poniedziałek, 22 lutego 2016

Nieznajomy - Harlan Coben












Zacznę od tego, że "Nieznajomy" Cobena już od początku pokazuje, że jest raczej znajomy. Myślę, że gdyby ktoś mi podsunął tę książkę jako zagadkę, to bez problemu odgadł bym , że autorem jest właśnie Harlan Coben. Sam niewiem, czy to zaleta, czy może raczej jednak wada, ale styl tego autora jest bardzo rozpoznawalny i bije nie tylko z każdego słowa, ale już z samego sposobu konstrukcji zawartej tu intrygi. Autor jak zwykle zaczyna od wielkiego "Bum", a potem serwuje nam odkłamywanie przeszłości, która zwykła u niego nieść ze sobą masę tajemnic i kłamstw. Wydaje mi się, że taki charakterystyczny rys nie jest znowu jakimś wielkim powodem do narzekania pod warunkiem, że historia, która uraczy nas autor będzie w stanie zaintrygować, a to niestety w najnowszej książce Cobena nie jest już w mojej opinii jego mocną kartą przetargową


Czuję się jakbym dokonywał wręcz aktu zdrady, kiedy nie wychwalam powieści Cobena, ale cóż począć kiedy krytyka jak najbardziej wskazana. Nie jest tak , że "Nieznajomy" nie zasługuje na uwagę, bo książkę czyta się naprawdę szybko i przyjemnie. Nie zauważyłem też żebym się choć przez moment nudził, czy też by akcja jakoś specjalnie była przewidywalna, bo raczej nie jest. W czym więc leży problem? Według mnie przyczyną tego, że to nie jest już Coben - rakieta, a raczej Coben - bolid (co najwyżej) jest jakaś taka, niespotykana u Cobena wcześniej, mała dbałość o stworzenie bohaterów tej najnowszej intrygi. Nawet główni bohaterowie " Nieznajomego" z Adamem Pricem na czele są jacyś tacy bezbarwni, bezpłciowy. Człowiek ma trudność, żeby się z nimi emocjonalnie utożsamić, a trudno kibicować komuś w rozwiązywaniu zagadki, jeśli tak naprawdę jego los raczej jest nam obojętny, choć to może za duże słowo. We wcześniejszych książkach Cobena - jak choćby w "Nie mów nikomu" miało się poczucie jakby czytelnik razem z głównym bohaterem doświadczał napięcia związanego z rozwiązywaniem zagadki, która przecież swoim ciężarem waży na dalszych losach bohatera. Tu natomiast co najwyżej towarzyszyła mi ciekawość. Najlepsza powieść od czasów " Nie mów nikomu" - "Ohh c'mon, really ???" - jakby to powiedział klasyk.

Pewnie gdyby tą książkę napisał ktoś inny, to czytałbym ją bez szemrania, ale problem w tym, że za długo się naczekałem na nową powieść Cobena i wiele sobie obiecywałem. Miałem zresztą do tego prawo, zważając na fakt jak mocno mnie zauroczył wcześniejszymi thrillerami. "Nieznajomy" jest powieścią dobrą, może się podobać, wciąga, znajdziemy tu dużo dialogów, które nie pozwalają na znużenie, akcja posuwa sie szybko do przodu, ale brakuje "tego coś". Brakuje w tej książce cobenowskiej duszy. Można też mieć mocny niedosyt co do samego zakończenia, bo Harlan Coben był od zawsze dla mnie niekwestionowanym królem finałów, kiedy to potrafił rozwalić mi system, bo podczas gdy miałem poczucie, że to już koniec i znam rozwiązanie, to on nagle robił zwrot i okazywało się, ze nic nie jest tak jak myślałem. Tym razem nie udała mu się ze mną ta sztuczka. Szkoda...


Czy warto sięgnąć w takim razie po " Nieznajomego" ? Mimo wszystko myślę jednak, że warto. Fani sięgną przez sentyment, tak jak zrobiłem to ja, a nowi czytelnicy tak czy inaczej powinni być również zadowoleni. "Nieznajomy" to tak czy inaczej, mimo wszystkich moich powyższych jęków, to thriller, któremu śmiało można dać dobrą ocenę, bo co jak co, ale nie nudziłem się, historia całkiem znośna i nośna, a że zapomnę o niej szybciej niż o innych historiach autorstwa tego Pana - no cóż nie można mieć wszystkiego. W sumie nie ma tragedii, bo nawet jeśli Cobenowi tym razem nie wyszło, to może ktoś inny będzie umiał mnie lepiej zaintrygować i zaskoczyć ? :P