piątek, 2 czerwca 2017

Zawiść ver. 1.1 - czyli światopoglądowe anomalie

" - Jak tak można? ", " Przecież to nie po katolickiemu " , " Teraz może i jest uczucie, ale wypali się, zaniknie " , "Teraz selfiaki słodziaki, a potem będzie spanie dupami do siebie", "Rodzina powinna być najważniejsza", "Bez Boga w życiu nie ma szans na szczęście", "Bóg, Honor i Ojczyzna", "Każdy ma swój krzyż", "Bierz swój los w pokorze", "Europa biała i chrześcijańska". Ogólnie mówiąc to chciałbym mieć, że tak się wyrażę wyjebane na takie teksty ilekroć gdzieś tam orbitują wokół moich uszu, ale nic na to nie poradzę że mam taki już sparszywiały charakter iż nie potrafię. 

Często podnoszony jest w ostatnim czasie lament o potrzebie obrony tradycyjnych wartości chrześcijańskiej Polski ( już nie Europy bo ta już wedle tej "logiki" chrześcijańska dawno być przestała) przed jakimś tam iluzorycznym i według mnie wydumanym najeźdźcą, który czyha u bram naszego supermocarstwa aby sprzeniewierzyć wszystko co najświętsze w tym naszym grodzie. Konsolidują się bojówki przebranych w komunijne garnitury dresów którym znudziło się oglądanie nudnej ligowej piłki i naparzanie się między sobą na stadionach więc dla urozmaicenia zaczęli zaglądać do "piguł" z historii. Szaliki i kominiarki domorośli wojownicy zamienili na proporce i sztandary z w wstawkami ornitologicznymi aby wspomagani przez rycerzy krucjaty różańcowej wykrzykiwać komunały w rodzaju "Chrystus Rex", "a na drzewach zamiast liści... "itd. (szkoda słów). Można odnieść wrażenie, że każda niemal okazja, data staje się dla nich okazją do marszów, pochodów, manifestów o protestów w obronie tradycji właśnie. 

Z tą tradycją to tak sobie myślę że nie powinno być problemu, bo ta zwykle broni się sama. Tyle że coś mi nie pasuje jeśli chodzi o wartości które trafiają na te sztandary. Ma się bowiem wrażenie, że Ci wszyscy "neo-patrioci" coś tam w tym całym swoim neofickim entuzjazmie pomieszali. Z tego co bowiem udaje mi się zaobserwować to ten tradycyjny katolicyzm ma się wyrażać w : 

- nienawiści do wszystkiego i wszystkich którzy są inni pod względem wyznania, narodowości, wartości, preferencji seksualnych itd. 

- tendencji do narzucania gwałtem własnej wizji świata i ujednolicania sposobu myślenia bez względu na perspektywę i kontekst kulturowy. 

- totalnej ignorancji co do potrzeb innych ludzi na rzecz egoistycznego "widzimisię". 

-  pernamentnej zazdrości i zawiści wobec osób którzy wykazując się zaradnością i pracowitością w myśl zasady "równaj do dołu". 

- braku dystansu do siebie, infantylnej i roszczeniowej postawie, umartwianiu się i braku poczucia humoru. 

-  poddańczej i uprzedmiotowionej roli kobiet w społeczeństwie z tendencją do ograniczania podstawowych praw i potrzeb. 

-  oddawaniu czci bożkom, przedmiotom i symbolom w sposób bezrefleksyjny łącząc go z przesądami i rozmaitymi ludowymi wierzeniami. 

- oddawaniu się rytuałom i rozmaitym różnym czynnościom bez zastanowienia i wglądu w ich znaczenie i rolę. 

- szafowaniu symbolami patriotycznymi i wykorzystywaniu ich do własnych celów przy jednoczesnym "mydleniu" historii i bezmyślnym umieszczeniu znaków typu "Polska Walcząca" choćby na genitaliach. 

- klerykalnej wizji kościoła gdzie sakrament został wyceniony i jest obiektem handlu nie zapleczach świątyń.  

- fanatycznej wręcz postawie i mowie nienawiści  względem religii islamskiej i kultury arabskiej. 

Mógłbym tak długo jeszcze wymieniać, mnożyć przykłady składające się na spaczony tradycyjny model prawicowego konserwatyzmu osadzonego w narodowo-katolickiej wizji Polski i świata, ale nie o to chodzi. Chciałem w tym poście wyrazić swoje oburzenie i sprzeciw co do zwłaszcza nią religii i historii do partykularnych celów. Dla mnie bowiem chrześcijaństwo i polska tradycja w dużej części na nim zbudowana to przede wszystkim :

- braterstwo 

- miłość do bliźniego wyrażająca się w gotowości do niesienia pomocy ( patrz kryzys uchodźczy) 

- tolerancja i poszanowanie innych wierzeń, kultury, tradycji w duchu ekumenizmu

- współpraca w imię humanizmu i dobra wspólnego 

- dialog 

- altruizm i filantropia 

- duchowość w miejsce instytucjonalnej i opartej na symbolach wizji Boga 

- radość i afirmacja życia w miejsce umartwiania się 

- elastyczność i wychodzenie drugiemu człowiekowi na przeciw. 

Co wy na to? W którą stronę wam bliżej? Gdzie widzicie przyczyny radykalizacji światopoglądowej i czy też macie poczucie, że ta nasza tradycja gdzieś tam zjadła swój własny ogon w tyglu zawiści i egoizmu? Pozdrawiam i życzę przede wszystkim dystansu i refleksji bo bez tego biada "naszej cywilizacji".