolu. W rezultacie akcja trochę ślimaczy się i można pogubić się we wszystkich tych wątkach, tym bardziej iż poruszamy się w dwóch przestrzeniach czasowych. "Wyśniona jedenastka" reklamowana jest jako powieść kryminalna ze sportem w tle, kryminału jednak tu mało z uwagi na brak napięcia, a sportu jest bardzo dużo i fan piłki nożnej jak na ten przykład ja odnajdzie tu coś dla siebie. Myślę jednak, że osoby które w ogóle się piłką nożną nie interesują, a nawet te które wprawdzie lubią football, ale nie siedzą głębiej w jego historii i całej tej otoczce, takie osoby zwyczajnie mogą się nudzić i stracą ochotę do śledzenia intrygi. Paweł Fleszar jest dziennikarzem sportowym i mocno zaznacza się to w tej książce. Byłem pełny podziwu nie tylko dla jego znajomości historii piłki nożnej, ale też i dla wszystkich układów, ciekawostek, legend i anegdot że środowiska. Zastanawia mnie czy na korzyść nie wyszło by mu gdyby porzucił wątek kryminalny i skupił się właśnie na sporcie. Ten romans z kryminałem wyszedł właśnie na niekorzyść moim zdaniem, bo trudno było utrzymać tempo akcji.

Jest w tej książce kilka smaczków dla mnie osobiście bardzo istotnych, między innymi urzekło mnie miejsce gdzie autor umiejscowił akcję "Wyśnionej jedenastki". Często bywam w ostatnim czasie w Krakowie i czułem się jak bym wraz z bohaterami przemierzał Podgórze, Grzegórzki czy też Kazimierz. Doskonale znam te wszystkie miejsca i myślę, że taki zabieg że strony Pawła Fleszara to strzał w dziesiątkę, bo pewnie nie jedna osoba poczuje się swojsko i tym bardziej z ochotą będzie śledzić losy bohaterów w takiej scenerii. Fajne były też wątki redakcyjne i studenckie, trochę jakoś nie kupiłem tych siatkarskich jak również końcówka jakoś tak trąciła Danem Brownem, a nikt poza nim nie umie tak sprawnie tworzyć teorii spiskowych. Słowem podsumowania wystawiam "Wyśnionej jedenastce" ocenę przeciętną i mam nadzieję, że autor sam wie co można było zrobić lepiej i wyciągnie wnioski przy kolejnych książkach, bo zdecydowanie jest to ktoś ze świeżą głową jeśli chodzi o polską literaturę rozrywkową. Dajcie szansę Pawłowi Fleszarowi i sami oceńcie. Ja natomiast bardzo dziękuję mu za możliwość przeczytania tej książki, bo pewnie nawet bym nie wiedział, że powstała gdyby nie dał mi znać o sobie.