piątek, 5 lutego 2016

Inna Dusza - Łukasz Orbitowski










"Ludzie tak bardzo lubią zabijanie i wiedzą o nim tak niewiele" - W tych krótkich, ale dosadnych słowach Łukasz Orbitowski mówi więcej o polskiej mentalności niż wszyscy socjolodzy razem wzięci. "Inna dusza" to książka ważna, należy do gatunku tych które przeczytać warto i to wcale nie z uwagi na nagrody i zasłużony poklask, który przypadł jej w udziale, ale z uwagi na to, że porusza kwestie ważne dla rozumienia otaczającej nas rzeczywistości.


Lubię prozę Orbitowskiego, choć przyznaje się uczciwie, że nie jestem pewien czy dociera do mnie wszystko to co próbuje on oddać w swoich książkach. Jego twórczość jest bowiem wielowarstwowa, a język tylko czasem dosłowny i jednoznaczny. Rozmaite symbole i odniesienia kulturowe przez niego użyte zmuszają do wysiłku intelektualnego i nie jest to zdecydowanie lektura do czytania w przelocie, wymaga skupienia, wymaga odpowiedniego klimatu. Jest to jak dla mnie literatura z najwyższej półki, a mój jedyny problem z jego powieściami polega na tym, że mocno mnie przygnębia. Właśnie z uwagi na to sięgam po niego w sporych odstępach czasowych. 


Umiejętność oddziaływania na wyobraźnię i emocje czytelnika to zdecydowanie mocne atuty Łukasza Orbitowskiego. Udało mu się to wcześniej choćby w "Szczęśliwej ziemi" i udaje mu się to w "Innej duszy". Otrzymujemy tutaj podroż sentymentalną w lata 90-te, które są takie jak je zapamiętałem z mojego okresu dorastania, brudne, brzydkie, niezachęcające, a jednocześnie generujące masę wspomnień i emocji. Historia opowiedziana w tamtej scenerii zyskuje specyficzny smak, a to że autor bazował na faktycznych wydarzeniach tworząc fikcję literacką, dodatkowo wpływa na naszą wyobraźnię. Tak czy inaczej należy jednak pamiętać, że historia Jędrka i Krzyśka porusza kwestie uniwersalne, takie jak źródło zła i to jak przesiąkamy przekazem naszych autorytetów, choć czasem byśmy bardzo chcieli się od nich odciąć i nie powielać ich błędów. 

Co siedzi w naszych głowach? Do czego jesteśmy tak naprawdę zdolni? Orbitowski pokazuje, iż tak naprawdę największa zbrodnia potrafi być czymś zwyczajnym, nie musi być w jakiś szczególny sposób zdeterminowany i tak naprawdę każdy z nas jest w stanie posunąć się do największego zła. Zło w nas tkwi, czeka na odpowiedni moment, czasem uruchamia ją błahy wyzwalacz - tak dzieje się w przypadku Jędrka, a czasem najbardziej sprzyjające okoliczności - tak jak ma to miejsce u Krzyśka - nie doprowadzą do takiej decyzji, choć pod kątem czynników środowiskowych i stanu emocjonalnego, to właśnie on wydawać się może bardziej "oczywistym" kandydatem na mordercę. Jak pokazuje nam Orbitowski, na przykładzie tych dwóch bohaterów swojej powieści "Inna dusza", w kwestii dobra i zła tak naprawdę nie ma łatwych i oczywistych odpowiedzi, a złoczyńcą można tak naprawdę pozostać właśnie z przypadku.

"Inna dusza" jest również znakomitym studium polskiej mentalności  z okresu la dziewięćdziesiątych i wpływu przemian ustrojowych na ludzi z tamtego okresu. Dla mnie osobiście przerażające i smutne jest to, iż wiele postaw, którymi osobiście się brzydzę jest nadal bardzo mocno obecna w naszej polskiej rzeczywistości w czasach współczesnych. Minęło ćwierć wieku, a ludzie tak naprawdę bardzo często są bierni, uciekają w konformizm, obłudę czy też kierują się stereotypami. Spora część naszego społeczeństwa jest skłonna do poddawania się nastrojom charakterystycznym dla społeczeństwa zamkniętego i cechuje ich bierność, apatia, sztywność norm i zasad, niski poziom solidaryzmu społecznego oraz idiotyczna i mało przeze mnie rozumiana potrzeba narzucania własnych poglądów innym

Opinia ma to do siebie, że jest subiektywna, tak jak subiektywny i indywidualny jest odbiór każdego czytelnika. Dla mnie "Inna dusza" to książka, którą polecam z czystym sercem i cieszy mnie fakt, iż właśnie taka książka zdobyła tak prestiżową nagrodę jak Paszport Polityki . Jest to wyróżnienie jak najbardziej zasłużone. A na koniec pod rozwagę jeszcze jeden cytat, który utkwił w mojej głowie :

 "Ci ludzie przybyli z Marsa, z innych, nieznanych mi wszechświatów, do których nigdy nie zyskam wstępu. Są jak piękne modelki spacerujące po wybiegu w ciuchach jakiegoś cholernie znanego projektanta. Siedzę na widowni, łowię szczegóły w pamięci, mogę nawet robić zdjęcia, ale nigdy nie będę miał ani takich ubrań, ani takich modelek"