sobota, 19 sierpnia 2017

Słowik - Kristin Hannah




Są takie książki, które aż się proszą o to żeby je czytać od deski do deski bez robienia sobie przerw na takie przyziemne sprawy jak spanie, jedzenie czy toaleta. "Słowik" Kristin Hannah bez wątpienia do takich powieści należy. Kiedy człowiek w trakcie lektury takiej jak ta uświadamia sobie, że żyje w spokoju, że może swobodnie decydować o tym co, gdzie i jak robi, wtedy dociera do niego że jeszcze kilkadziesiąt lat temu ludzie walczyli o swoje życie i byli stawiani przed wielką próbą ich człowieczeństwa. 

Kristin Hannah pokazuje nam w "Słowiku" jeszcze raz pewną ważną prawdę o człowieku, która mówi o tym że nie deklaracje i słowa, nie pozory a czyny określają go w tym na ile jest warty. Dwóm siostrom przyjdzie zmierzyć się z okrucieństwem wojny, która jak zwykle okazuje się najbardziej bezlitosna nie dla żołnierzy na froncie, ale dla ofiar cywilnych. Vianne i Isabelle, które poznajemy u progu II-ej Wojny Światowej we Francji, bardzo się różnią. Poza sporą różnicą wieku, dzieli ich również temperament, podejście do życia, potrzeby i no właśnie - łatwiej by było napisać o tym co mają wspólnego, a jest to stosunek do drugiego człowieka, gdzie okazują się altruistkami i nie potrafią patrzeć bezczynnie na krzywdę ludzką. Vianne należy do tych statecznych kobiet, które najlepiej czują się w cieple domowego ogniska, jako matki, żony i gospodynie. Isabelle dla odmiany wciąż poszukuje pomysłu na siebie, nosi ją, nie potrafi zaznać nigdzie miejsca na dłużej, ciągle liczy się dla niej rozwój i choć tego nie przyzna przed sobą - wciąż marzy o romantycznej i szalonej miłości. Wszystkie te różnice okażą się nic nie znaczącymi kiedy wybuchnie wojna, bo wtedy obie siostry pokażą, że są takie momenty kiedy trzeba wyrzec się siebie i pomóc tym, którzy sami nie są w stanie się obronić.  

Może jest i wiele historii osnutych wokół II-ej Wojny Światowej, ale moim zdaniem nigdy dość, gdyż jak widzimy obecnie z pamięcią ludzką nie jest najlepiej i znów do głosu dochodzi faszyzm i inne skrajne, antyludzkie ideologie. Poza tym Kristin Hannah pokazuje nam perspektywę kobiet, które często bądź są poprzez historię pomijane, bądź stanowią drugi plan, ustępując glorii mężczyznom. W "Słowiku" kobiety nie tylko grają pierwsze skrzypce, ale momentami ich czyny powodować mogą rumieniec zawstydzenia u niejednego mężczyzny. Opowieść o bohaterstwie Vianne i Isabelle, czyli postaci fikcyjnych jest tak naprawdę o tyle wartościowa, iż autorka posiłkowała się autentycznymi przeżyciami kobiet, które wsławiły się heroizmem w trakcie wojny. Szczególnie na uwagę zasługuje tutaj Isabelle, gdyż za kanwę tej postaci posłużyła prawdziwa historia Andrei de Jongh, belgijki która organizowała jedną z pierwszych dróg przerzutowych dla aliantów uciekających z okupowanej Francji. Andree była córką nauczyciela, co być może wpłynęło na fakt, iż druga z bohaterek "Słowika" Vianne jest również nauczycielką. Podczas gdy Isabelle działa w ruchu oporu, Vianne po wcześniejszych dylematach i lęku o swoją najbliższą rodzinę, zaczyna pomagać żydowskim rodzinom w swojej rodzinnej miejscowości. Obie siostry wiele ryzykują, poza życiem stawiając na wadze bezpieczeństwo swoich bliskich, własną godność, o względnym komforcie nie wspominając. Nie potrafią bezczynnie trwać i udawać, że nie widzą ludzkiej krzywdy i barbarzyństwa okupanta. Szczególnego wyrazu nabiera ta historia, kiedy poznamy historyczny kontekst w jakim znalazł się podczas II-ej wojny  naród francuski, który poprzez swoje władze został sztucznie podzielony. W rezultacie politycznych decyzji jedni zaakceptowali fakt niemieckiej okupacji, a inni nie mając wewnętrznej zgody na zdradę rządu Vichy nie poddali się i działali w ruchu oporu i nie tylko. 

"Słowik" to książka po którą warto sięgnąć. Przede wszystkim jest ona bardzo emocjonalna, przebija z jej stron autentyzm opisywanych wydarzeń, przeżyć i ludzkich dylematów. Poza tym wspomniana perspektywa kobiet i ich roli w wojennych zawieruchach również zasługuje na uwagę. Może i w przypadku bestsellerów faktycznie warto zachować sceptycyzm, ale Kristin Hannah na sukces swej książki zapracowała i zasłużyła na entuzjastyczne przyjęcie swojej książki. Gorąco polecam!