środa, 24 stycznia 2018

Intrygantki - Eric-Emmanuel Schmitt


i

Eric-Emmanuel Schmitt jest znany szerszemu gronu czytelników jako autor książki "Oskar i Pani Róża". Ja nie miałem dotąd do czynienia z tym autorem, a zdecydowałem się sięgnąć po ten zbiór z uwagi na drugi w kolejności utwór pod tytułem "Gość". Już na samym początku zaskoczyła mnie forma bo zamiar spodziewanej prozy zastałem formę raczej mało popularną i stanowiąca ponoć w przypadku Schmitta swego rodzaju eksperyment, to znaczy dramat.

Zastosowana w "Intrygantkach" forma nie przypadkiem jest raczej rzadkością jeśli chodzi o literaturę jako że jest trudno przyswajalna, przynajmniej jeśli chodzi o moją osobę. Mimo tych trudności w odbiorze warto sięgnąć po tą książkę z uwagi na to, że zebrane tu utwory dają dużo myślenia na temat miejsca człowieka w świecie i jego relacji z nim. Pewnie każdy czytelnik będzie miał inne przemyślenia po lekturze i wyciągnie osobiste wnioski, aczkolwiek warte zaznaczenia jest że trudno potraktować to co tu znajdziemy powierzchownie. Już sam dobór bohaterów poszczególnych sztuk wpływa na wyobraźnię. Spotykamy tu pośród całej gamy postaci między innymi Don Juana i Freuda. Nie będę tu pisał o tym w jakiej konstelacji się pojawiają i jak potoczą się ich losy bo niestety jest zbyt wiele interpretacji na które w międzyczasie trafiłem w opiniach o "Intrygantkach". Napiszę natomiast po krótce o tym z czym mnie zostawił autor po lekturze.

Przechodząc do sedna, Eric-Emmanuel Schmitt utwierdził mnie jeszcze bardziej w moich wywrotowych zapędach jeśli chodzi o nieomylność wielkich umysłów w tworzeniu swoich teorii. Tak właśnie dzieje się z Freudem i jego psychoanalizą, który  "wysiada" , traci rezon i momentami zachowuje się jak bezradnie dziecko, kiedy traci kontrolę nad sytuacją i pozwala przejąć inicjatywę tajemniczemu gościowi. To co do tej pory wydawało się tak bardzo logiczne i nie do podważenia nagle staje się pełną niepewności, wypaczeń i osobistych deficytów zapchanych teorią aby w ten sposób sztucznie pozbyć się lęku i cierpienia. Nie inaczej dzieje się w przypadku stereotypowego postrzegania ludzi w relacjach interpersonalnych. Pozory mogą mylić a rozum, który w przypadku takiego Freuda jest nadmiarowy, tak w historii z Don Juanem i niewiastami aż prosi się o zrównoważenie dla stojących na drugim biegunie "porywów serca". Ani emocje ani rozum nie są w stanie funkcjonować jedno bez drugiego i tak naprawdę zasada złotego środka nabiera tu jeszcze mocniej znaczenia. Ponadto, po lekturze "Intrygantek" człowiek nabiera dystansu do tego czym jest karmiony od dziecka, do schematów, praw oczywistych, systemów i reguł, które tak naprawdę chronią przed światem i relacją z drugim człowiekiem. Są wytworem ludzi uciekających przed życiem w świat bądź to uniesień emocjonalnych, bądź intelektualnych, suchych rozważań. 

Eric-Emmanuel Schmitt  z pewnością nie trafi do każdego ze swoimi rozważeniami natury filozoficznej, ale przecież trudno oczekiwać od filozofii, że będzie łatwa i przyjemna. Ona wręcz musi być ciężka i niejednoznaczna, budząca często opór i ból głowy, ale jeżeli należycie do tych którzy nie idą na łatwiznę to polecam sięgnąć po tego autora, bo może to być fajne doświadczenie. Ja z pewnością dam mu jeszcze szansę i w swoim czasie napiszę o tym kilka słów.