niedziela, 18 lutego 2018

Świństwo (Truizmy) - Marie Darrieussecq




Już sam opis książki Marie Darrieussecq nie pozostawił mi złudzeń co do tego, iż obok niej nie będę potrafił przejść obojętnie. Lubię sięgać po takie pozycje, gdyż z reguły po lekturze jestem zadowolony i mam poczucie, że rozumiem więcej, a to przecież właśnie o to przede wszystkim chodzi w czytaniu, aby poszerzać horyzonty. Książki pozwalają nam ciągle zmieniać perspektywę oraz dowiadywać się czegoś więcej o otaczającym świecie i o ludziach w nim żyjących. Wiem, że to co tutaj piszę to w sumie oczywistość, ale z drugiej strony ma się momentami wrażenie, że niektórzy zapominają o tej roli książek. 

"Świństwo" to opowieść o kobiecie, którą już na samym początku poznajemy jako osobę bardzo naiwną i bierną. Pozwala się wykorzystywać i nadużywać w świecie zdominowanym przez mężczyzn, którzy nie widzą nic złego w przedmiotowym traktowaniu kobiet. Nasza bohaterka wchodzi w dorosłość i zostaje zatrudniona w sklepie, gdzie najkrócej mówiąc ma za zadanie robić wszystko aby klient był zadowolony. Po pewnym czasie do zadowolonych klientów będą należeć jedynie mężczyźni, a to z uwagi na fakt,  iż kobieta zacznie się prostytuować aby zaspokoić wszelkie ich zachcianki. Dopóki pokornie gra powierzoną jej rolę wszystko jest w porządku, ale kiedy tylko pozwala sobie na to, żeby w tym wszystkim sama poszukać choć odrobiny przyjemności dla siebie i przejąć inicjatywę, wtedy fakt posiadania przez nią indywidualnych potrzeb zostaje uznany za coś niedopuszczalne i zasługują ego na potępienie. W rezultacie raz po raz doprowadzać to będzie do jej upadku i wyrzucenia poza ludzki (męski) nawias.

Nie często zdarza mi się opisywać treść jakiejś książki, a to że pozwoliłem sobie na to tym razem jest jak najbardziej zamierzone i wynika z faktu, iż nie można zinterpretować powieści Marie Darrieussecq w sposób jednoznaczny z uwagi na jej daleką od realizmu i pełną symboli treść. W związku z tym dzieląc się z wami swoją interpretacją nie zabiorę nikomu możliwości do zinterpretowania jej na swój własny sposób, ze swojej osobistej i indywidualnej perspektywy, wedle swego świata wartości i systemu pojmowania otaczającego świata. Swoją drogą bardzo ciekawi mnie jak tą książkę odbierają i co o niej myślą szczególnie kobiety, bo to przecież powieść ważna dla feminizmu, choć przyznam szczerze, że zarówno książka jak i sama autorka były mi do tej pory kompletnie nieznane. Wydaje się to być kolejnym argumentem przemawiającym za tym, iż feministki mają masę konkretnych argumentów aby kontestować konstrukcję społeczeństwa, która spycha kobietę i jej perspektywę na dalszy plan.

"Świństwo" pomimo tego że naprawdę nie jest książką łatwą w odbiorze i może momentami zniechęcać nie tylko przez to o czym, ale też w jaki sposób o tym traktuje, to (może właśnie dzięki temu) zrobiła na mnie  bardzo duże wrażenie. Nie będę tu udawał, że to o czym traktuje jest dla mnie w pełni zrozumiałe, bo tak jak wcześniej wspominałem chętnie wgryzł bym się w temat głębiej, ale mimo wszystko podczas jej lektury człowiek trochę jakby wbrew sobie i na przekór oporowi daje się wciągnąć w opowieść Marie Darrieussecq. Im bardziej przez swoje opisy autorka odstręcza i prowokuje tym bardziej miałem ochotę zobaczyć jak skończy się ta opowieść. Dominującym uczuciem jakie bije z kart "Świństwa" jest dla mnie bezsilność, która powoduje, że bohaterka wciąż pozwala na wyrządzane jej krzywdy, a że nie ma pomysłu na to że mogłaby się przeciwstawić, tak postanawia się pozbyć cielesności, która stała się przyczyną jej cierpienia i dlatego też przeistacza się powoli w świnię. A jak wy tą książkę rozumiecie? Polecam sięgnąć po "Świństwo" każdemu kto nie boi się eksperymentów i z chęcią poczytam co o niej sądzicie.