sobota, 10 lutego 2018

Kielonek - Alain Mabanckou



Alain Mabanckou to autor w przypadku którego określenie "oryginalny" nabiera nowego znaczenia. Ten kto zetknie się z jego twórczością z pewnością nie pozostanie na nią obojętny, albo kompletnie w niej odpłynie, albo będzie miał poczucie, że to co ma przed oczami jest zupełnie  bez sensu. Ja należę do tej pierwszej grupy i ogromnie jestem wdzięczny Wydawnictwu Karakter i dziewczynom z bloga Niespodziegadki za to, że miałem okazję poznać jego twórczość, gdyż sam mam się za pozytywnego wariata, a jak wiadomo ciągnie swój do swego. Od czasu lektury "Papryczki" wiefzialem, że to nie jest nasze ostatnie spotkanie. 

"Kielonek" to pełna chaosu, temperamentu, a przede wszystkim poczucia humoru opowieść bywalca knajpy "Śmierć kredytom", którego swego czasu właściciel tegoż lokalu poprosił o spisywanie tego co ten uzna za stosowne. Treści, które stanowić będą o sile jego dzieła podane mu zostaną właściwie na tacy, gdyż kiedy tylko wieść o powstającej książce się rozniesie to ludzie sami zaczną się do niego zgłaszać i narzucać się ze swoimi opowieściami. Jako, że  zdaniem Kielonka życie to jeden wielki bałagan tak forma w jakiej spisuje on zasłyszane historie praktycznie nie trzyma się żadnych zasad, a tym bardziej zasad interpunkcji, gdyż kolejne zdania nie zasłużyły nawet na kropki. Całość to tak naprawdę jeden wielki strumień myśli oddzielnych jedynie przecinkami, od czasu do czasu znajdziemy tu też cudzysłów. Forma zastosowana tu przez Mabanckou powoduje, że niektórym może być trudno przyswajać książkę. Takie też głosy znalazłem w sieci i choć jestem w stanie je zrozumieć to dla mnie ten sposób narracji nie stanowił żadnego problemu, a wręcz mnie zauroczył. Chłonąłem te jego opowieści niczym gąbka raz po raz zaśmiewając się i chyląc czoła przed kunsztem autora, który z taką wyprawą żongluje tu słowami. Sposób w jaki Alain Mabanckou to czyni powoduje, że nawet wulgaryzmy i opisy tych najbardziej intymnych czynności fizjologicznych nie powodują dyskomfortu u czytelnika.

Bohaterami Kielonka są ludzie, którzy przez niektórych zostaną pewnie odebrani jako zepchnięci na margines i pozostawieni przez system na pastwę losu, a z drugiej strony można ich sposób na życie widzieć jako swego rodzaju  symbol niezgody na utarte konwenanse i zasady regulujące co w społeczeństwie człowiekowi wolno, a czego nie. Szczególnie osoba narratora stanowi jak dla mnie taki wyraz buntu Alaina Mabanckou przeciwko tradycji, stylowi życia, zasadom interpunkcji, a przede wszystkim ogólnie narzucanej przez standardy i przekonania roli literatury. Tak jak Kielonek idzie pod prąd i walczy z tymi, którzy próbują mu narzucić sposób w jaki powinien przedstawiać zasłyszane historie, tak też Mabanckou w swoich książkach mocno opowiada się za prawdą, która często sama się obroni i mimo że wszelkiej maści eksperci i znawcy literatury mogą sądzić inaczej to ja opowiadam się za takim właśnie pomysłem na literaturę. Jeśli również brak wam pokory i nie lubicie chodzić utartymi ścieżkami, a jeszcze nie dało wam było spotkać się z twórczością Alaina Mabanckou to myślę, że powinniście dać mu szansę.