piątek, 25 marca 2016

Harun i morze opowieści - Salman Rushdie














Sięgając po "Harun i morze opowieści" dobrze wiedziałem, że kto jak kto ale Salman Rushdie to autor, który potrafi opowiadać baśnie. Biorąc pod uwagę nawet jego "poważne" powieści jak choćby "Szatańskie wersety" recenzja ,czy też "Dwa lata, osiem miesięcy i dwadzieścia osiem nocy" recenzja , możemy zaobserwować wyraźne upodobania tego autora do licznych odniesień rodem choćby ze świata "tysiąca i jednej nocy". Ilekroć zabieram się za opisywanie wrażeń dotyczących spotkania z jego literaturą, trudno jest mi się oprzeć zachwytom nad jego mistrzowskimi umiejętnościami we władaniu słowem. "Harun i morze opowieści" jest doskonałym potwierdzeniem tych właśnie jego niesamowitych talentów.






" Zembla, Xanadu, Baergamoty, Zanda

Abrakadabra! Każdy ziścić się sen da.

Fajnie jest bać się przy baśniach, legendach.

Ale gdy czytasz, ojciec twój zgłębia

Rzeki, morza, noce bez dna"





Baśń ta, którą Rushdie napisał z myślą o swoim starszym synu Zafarowi, opowiada o chłopcu, który wyrusza w niesamowitą podroż po krainach osobliwości, dziwactw, pełnych dziwnych stworów i zwyczajów. Tytułowy Harun wybiera się w ten nieznany świat , aby pomóc swemu ojcu Raszidowi, który na skutek niefortunnego zbiegu okoliczności utracił niepowtarzalny dar krasomówstwa. Wędrówka okaże się dla autora pretekstem do rozważań na temat znaczenia słowa i dialogu, jego niesamowitej mocy sprawczej, która może przyczyniać się zarówno do budowania ciepła, atmosfery rodem z bajki, pełnej ciepła i bezpieczeństwa, charakterystycznych dla świata małego dziecka, ale może też w niewłaściwych ustach doprowadzić do konfliktów, nieporozumień, a nawet wojen. Raszid Khalifa to Mistrz Wodolejstwa, który potrafi opowiadaną historią porwać tłumy i wzbudzać w nich emocje jakie tylko zapragnie, a ten jego talent do pobudzania wyobraźni i niemałej przez to władzy nad tym, czego tłum pragnie i w jakim kierunku potoczy się jego sympatia jest jednocześnie wielkim darem , ale jak się okazuje i przekleństwem. No ale o tym to już poczytajcie sami, bo naprawdę warto, jeśli nawet nie dla samej treści, to dla wrażeń estetycznych z obcowania ze słowem wypieszczonym, bo Rushdie Mistrzem Wodolejstwa jest i basta !



"Harun i morze opowieści" jak na prawdziwą baśń przystało, najlepiej sprawdza się kiedy czytacie go komuś, bo baśnie powinny być opowiadane. Kiedy słowa Rushdiego wypowiadane są na głos i do tego odpowiednio interpretowane to mogą przysporzyć wiele niezapomnianych wrażeń słuchaczowi. Swego czasu bardzo mocno promowana była akcja czytania dzieciom, ostatnio jakoś rzadziej się o niej słyszy, ale tak sobie myślę, że czytanie na głos nie powinno ograniczać się tylko do dzieci. Nie ma większej przyjemności z czytania jak czytanie dla kogoś ważnego, a przyszło mi tego doświadczyć nie tylko ze strony czytającego, ale również miałem okazję być słuchaczem ;) Polecam właśnie Haruna do czytania, szczególnie wieczorem w łóżku, bo doskonale sprawdza się jako środek nasenny i wcale nie dlatego, że jest nudny :) Zwyczajnie nie ma innej rady jak odlecieć słuchając o rybach, które mówią do rymu, o korku który ma służyć zamknięciu źródła opowieści, o mechanicznych stworach, które w dziwaczny sposób się przemieszczają czy komunikują z otoczeniem. To wszystko przyprawione jest, jak zwykle u Rushdiego, wybornym poczuciem humoru i żonglerką słowną i często łapałem się osobiście na tym, iż treść przestaje mieć znaczenie na rzecz wrażeń estetycznych.



Rushdie uczy nas poraz kolejny tolerancji, poszanowania inności i udowadnia, że w całym tym tyglu osobliwości jakim jest nasz świat jest miejsce na dialog i porozumienie, a najgorszą rzeczą jest przestać ze sobą rozmawiać. Pokazuje też, że literatura nie musi zamykać się w jednym gatunku i docelowym targecie czytelniczym, bo "Harun i morze opowieści" to książka zarówno do czytania dziecku, jak i bliskiej Wam osobie, która też przecież czasem ma ochotę odpocząć od nużącej rzeczywistości. Salman Rushdie zbliża ludzi, bawi i przy tym uczy wspaniałych wartości, ale jest jedna wymagana cecha, którą musi posiadać czytelnik w przypadku jego twórczości - wyobraźnia. Ja na szczęście ją mam, a jeśli znajdziecie kogoś kto też ją posiada i jest dla Was ważny, to poczytajcie mu i wprowadźcie go w świat Salmana Rushdiego, bo to naprawdę cudny świat.