niedziela, 19 listopada 2017

Mikrotyki - Paweł Sołtys




No dobra, nie będę ukrywał że Paweł Sołtys zachwycił mnie swoim zbiorem opowiadań i opinia o "Mikrotykach" będzie zdecydowanie entuzjastyczna. Jeśli więc ktoś nie ma ochoty czytać takiej opinii to lojalnie uprzedzam by nie tracił czasu. Jeśli zaś chcecie się dowiedzieć co mnie tak zachwyciło to będzie mi bardzo miło iż pochylicie się nad tą opinią.

Pomimo tego, że określenie języka jakim autor kreśli opowiadania zawarte w zbiorze "Mikrotyki" jako poetyckiego może wydawać się trochę wyświechtane to trudno mi szukać innego słowa skoro ono oddaje prawdę w sposób idealny. Zdania płyną tutaj lekko, zwinnie, a przy tym składane są w sposób niesłychanie metaforyczny i nie bardzo jest tu miejsce na konkrety i nazywanie czegokolwiek wprost. Najzwyklejszy świat, który obserwujemy na codzień i często nie zwracamy uwagi na jego piękno zyskuje jakoby całkowicie  inny wymiar w momencie kiedy opisuje go Paweł Sołtys. Przyznam szczerze, że z twórczością muzyczną Pablopavo nie miałem wiele do czynienia. Dopiero po lekturze tego zbioru opowiadań dałem mu poraz kolejny szansę i właśnie teraz doceniłem wartość jego tekstów.

Przed lekturą spotkałem się z opiniami, które mówią o tym, iż w "Mikrotykach" narrator sili się na wyszukane słownictwo i że niepotrzebnie się nadyma, wręcz popisuje, że uprawia tak zwaną sztukę dla sztuki i w rezultacie nic z tego nie wynika. Pewnie i tak jest, że każdy z nas ma inną wrażliwość i co za tym idzie inaczej przemawia do niego dana treść, ale szczerze mówiąc pojawia się we mnie jakaś wielka niezgoda na niedocenienie piękna tej narracji. Mnogość uczuć i emocji na które możemy się tutaj natknąć tak naprawdę na każdym kroku jest tyleż zauważalna co wprawiająca w zachwyt nad detalami otaczającego nas świata. Podobne wrażenia miałem przy okazji spotkania ze zbiorami opowiadań Patti Smith.

Mikrokosmos u Pawła Sołtysa zdaje się raz po raz przeistaczać w świat na skalę makro. Jak pokazuje nam skutecznie autor, właśnie te drobne szczegóły wokół nas potrafią w rozmaitych momentach naszego życia stać się całym naszym światem. Szczególnie chyba widoczne jest to w okresie naszego dorastania, co tym bardziej stawało się dla mnie namacalne, iż nakreślony przez autora kontekst zbiega się z moim. Szybko się domyśliłem, że jesteśmy niemal rówieśnikami, a okres transformacji w naszym kraju który przypadł akurat na czas wchodzenia przez nas w dorosłość był bardzo barwny i obfitujący w kontrasty. Podsumowując więc, rodzi się we mnie refleksja na ile w odbiorze przeze mnie "Mikrotyków"  miała znaczenie wzrastająca wraz z wiekiem nostalgia i związane z nią coraz częstsze powroty do wspomnień z przeszłości. Z drugiej strony to chyba nie takie aż ważne, gdyż cokolwiek dodatkowo wzmocniło moje wrażenia odnośnie niniejszego zbioru opowiadań, to zdecydowanie te niespełna 150 stron jest warte uwagi i mam nadzieję że uda mi się skusić choć kilka osób.