Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Muzyka. Pokaż wszystkie posty

środa, 1 stycznia 2020

Najlepsze z najlepszych - czyli ranking 2019





Skończy się czytanie, skończą się filmy, muzy też nie posłuchasz mówili. Będziesz miał dziecko nie będzie czasu na kulturę twierdzili. Jak zwykle się mylili. Czas na obcowanie z kulturą, na pasje i zainteresowania zawsze się znajdzie pod warunkiem, że jest to dla nas ważna sfera, a że ja bez niej nie wyobrażam sobie życia to udało mi się całkiem dużo dobrego wybrać dla siebie  w tym mijającym roku.

KSIĄŻKI

„Powrót do Reims” - Didier Eribon powieść o powrocie w przeszłość, w głąb siebie. Eribon sięga do swoich korzeni i podejmuje próbę konfrontacji z własnymi lękami starając się jednocześnie odpowiedzieć na pytanie jak udało mu się pokonać bariery klasowe i dokonać awansu społecznego. Właśnie o tym jest przede wszystkim jego książka, o społeczeństwie klasowym i choć elity mają interes w tym żeby wmawiać nam, iż tak naprawdę wszyscy mamy równe szanse to nawet jeśli daliście się oszukać, po przeczytaniu tej książki zobaczycie że takie twierdzenie to bzdura.

„Dom z dwoma wieżami” - Maciej Zaremba Bielawski - jedna z tych książek którą powinniśmy przeczytać i chyba dlatego tak wiele osób zapisywało ją w zeszłym roku na półkach must-read. Jest to bowiem pozycja bogata narracyjnie i mocno intymna, a z drugiej strony opowieść bardzo uniwersalna. Myślę, że niejednemu z nas posłuży jako pretekst do podroży w głąb swej tożsamości. Być może zajrzymy w głąb siebie, a może popatrzymy też szerzej na tożsamość narodową.

FILMY

Monument - Jagoda Szelc to prawdziwa czarownica, a jej kolejny film "Monument" jest tak nieoczywisty i elastyczny jeżeli chodzi o interpretację, że długo pozostał w mojej głowie. Dodatkowym bonusem była możliwość spotkania reżyserki po seansie. Nie dziwi, że ktoś o tak szerokich horyzontach płodzi filmy z taką głębią. 

Boże Ciało - wiara w życiu człowieka z pięknej perspektywy. Delikatny, liryczny, a momentami dla kontrastu bardzo mocny film. Nie dziwię się, że trafił na krótką listę oskarową. 

Kafarnaum - podziały klasowe jakoś mocno mi towarzyszyły w refleksjach w mijającym roku. Podejrzewam, że w 2020 będzie podobnie. Tyle jest niesprawiedliwości i krzywdy ludzkiej, a najgorsze jest to, że ile by filmów nie powstało takich jak ten, to ci którzy mogą mieć wpływ odwracają oczy. Nigdy nie zrozumiem jak obok takich filmów jak ten w reżyserii Nadine Labaki można przechodzić obojętnie i nie podjąć kroków żeby coś zmienić. Rola Zain Al Rafeea genialna.

Przy okazji filmów warto też wspomnieć o serialach. Jeżeli chodzi o ubiegły rok to jak dla mnie najlepsze seriale prezentują się następująco:

Czarnobyl

Rok za rokiem

Stranger Things III


MUZYKA 

Tool - Fear Inoculum - chyba jedna z najbardziej wyczekiwanych płyt przez fanów muzyki alternatywnej. Jak to zwykle bywa w takich sytuacjach spotkała się z dużym rozczarowaniem, ale jak dla mnie świetna płyta i na całe szczęście chłopaki nie wydziwiali i dali fanom to do czego przyzwyczaili przed laty. 

Pidżama Porno - Sprzedawca jutra - Pidżama też kazała sporo czekać na płytę. Grabaż w życiowej formie, a płyta zwłaszcza tekstowo zrobiła na mnie bardzo pozytywne wrażenie i gościła bardzo często na playliście. 

To by było na tyle :) Fajny ten rok był pod względem kulturalnym, a szczególnie wzruszył mnie literacki nobel dla Olgi Tokarczuk. A jak było u Was ? Pokrywają się choć po części moje wybory? 

poniedziałek, 31 grudnia 2018

Osinski 2018 - czyli rankingi, rankingi...




To był naprawdę fajny rok! Kolejny z rzędu kiedy to sięgałem po rozmaite książki, filmy i muzę z głową otwartą i optymistycznie nastawiony. Zwłaszcza jeżeli chodzi o książki mam poczucie, że wychodzi naprawdę dużo ciekawych i wartościowych pozycji i trzeba się mocno nagłowić przy wyborze bo jak wiadomo czas nie jest z gumy. Podobnie sprawa się ma z serialami, które wyprzedziły kino, lecz ja się z tego cieszę i nie widzę powodów do czarnowidztwa. Świat się zmienia i tyle. Ważne, że jest co oglądać i są to dobre rzeczy. Zresztą dobrych premier filmowych też jakoś nie było bardzo mało. Jedyny problem mam z muzyką, bo pomimo iż moje playlisty na Spotify zapełnione są po brzegi to jakoś nie przekłada się to na jakość i w podsumowaniu rocznym więcej jest dinozaurów w rodzaju Megadeth niż nowości muzycznych. No ale nie można mieć wszystkiego. Przejdźmy więc do rzeczy. Poniżej znajdują się najlepsze książki, seriale, filmy i muza, z którymi miałem okazję zapoznać się w ubiegłym roku:

KSIĄŻKI 

"Po trochu" - Weronika Gogola byłem oczarowany wrażliwością Weroniki Gogoli i sposobem prowadzenia przez nią narracji. Zdecydowanie muszę stwierdzić, iż jest to moja bajka, a odliczanie przez nią w "Po trochu" kolejnych godzin do śmierci zamiast smutku wzbudza uśmiech na twarzy kiedy to przypominamy sobie jak beztroskie, a zarazem trudne do zrozumienia było nasze dzieciństwo. O tak, Janicka Zbójnicka skradła w mijającym roku moje czytelnicze serce. 

"To oślepiające, nieobecne światło" - Tahar Ben Jelloun - ta historia zdarzyła się naprawdę. Podczas nieudanego przewrotu i próby obalenia króla Maroka Hassana II, która to próba skończyła się klęską, do celi o wielkości grobu trafia Salim i jak się później okaże przyjdzie mu tam spędzić 18 lat. "To oślepiające, nieobecne światło" jest opowieścią o tym, jak czasem musimy stracić, aby zyskać. Jest świadectwem tego czym tak naprawdę powinna być wiara, która w swej prawdziwej postaci jest afirmacją miłości, a nie zaproszeniem to nienawiści. Jeśli kiedykolwiek blisko mi było do poszukiwania wiary to jedynie w takiej formie jak proponuje to właśnie Tahar Ben Jelloun.

"Oby cię matka urodziła" - Vedrana Rudan Vedrana Rudan zabiera nas w swojej książce w autobiograficzną podróż dla której punktem wyjścia staje się umieranie matki. Towarzysząc jej w trakcie choroby i zmian wynikających ze starczej demencji, autorka dokonuje rozliczenia z własnym życiem mierząc się przy okazji z rozmaitymi mitami na temat rodzicielstwa, przebaczenia czy też bycia kobietą.

Oczywiście opinie odnośnie wszystkich książek znalazły się na blogu więc jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami to niechaj się rozgości i poczyta więcej. 

FILMY

"Trzy billboardy za Ebbing, Missouri" - cholera jasna, ale to było dobre. Inteligentne, zabawne z najpiękniejszymi nutami czarnego humoru, a zarazem smutne i dające do myślenia. Odkładając poprawność polityczną na bok i pozwalając sobie na szczerość człowiek doświadcza swoistego katharsis w trakcie tego seansu.

"W ułamku sekundy" - Fatih Akin zrobił rzecz niebywałą, a mianowicie rozłożył na łopatki większość stereotypów na temat emigrantów, muzułmanów i kobiet jakie są obecnie na topie w europejskim, a właściwie światowym społeczeństwie. Zrobił to po to, aby zmienić perspektywę i zachęcić do głębszej refleksji nad źródłami przemocy, terroryzmu i frustracji.

"Zimna wojna" - I co z tego, że znów czarno-białe kino Pawła Pawlikowskiego i co za tym idzie okazja do używania dla hejtujących i rozmaitych krytyków, którzy zarzucali mu że idzie na łatwiznę. "Zimna wojna" to piękne kino, bardzo osobiste, a historia miłości tragicznej przedstawiona została w tak pięknym wydaniu, że długo myślałem o tym filmie po seansie, a nie jeden widz nucił pewnie "Dwa serduszka, cztery oczy..."

SERIALE 

"Ślepnąc od świateł" - najlepszy polski serial od lat, jeżeli nie w ogóle i spora tu zasługa powieści Jakuba Żulczyka, która od początku miała wielki potencjał na ekranizację. Krzysztof Skonieczny i ekipa wykonali kawał dobrej roboty i ten Jan Frycz jako Dario - cholera uwielbiam!

"Narcos:Mexico" - mi się chyba nigdy nie znudzi ta seria, a kartel made in Mexico wkracza na Netflixa z jeszcze większym chyba potencjałem niż sam Pablo Escobar. Sezon tak mocno wyczekiwany, a tak szybko odszedł...

"Billions" - kiedy Bobby Axelrod wpada na posiedzenia zarządu swojego funduszu w koszulce Megadeth to aż micha się śmieje i trudno mu nie kibicować w potyczkach z odpychającym jak dla mnie ( ale do czasu ) Chuckiem Rhoadesem. Odkryłem ten serial dopiero w mijającym roku i cieszyłem się, że aż trzy sezony przede mną, a tymczasem już też jak pozostali pozostaje mi wyczekiwać na 4 sezon.

Wśród seriali, które wybrałem dwie produkcję HBO i jedna Netflixa. Do zwycięzców VOD zdecydowanie należy jednak kolejny rok z rzędu Netflix z uwagi na bibliotekę bogatą w treści, ale też przyjazny interfejs zostawiając konkurencję w tyle, a Showmax kompletnie eliminując z rynku. 


PŁYTY ROKU 

"Anthem of the peaceful army" - GRETA VAN FLEET

"Eat the elephant"- A PERFECT CIRCLE

"Bohemian Rhapsody" - OST

Jeden soundtrack, jedna dobra płyta sprawdzonego składu Jamesa Mynarda Keenana i tylko jeden świeżak czyli Greta Van Fleet to trochę słabo jak na rynek muzyczny,. Naprawdę ciężko jest mi wybrać albumy, które skradły show i dzieje się to kolejny rok z rzędu. Nawet Greta brzmi jak coś co już słyszeliśmy i chyba na bazie sentymentu za Led Zeppelin tak się ludziom wkręciła. Ścieżka z filmu biograficznego o Freddiem Mercury to samo. No ale nie można mieć wszystkiego. Ważne, że w kolejny rok wchodzi się z ukochaną osobą u boku, naładowanym czytnikiem i aktywną subskrypcją na HBO i Netflixie. A jak u was wyglądał ten rok? 

niedziela, 31 grudnia 2017

The best of 2017





Rankingi,  rankingi... Kiedy przychodzi do tegorocznego podsumowania roku nie mam jak to zwykle bywało problemu z wyborem najlepszych moim zdaniem książek, filmów czy też muzyki. Pewnie po części wynika to z faktu, iż oprócz tego że przekonałem się do sylwestra, to również zrezygnowałem z kompulsywnego czytania książek i skupiłem się na tych naprawdę dobrych. Tak samo stało się z muzą i kinem, przy czym tu filmy ustąpiły zdecydowanie miejsca coraz lepszym i naprawdę ambitnym serialom ( yeaah Netflix! ). Postaram się więc w miarę krótko i konkretnie podzielić się tym co warte było uwagi w 2017 roku, więc do rzeczy:

KSIĄŻKI 

"Listy do młodego kontestatora" - Christopher Hitchens - to powinna być obowiązkowa lektura w szkole aby powstrzymać nas przed zalewem brunatnych i ograniczonych w myśleniu obywateli. 

"Mikrotyki" - Paweł Sołtys - sentymentalna podróż do czasów młodości w doskonałym zbiorze opowiadań Pawła Sołtysa znanego także jako Pablopavo. 

"Pragnienie" - Jo Nesbo - myślałem, że nie będzie mi dane świętować powrotu Harry Hole, ale Jo Nesbo zrobił niesamowitą niespodziankę swoim fanom i jak się okazało nie zawiódł. Świetny thriller a Harry w doskonałej formie. 

Wszystkie książki znalazły się na blogu więc jeśli ktoś jest zainteresowany szczegółami to niechaj się rozgości i poszpera na blogu. 

FILMY

"Dunkierka" - czyli Christopher Nolan znowu zawalił mnie z nóg klaustrofobicznym lękiem i napięciem żołnierzy złapanych w imadło wojennej machiny. 

"Captain Fantastic" - scenariusz i reżyseria Matt Ross, a w głównej roli świetny Viggo Mortensen jako ucieleśnienie lewicowego buntu przeciw systemowemu zniewalaniu umysłów i dusz. 

"Enklawa" - Goran Radovanovic również o okrucieństwie wojny tym razem z perspektywy dziecka. Piękny, liryczny film dający do myślenia. 

SERIALE 

"Dark" - oryginalna produkcja Netflixa, o której lepiej nie wiedzieć zbyt dużo przed seansem, gdyż jej główne atuty to tajemniczość i napięcie stopniowane z odcinka na odcinek. 

"Stranger things vol 2" - kontynuacja podzieliła fanów na tych którzy mówili o wielkim rozczarowaniu i tych którzy byli zachwyceni. Ja zaliczam się do tych drugich i mocno polecam. 

"Black mirror" - na sam koniec roku Netflix zaprezentował kolejną, czwartą już odsłonę kultowego już w niektórych kręgach serialu. Ja dopiero w 2017 roku zapoznałem się z serią i dawno żaden serial nie dał mi tak myślenia odnośnie kondycji naszego gatunku jak ta produkcja. 

Jak widać powyżej dla mnie Netflix jest zdecydowanym zwycięzcą jeśli chodzi o dostawcę seriali. Nie potrafię się powstrzymać od reklamy tej platformy gdyż testowałem w tym roku wszystkie i nie tylko jeśli chodzi o treści, ale też przyjazny interfejs Netflix zostawia resztę daleko w tyle. 


PŁYTY ROKU 

"Is this the life we reallly want?" - Roger Waters 

"As you were"- Liam Gallagher

"Carry fire" - Robert Plant

Kolejny raz wychodzi u mnie na to, że albo sam staje się dinozaurem, albo po prostu dinozaury rocka pokazują, że mimo iż wszystko poszło do przodu to jeżeli chodzi o rocka to od dłuższego czasu nic ciekawego na rynku się nie dzieje i dlatego legendy wracają i mają się naprawdę nieźle. 

sobota, 7 stycznia 2017

Najlepsze w muzyce w 2016 - czyli Osinska Lista Osobista

Osińska lista osobista - 3...2...1...czyli 3 płyty, 2 koncerty, 1 kawałek, które zapamiętam z 2016 roku !

I miałem sobie darować muzyczne podsumowanie z 2016 roku, no ale co zrobić kiedy wszędzie czytasz, przesłuchujesz to co ci umknęło w zeszłym roku i nagle olśnienie: To nie tak, że muzyka umiera i nic się w niej ciekawego nie dzieje. To nie tak, że wszędzie pop, disco i inne...no dobra Radek tolerancja, tolerancja - Pamiętaj! Więc to nie problem z twórczością, bo ciągle mamy zdolnych twórców, ale efekt uboczny błogosławieństwa jakim wydawał mi się dotychczas streaming w postaci chociażby mojego ulubionego Spotify.



Wracaliśmy sobie z kumplem z koncertu Behemotha i dyskutowaliśmy o tym jak to kiedyś fajnie się słuchało muzy i że teraz to już nie to ...haha ponoć jak się człowiek starzeje to tak ma że się mu włącza sentymentalizm i większość spotkań z kumplami polega na nieustannym "stary, a pamiętasz...". Więc mówimy, że kiedyś słuchanie nowej płyty to była prawdziwa celebracja. Już począwszy od zakupu, gdzie często trzeba było płytę zamawiać i tak jak moja siostra swego czasu czekać miesiąc na nadejście przesyłki. Kiedy już dostawałeś płytę w swoje ręce to następował tzw. teraz unboxing ( swoją drogą pojebane słowo ) czyli rozpakowywanie. Ściąganie folii, wąchanie wkładki, przeglądanie zdjęć, motywów, czytanie tekstów, po czym dopiero płyta ( piszę "płyta", a z początku była to przecież głownie kaseta magnetofonowa ). Kiedy już zaczynał człowiek słuchać, to odpływał. Często płyta była tak wyczekana, że słuchało się od początku do końca, a potem "katowało" kawałek, który szczególnie wpadł w ucho. No a teraz mamy spotify, słuchanie muzy w biegu, często w postaci spersonalizowanych playlist. Plus z tego taki, że ma człowiek dostęp do wielu kapel, utworów, może testować rzeczy, których pewnie by nie zakupił, tym bardziej że jakoś mam opory przed okradaniem artystów i "ściąganiem" muzy z neta. A tak to dla mnie żaden wydatek te 20 zł, a przy okazji coś tam zawsze takiemu Mustainowi skapnie :D Problem w tym , że dostępność i ilość niekoniecznie idą w parze z kulturą słuchania i gdzieś mi się ten sens muzy zatraca....Dlatego też miałem problem ze stworzeniem tego rankingu, ale kiedy w którymś kolejnym rankingu trafiłem na O.S.T.R - Życie po śmierci, to postanowiłem jednak wtrącić swoje trzy grosze, bo cholera trzeba jednak nagłaśniać te wydawnictwa żeby nie umykały w tym całym gąszczu.


Rozpisałem się, ale bez obaw bo teraz będzie już krótko i konkretnie. Zobowiązuje mnie do tego cały ten wstęp. Po prostu chciałbym zachęcić Was do tego żebyście spróbowali choć jedną płytę w tym roku ( może będzie to jedna z płyt, które znajdziecie tutaj ) zakupić i celebrować jej słuchanie tak jak robiło się to kiedyś? Wiem, że niektórzy wciąż tak robią ( pozdro siostra :D ). Więc do rzeczy:



PŁYTA ROKU wg. Osiński


3. David Bowie - Blackstar 



 
Może i nie jestem oryginalny jeśli chodzi o ten akurat wybór, ale przyznam się do jednego. Nigdy nie należałem do wielkich fanów, ale zawsze Bowiego darzyłem sympatią, aż tu nagle kiedy usłyszałem singiel "I Can't Give Everything Away" i zacząłem go katować wtem bum i dowiedziałem się o jego śmierci. Może temu tak bardzo zapadł mi w pamięci ten album. Szczerze mówiąc nie wiem, ale często wracam do Blackstar i polecam!


2. O.S.T.R - Życie po śmierci 


Wiem, że różny jest stosunek ludzi do polskiego hip-hopu. Sam czasem jak słyszę niektóre badziewie, to aż mnie łaskocze w żołądku ( w sensie z chęcią zwrócił bym płyny ustrojowe ), ale przez to wszystko przebijają się naprawdę BARDZO DOBRE produkcje. Nie wiem jakim cudem przegapiłem tą płytę O.S.T.R. i nie tłumaczy mnie nawet to, iż Hip-hop to nie jest moje numero uno, ale ten album jest wart przesłuchania i to nie tylko ze względu na warstwę muzyczną, która jest na światowym poziomie, ale przede wszystkim z uwagi na bardzo osobisty przekaz. 




1. White Lung - Paradise

Trafiłem na tę płytę z polecenia Grabaża. Wrzucił teledysk do ich kawałka właśnie z tego albumu -"Sister" na swoim profilu FB. Kanadyjskie punkowe trio w konfiguracji 2+1, czyli dwie dziewczyny i chłopak stworzyło bardzo energetyczną mieszankę. Lubisz rocka, punka ? Koniecznie zakup tą płytę :) Bardzo świeża muzyka, choć paradoksalnie sięga do korzeni punkrocka.


NAJLEPSZE KONCERTY 2016





2. Behemoth - Mega Club Katowice  - 30.09.2016






Zawsze chciałem zobaczyć na żywo Nergala i resztę chłopaków z Behemotha więc już w trakcie ogłoszenia trasy Rzeczpospolita Niewierna wiedziałem, że muszę się koniecznie pojawić w Katowicach. Spiknęliśmy się z kolegą i to był jeden z lepszych koncertów na jakich byłem. Pełen profesjonalizm i konkretna dawka łojenia z najwyższym znakiem firmowym. Ponadto jeden z supportów czyli Batushka dał takie show, że niedługo oni będą gwiazdami takich wieczorów. Mocno polecam wam wybranie się na koncert Behemotha, ale i (jeśli oczywiście lubicie mocne brzmienia ) warto zaznajomić się z twórczością Batushki. Najbardziej pozytywne zaskoczenie dla mnie od czasów Mgły jeśli chodzi o te klimaty !

1. Architects - Glasgow - O2 ABC Glasgow 13 listopad 2016







Warto czasem połączyć przyjemne z pożytecznym, a już najlepiej jak uda się połączyć przyjemne z przyjemnym. Miałem taką okazję w listopadzie zeszłego roku, kiedy to odwiedziłem rodzinkę w Glasgow, a przy okazji zaliczyłem w pełni wyprzedany i niezapomniany koncert składu Architects. Mało tego siostrze udało się nawet wyciągnąć na koncert seniora rodu i podobało mu się, więc jest to dowód na to, że nie ważne natężenie brzmienia, ale samo wykonanie. Zarówno gwiazda wieczoru ( mimo osłabienia w wyniku śmierci przez jednego z założycieli zespołu ) jak i supporty dały pokaz szacunku dla fanów. Za bardzo małe pieniądze udało  mi się zobaczyć naprawdę najlepsze show muzyczne w życiu i to w doborowym towarzystwie :)



NAJLEPSZY UTWÓR 2016 roku



Więc tak, ten tego. Ja wiem, że Brodka wydała bardzo dobrą płytę i trochę żałuję że nie znalazło się dla niej miejsca w mojej trójce, ale nie znalazło się również dla Green Day, ani Megadetha, a oni też wydali fajne albumy. Co do utworu roku 2016 myślałem właśnie nad "Horses" Brodki. Świetny kawałek, ale dla mnie, może to będzie zaskoczeniem, utworem roku 2016 jest:




Acid Drinkers - Become a bitch






To chyba najlepsza płyta w historii Acidów od czasu Strip Tease

to tyle...a w przyszłym roku ? plany są spore, zobaczymy...z pewnością kupie sobie od czasu do czasu płytę i przesłucham tak jak pisałem na początku. Chciałbym też zahaczyć o MetalmanięOpen'er, się zobaczy :) 


piątek, 8 kwietnia 2016

Dziewczyna z zespołu - Kim Gordon








"Zawsze ciężko mi było otworzyć się emocjonalnie przy innych ludziach. To problem jeszcze z czasów dzieciństwa : zakorzeniony w poczuciu, że moi rodzice nigdy nie bronią mnie przed moim starszym bratem Kellerem, który dręczył mnie niemiłosiernie, i w przekonaniu że tak naprawdę nikt mnie nie słucha. być może scena jest dla wykonawcy właśnie miejscem otwarcia: stanowi przestrzeń, którą można wypełnić tym, czego nigdzie indziej nie da się wyrazić"







Serdecznie polecam tę książkę ! Warto poznać tę historię niezależnie od tego, czy jesteście fanami Sonic Youth, czy nie znacie tego zespołu, bo na przykład rodziliście się już długo po całym fenomenie tego rodzaju muzyki :) Jest to zdecydowanie coś więcej niż opowieść autobiograficzna, gdyż sposób przedstawiania swojej historii przez Kim Gordon jest na tyle osobisty, że skłania do szerszej refleksji i jej życie stanowi tak naprawdę wyjście do rozważań na temat minionej epoki, przeobrażeń społecznych i przede wszystkim rozwoju niezależnej sceny muzycznej.




"Dziewczyna z zespołu" to duży zarys popkultury amerykańskiej lat osiemdziesiątych i dziewięćdziesiątych a także fascynujący obraz życia w Nowym Jorku w tamtym okresie gdzie znalazła swoje miejsce kolebka artystycznej bohemy i czyta się to z wypiekami na twarzy. Pojawiają się nazwiska muzyków znane każdemu chyba fanowi takich zespołów jak właśnie Sonic Youth, The Stooges, Sex Pistols, ale też masę tu osób z innych dziedzin jak malarstwo, film, moda które nadały trwały rys popkulturze zakorzenionej w tamtej rzeczywistości. Mimo tego, że Nowy Jork jest przecież wielka metropolia to niemal rodzinny klimat układów tych wszystkich osób świadczy o barwności i wielkiej sile tego środowiska. Pewnie też dlatego wpływ tego okresu jest tak znaczący i po dziś dzień wydaje się być trwale obecny w muzyce. Raz po raz odnajdujemy liczne odniesienia we współczesnej muzyce i kulturze.



Trudno mi obiektywnie oceniać tą książkę, gdyż mój gust muzyczny, moje autorytety, światopogląd został w znacznym stopniu ukształtowany właśnie przez ten okres o rodzący się nurt muzyki niezależnej i ludzi z nim związanych. Kim Gordon znowu przywołując w swej autobiografii swoje inspiracje i to co ukształtowało ją jako artystę i człowieka, wskazuje na ruch hipisowski i czas rewolucji lat sześćdziesiątych /siedemdziesiątych. To kolejny smaczek tej książki. Epoka ta wpłynęła u niej na mocno zarysowany indywidualizm, umiłowanie do wolności, poszanowanie człowieka oraz otwartość inność na szeroko rozumiany samorozwój. Ukształtowała ją też w znacznym stopniu jako artystkę.





"Dziewczyna z zespołu" to również opowieść o kobiecie, o jej potrzebach, wrażliwości, postrzeganiu świata z jego przemianami. Bardzo podobała mi się wrażliwość Kim Gordon i sposób przedstawiania swojej historii w sposób momentami liryczny, tak jak jej teksty, które przeważnie miały swoje źródło w książkach które artystka akurat czytała. Poznając jej życie można zauważyć dążenie do wartościowych relacji z innymi ludźmi, z którymi różnie bywało. Kim Gordon dokonuje swego rodzaju ekshibicjonizmu opisując swojej skomplikowane relacje z rodzicami i cierpiącym na schizofrenię bratem, który raczej nie sprzyjał atmosferze bezpieczeństwa i rozwoju. Na całe szczęście brak pełnowartościowych relacji w rodzinie nie wpłynął u niej na wycofanie i pęd do samodestrukcji - tak przecież charakterystyczny dla sporej części jej pokolenia - ale skłonił ją do poszukiwania tych relacji u innych ludzi. Towarzyszymy jej podczas niepowodzeń, zranień i zdrad, które stały się jej udziałem a także dzieli się z nami swoimi sukcesami, marzeniami, tym co ją napędza i skłania do refleksji nad swoim życiem. Przez ten osobisty charakter i artystyczne zacięcie autorki w moje ręce trafiła jedna z najlepszych, jeśli nie najlepsza autobiografia jaką czytałem.




"Słyszałam, że na scenie jestem nieprzenikniona, tajemnicza, a nawet chłodna. Przede wszystkim jestem skrajnie nieśmiała i wrażliwa, jak gdybym wyczuwała obecność wszystkich emocji wirujących w pomieszczeniu. I wierzcie mi : pod moją sceniczną maską jestem całkiem bezbronna"










środa, 6 stycznia 2016

Muzyczna lista osobista - 5 płyt, które rzuciły mnie na kolana w 2015 roku !





       Tak jakoś ostatnio się rozochociłem na te rankingi, że tym razem połaszę się również na podsumowanie , bardzo subiektywne zresztą , minionego 2015 roku w muzyce. W związku z tym, że żaden ze mnie recenzent muzyczny tylko prosty fan, od razu zaznaczam , ze moje wybory jak również opinie o albumach, które tu znajdziecie będą się opierać przede wszystkim na odbiorze emocjonalnym tej muzyki :) Tak więc zaczynamy :


1. Earthside - A Dream In Static



Na płytę trafiłem przypadkowo. W ogóle nie znałem tego składu wcześniej i nie słyszałem o tym albumie. Fakt, iż jest to debiut nie tłumaczy mnie w żaden sposób. Od czasu zasłuchania w muzyce Dream Theater żaden projekt nie zrobił na mnie takiego wrażenia. Naprawdę konkretny progresywny metal zaserwowany przez chłopaków, którzy znają się na muzyce i nawet mają na to papiery ze szkół muzycznych. Płyta dzieli się na część instrumentalną i część z wokalami, a do tego jakimi wokalami : Lajon Witherspoon (Sevendust), Daniel Tompkins (TesseracT),  Bjorn Strid (Soilwork). Słucham tej płyty bez końca od kilku tygodni i ciągle  mi się nie nudzi, a utwory przemyślane, klimatyczne i bardzo energetyczne- normalnie ciaaary!A cała przyjemność dzięki rekomendacji serwisu Heavyrock.pl 

2 Lipali - Fasady


Na drugiej pozycji na mojej liście płyta zgoła inna niż poprzednia, ale równie dobra. Jak dla mnie najwybitniejszy i ulubiony poeta polski Tomasz Lipnicki popełnił ze swoim zespołem płytę , która jak dotąd najbardziej przypadła mi do gustu z całego repertuaru Lipali. Kto jest osobą wrażliwą i lubi rocka, a jeszcze nie zna Lipali niechaj szybko sięga po tą pozycję. Jest to doskonała okazja żeby zacząć przygodę z tym projektem, bo płyta jest przedniego gatunku zarówno jeśli chodzi o warstwę tekstową jak i warstwę muzyczną. Jednocześnie jest to concept album . Jest poświęcony człowiekowi, jego wyborom, najważniejszym potrzebom, wartościom, temu co nas napędza jako ludzi, co czyni nas wyjątkowymi. Muzyka refleksyjna, a jednocześnie nie pozwala się wyłączyć. Gorąco polecam!



3.Miuosh x Jimek x NOSPR - 2015



Znowu po polsku, chociaż z drugiej strony mamy tu do czynienia z artystą, który zyskuje coraz większe uznanie na świecie więc uczciwiej należałoby go chyba nazwać artystą międzynarodowym. Radzimir Dębski, znany także jako Jimek to syn Krzesimira Dębskiego i Anny Jurksztowicz. Niech Was jednak ręka boska broni, żeby podejrzewać jego obecność na rynku muzycznym jako efekt tak zacnego pochodzenia. Broni się on bowiem sam doskonale poprzez swoją twórczość, której od jakiegoś czasu jestem wiernym fanem. Płyta która znalazła się w tym miejscu to płyta koncertowa. Efekt współpracy z raperem Miuoshem i orkiestrą NOSPR. Hip hop w wydaniu symfonicznym ? Brzmi dziwnie? Myślę, że po wysłuchaniu tej płyty mało kto będzie miał takie odczucia. Mnóstwo    pozytywnych dźwięków i emocji, a zawarte tutaj "Nie mamy skrzydeł" to pewnie jedno z lepszych wykonań hip-hopowych, które dane mi było usłyszeć.

4. Kortez - Bumerang

Kortez to artysta autentyczny, wrażliwy, a jego twórczość broni się sama. Nie potrzebuje żadnych ulepszaczy, fajerwerków i momi panującego na naszym rodzimym rynku muzycznym trendu na tego rodzaju muzykę, udało mu się stworzyć coś swojego , oryginalnego, coś co jest w stanie wbić się w głowę i ostro w niej namieszać. Płyta ta to zbiór utworów lirycznych, czasem wręcz nużących, ale w dobrym tego słowa znaczeniu. Kortez prezentuje się nam tutaj w taki sposób, że ma się wrażenie jakbyśmy cofnęli się w czasie wraz z Martym z "Powrotu do przyszłości" i znaleźli się na dancingu rodem z lat 60 - 70-ych.Usłyszymy tu  ballady śpiewane głosem niskim, matowym w sposób minimalistyczny i liryczny, a zapewne niejedna z nich jest w stanie zapaść na dłużej w pamięci. Za mną wciąż krąży " Od dawana już wiem".  Zresztą nie tylko...Naprawdę bardzo dobra płyta...


5. Mgła - Exercises In Futility"
Płyta jakże odmienna od reszty w tym zestawieniu. Projekt Mgła, to zespół black metalowy z Krakowa, który jest chyba najmniej medialnie promowany ze wszystkich tutaj wydawnictw, a mimo wszystko posiada swoją wierną rzeszę fanów i powiększył się o kolejnego w mojej osobie jakiś rok temu może więcej. Płyta, która ukazała się w zeszłym roku - "Exercises In Futilty" pewnie średnio nadaje się do słuchania na imprezie ( no chyba , że tematycznej :D ), ale doskonale sprawdza się jako relaks w domowym zaciszu. Jest to muzyka ciężka, wręcz przytłaczająca, melancholijna, refleksyjna, a przede wszystkim nie wpisuje się w żadne nowe trendy, nie eksperymentuje, nie upiększa. Znajdziemy tutaj klasyczny, rasowy black metal, muzykę pełną niepokoju,  wściekłości, strachu, a wszystko to podane w najlepszej jakości i wciągające wręcz słuchacz w pewien rodzaj transu. Cholera jasna ta płyta ma wykop! I jeszcze do tego ta cała oprawa,  daleka od lansu, minimalistyczna, czarno-biała okładka, nawet poszczególne numery nie otrzymały tytułów tylko numery. Polecam! Niby piąte miejsce, ale jak widać grono bardzo wąskie i wybitne :)