środa, 23 marca 2016

Zakonnice odchodzą po cichu - Marta Abramowicz








"Można ścinać kwiaty, ale wiosny to i tak nie zatrzyma" –  Ernesto Che Guevara



Zacznę od tego, iż trzeba mieć nie lada odwagę, aby w Polsce, zwłaszcza dzisiejszej Polsce, poruszać tematy, które choć po części zmierzają do krytyki instytucji kościoła katolickiego. Wydawnictwo Krytyki Politycznej cenię sobie właśnie za to, iż wspiera ono i grupuje wokół siebie autorów, którzy nie boją się tematów trudnych, a jednocześnie wymagających poddania pod dyskusję. Książka Marty Abramowicz dotyka obszar jak do tej pory niezbadanego i pozostającego w dużej części tabu jeśli chodzi o naszą dziwną rzeczywistość tj. specyfikę żeńskich zgromadzeń zakonnych w naszym kraju i nie tylko.




Cytat Che Guevary znalazł się na początku tego tekstu nieprzypadkowo. Myślę, że kropla drąży skałę i dzięki takim ludziom jak Marta Abramowicz, których cechuje determinacja przy jednoczesnym wyczuciu i delikatności przy badaniu tak delikatnego tematu, pojawi się w końcu szansa na niezbędne zmiany. Reporterka w swojej książce stara się być obiektywna i nie stawia jednoznacznych ocen, nie wskazuje winnych wszelkich patologii, które dzieją się za murami polskich klasztorów, natomiast z drugiej strony nie udaje że problemu nie ma i niewątpliwie wskazuje na konieczność szybkich zmian. "Zakonnice odchodzą po ciuchu" to w żadnym wypadku nie jest pogon za tanią sensacją, czy gorącym tematem ( bo takie glosy się niestety też będą pojawiać) , ale próba socjologicznego studium obszaru do tej pory bardzo słabo zbadanego. Bohaterki tej książki, to kobiety które zdecydowały się postawić na to co podpowiada im własna intuicja i sumienie i nie zgodziły się na uwłaczający ich godności system, który został w dużej części wypaczony i zamiast służyć kontemplacji i służbie Bogu, przyczynia się do produkcji tabunów odczłowieczonych służących. Ich historie pokazują z jaką krzywdą przyszło się spotkać tym biednym dziewczynom, które w poszukiwaniu akceptacji, bliskości i miłości zdecydowały się na rezygnację z siebie i oddaniu się autorytetom w osobach matek przełożonych.



Praktyki ukazane w tej książce w żaden sposób nie różnią się od praktyk sekciarskich. Nie mają też w żaden sposób nic wspólnego z ideą chrześcijańskiego poszanowania i miłości. Najgorsze jest jednak to, że wszystkie te praktyki odbywają się przy cichym przyzwoleniu hierarchów kościelnych. Pewnie że nie jest to jedyna twarz jaką ma ruch zakonny, gdyż wypowiedzi Dominikanów ( zakon męski), czy też historie zakonnic z zakonów zagranicznych ( Włochy, USA) pokazują że zakonnica może być wykształcona, otwarta i dostępna dla ludzi z zewnątrz. Tym bardziej budzi się gniew i bunt wobec "ultrakatolickiej-pobożno-maryjnej-mentalności" ( sformułowanie użyte w książce ). Nie jestem zwolennikiem uogólniania i nagonki, ale nie dziwi mnie rosnący sprzeciw i gniew do instytucji kościoła katolickiego, który według mnie wynika z tendencji do ucieczki hierarchów kościelnych, widocznej zwłaszcza w naszym kraju, przed jakąkolwiek krytyką i odporności na zmiany rodem z rzeczywistości czasów św. Inkwizycji. Ktoś powie, że to ich prawo, ale nie zgodzę się z tym jeśli cierpi człowiek, a w tym przypadku kobieta - która trzeba sobie powiedzieć wprost - w polskim zakonie widzianym okiem Marty Abramowicz i jej bohaterek - bardzo często pada ofiarą wtórnej przemocy, mobbingu i zostaje uprzedmiotowiona oraz pozbawiona godności.



Myślę, że książka " Zakonnice odchodzą po ciuchu" jest dla mnie pozycją ważną z kilku powodów. Po pierwsze dlatego, iż obnaża smutną prawdę , iż polscy hierarchowie ze swoim podejściem do wiary stoją często w widocznej kontrze z ludzkim i opartym na miłości stanowiskiem choćby nowego papieża i mądrych ruchów reformatorskich w Kościele. Każdy kto interesuje się tematem wie o co chodzi. Udawani, iż kościół nie jest targany problemami i nie boryka się z kryzysami jest zakłamaniem, który zdecydowanie tej instytucji nie służy. Po drugie, bardzo bliskie jest mi wszystko co służy obronie godności kobiet, które w naszej polskiej rzeczywistości wciąż jednak często są ustawiane w pozycji służebnej i wręcz poddańczej do mężczyzn. Po trzecie zaś, bo każda okazja do dyskusji jest, w odróżnieniu od fanatyzmu i dogmatyzmu, nadzieją na realne zmiany i odnowę instytucji kościelnej, co jest potrzebne w naszym kraju nie tylko osobom wierzącym , bo czy chcemy czy nie Kościół ma i będzie miał duży wpływ na nasze społeczeństwo.