niedziela, 2 lipca 2017

Bóg nie jest wielki - Christopher Hitchens



Z Christopherem Hitchensem miałem pierwszy raz do czynienia przy okazji lektury świetnych "Listów do młodego kontestatora". Bardzo przypadł mi do gustu jego sposób myślenia i to jak potrafi przekonać do prezentowanych przez siebie poglądów. Jako że podstawowym prawem wynikającym z wolności jest możliwość samodzielnego myślenia i co za tym idzie swobodne wyrażanie tych refleksji w przestrzeni publicznej, to aby to robić warto moim zdaniem co jakiś czas sięgnąć po myślicieli kalibru Hitchensa, co uczyniłem pp upływie krótkiego okresu czasu poraz kolejny już. 

"Bóg nie jest wielki" to z pewnością nie jest propozycja dla ludzi, którzy trwale i czasem niestety bezmyślnie trwają przy dogmatach dotyczących boga i religii zaszczepionym im już w dzieciństwie przez rodziców i rozmaite instytucje. Nie jest to również lektura dla tych których na samą myśl o poddaniu w wątpliwość idei boga ogarnia lęk, a czasem nawet przerażenie. Nie powinni po tą książkę sięgać także ci czytelnicy, którzy patrzą na osobę boga w sposób bezkrytyczny i nie biorą pod uwagę nie tylko poddania w wątpliwość jego istnienia, ale nawet nie widzą możliwości podjęcia rozważania na temat jego dobroci czy zwykłej omylności. Christopher Hitchens nie uprawia taniej demagogii ani też nie ucieka się do tanich chwytów ale staje w opozycji do postawy zinstytucjonalizowanej religii która nie daje możliwości do zwykłych rozważań nad kwestiami wiary w zamian za to proponując ślepe posłuszeństwo i bezmyślne zaufanie co do własnej tezy o istnieniu boga, a ponadto do zmonopolizowanej roli kościoła jeśli chodzi o reprezentowanie boskich interesów na ziemi. Nie wiem jak innym, ale mi osobiście nie odpowiada sytuacja, kiedy blokuje się moją wolność w kwestii prostego poddania w wątpliwość jakiejkolwiek idei. Wyciąganie własnych wniosków i zaufanie własnym odczuciom i myślom to przecież idea człowieczeństwa. Tym bardziej odpowiada mi formuła tej książki, gdzie eseje tworzone przez Hitchensa niemal przez całe życie nie narzucają jego wizji boga i religii, ale zachęcają do sprawdzenia innych perspektyw. 

Postawienie nauki i religii po przeciwnych stronach i okopanie się na skrajnych pozycjach to zdaniem autora tej książki jedna z przyczyn dla których powinniśmy się sprzeciwiać jako ludzkość w stosunku do zinstytucjonalizowanej formy wyznawania wiary. Kościół bez względu na wyznanie, począwszy od chrześcijaństwa, poprzez islam, a na judaizmie kończąc tłamsił przez wieki wiarę i to nie tylko jeśli chodzi o zwalczanie teorii ewolucji. Oddawał się tej praktyce na każdym polu, gdzie nauka dawała człowiekowi możliwość wytłumaczenia sobie w prosty sposób tego co do tej pory religia tłumaczyła ingerencją Boga. Skąd taka postawa kościoła i jego hierarchów ? Otóż nauka pozwalała wyswobadzać ludzi z pod jażma poddaństwa wobec tegoż kościoła. Już w starożytnym Egipcie wykorzystywano zjawiska atmosferyczne do kontroli umysłów niewyedukowanej ludności przez faraonów przy udziale kapłanów, a władcy Egiptu nie byli pewnie pierwsi, na pewno zaś nie jedyni jeśli chodzi o ten proceder.

Od lat władza kroczy w towarzystwie kościoła, a czasem konkuruje z nim w procederze zniewalania ludzi. Im mniej edukacji, a więcej lęku i strachu tym społeczeństwem łatwiej się rządzi, o czym mamy okazję przekonać się obecnie kiedy poddańczość i bezmyślne trwanie przy jawnej dyktaturze sumienia i umysłów jest wprost proporcjonalna do wzrostu znaczenia kościoła katolickiego w naszym kraju. Co najsmutniejsze zorganizowana religia rzadko ma cokolwiek wspólnego z przeżyciem duchowym, za to jak najbardziej pozbawia swych wyznawców tego co stanowi istotę rozwoju cywilizacji czyli swobody myślenia i nieskrępowanej wymiany poglądów na temat otaczającej rzeczywistości. Istotą nauki jest ciekawość świata i chęć poznania wszystkiego co inne i niepojęte, a niestety religia w alternatywie zakłada ślepe zaufanie i wręcz doszukuje się w rozumie i dedukcji działania złego. Coś co stanowi kwintesencję i afirmację ludzkiego umysłu jest przez hierarchów kościelnych traktowane jako "działanie złego". Trudno nie zgodzić się z tezami Hitchensa, że religia często jest odpowiedzialna za cofanie się człowieka w rozwoju i jego powrotu  do "czasów jaskini". 

Podsumowując, książka ta nie jest przeznaczona dla każdego. Należy przed jej lekturą liczyć się z tym, że wymaga ona otwarcia umysłu i zgody na krytyczne podejście do tematów związanych z religią. Po jej przeczytaniu można wzmocnić dylematy odnośnie faktu, czy to bóg bądź jakaś inna siła wyższa stworzyła człowieka czy też człowiek potrzebował boga więc go sobie stworzył. Wolność zakłada możliwości wyboru, a wybór wiąże się ze swobodą myślenia, której orędownikiem jest Hitchens, a wraz z nim jego czytelnicy z niżej podpisanym.