piątek, 10 lutego 2017

Alchemik - Paulo Coelho




Czego by nie mówić o twórczości Paulo Coelho, to jest to jedno z najgorętszych chyba nazwisk jeśli chodzi o współczesną literaturę. Częstotliwość z jaką natrafiamy na jego cytaty i tytuły jego książek jest tak duża jak wielka jest przepaść pomiędzy jego zwolennikami i przeciwnikami. Swego czasu przyszło mi coś liznąć jeśli chodzi o jego powieści, ale jakoś specjalnie mi z tego nic nie zostało. Najsłynniejszego z nich wszystkich "Alchemika" dotąd nie znałem i postanowiłem sprawdzić jego fenomen, bo należę do tych co to lubią jednak włożyć palec w ranę, żeby sprawdzić czy prawdziwa, czy też może jednak ściemniana.

Wiele wiader pomyj wylano na Paulo Coelho i z pewnością za część z nich odpowiadają Ci dogmatyczni i skrajni w swych poglądach wyznawcy Kościoła, którzy w tym pisarzu doszukują się samego szatana. Są też tacy, którzy zarzucają Coelho wtórność, słaby kunszt pisarski i posługiwanie się banałem. Być może i mają rację, ale książki to przede wszystkim strawa dla duszy, iskra która ma za zadanie podpalić wyobraźnię i wyzwolić chęć do poznawania świata. Patrząc na "Alchemika" właśnie pod tym kątem możemy zyskać wiele jeśli chodzi o refleksję i emocjonalną ucztę. Jeśli więc patrzycie na książki sercem, a nie tylko i wyłącznie rozumem, jeśli jesteście otwarci i macie dystans do otaczającej rzeczywistości, to z pewnością powinniście dać szansę tej powieści. Ja właśnie tym kieruję się czytając książki. Slaby ze mnie krytyk, bo mało mam fachowej wiedzy. Sam mam problem z tak przecież prozaiczną rzeczą jak interpunkcja, czy też przekleństwem w postaci dopadających mnie wciąż powtórzeń, więc też nie kreuję się na znawcę literackiego fachu. Za każdym razem jednak, podejmując się lektury kolejnej pozycji staram się otworzyć na to co zastanę i nie nastawiać się z góry. Tym samym moje opinie to przede wszystkim osobiste refleksje i odbiór emocjonalny. "Alchemik" doskonale się do tego nadaje. Jest to utwór skrojony na zasadzie zbioru przypowieści, które każdy może tak naprawdę interpretować na wiele indywidualnych sposobów. Zachęca do zastanowienia nad własnym życiem, nad światem wartości ale przede wszystkim nad własnymi marzeniami. 

Pewnie gdybym sięgnął po tą książkę parę lat temu to w tym momencie bym się "Alchemikiem" zachwycał, wychwalał pod niebiosa autora i sypał cytatami jak z rękawa. W tym momencie odbieram go jednak bez takiego właśnie entuzjazmu, a to ze względu na to, że tak naprawdę większość zawartych tutaj "prawd" jest mi doskonale znanych i to, że z  przyjemnością po nie sięgnąłem poraz kolejny to fakt iż Coelho podaje w tak atrakcyjny, przyjemny w odbiorze sposób. Pewnie, że nie odkrywa on tutaj Ameryki a nawet można się zgodzić, iż momentami zdarza mu się trącić banałem, ale z drugiej strony to nasze "brzydzenie się" prostotą świadczy nie najlepiej o nas samych. To, że na siłę staramy się utrudnić sobie życie i od prostego przekazu wolimy przeintelektualizowane i zawiłe wywody i formy, których do końca nie rozumiemy i frustrując się przy okazji udajemy, że jesteśmy w temacie, jest swego rodzaju butą, być może nawet tchórzostwem. Zycie tak naprawdę bardzo często stawia przed nami bardzo proste, oczywiste wskazówki natomiast my sami jesteśmy mistrzami w komplikowaniu sobie tego przekazu, w zamazywaniu go, w doszukiwaniu się drugiego dna i nawet gdyby go nie było to i tak pewnie będziemy w stanie się go doszukać w każdej sytuacji.

"Alchemik" tak jak wspomniałem już wcześniej, został napisany w taki sposób, że każdy z nas może odczytać go na swój sposób i to jest jego siła. Można go interpretować na rozmaity sposób, znajdzie się tutaj miejsce na każdą perspektywę i tylko od nas samych zależy czy zawarte tu refleksje zostaną potraktowane z pogardą, przymrużeniem oka czy też zmobilizują nas do podążania za marzeniami. Można równie dobrze pogardzać i negować przesłanie w tej książce zawarte, a można potraktować jako iskrę rozpalającą idee, jako motywację do zmieniania siebie, do poszukiwania sensu w życiu. Myślę sobie, że nie odnajdą się w tej książce pragmatycy, ani też osoby sztywno trzymające się swoich systemów wartości i zamknięci na jakąkolwiek inną myśl. Jest to natomiast znakomita pozycja dla idealistów, marzycieli, a poza tym taki fajny resecik na smętne popołudnie, na rozładowanie ciężkiego dnia, czy też naładowanie akumulatorów przed czekającymi nas trudnymi sprawami do załatwienia.

Dla mnie najważniejszym chyba przesłaniem powieści Paulo Coelho jest to, iż tak naprawdę bardzo często nie jest aż tak bardzo dokąd zmierzamy, ale to jak to robimy. Sama droga, ludzie których na niej spotykamy, z którymi wchodzimy w interakcje, od których się uczymy, którzy nas inspirują i są inspirowani przez nasze historie. Droga, zmierzanie do przodu, rozwój zawsze stanowi lepszą alternatywę niż siedzenie na dupie i narzekanie, malkontenctwo które czasem dopada każdego. Drugą ważną myślą jest to, iż jeśli żyjemy w zgodzie z własną legendą to świat naprawdę się na nas otwiera i podpowiada nam co robić. Wystarczy otworzyć się na niego i wypatrywać znaków, nie przegapić ich kiedy się pojawią, a tym bardziej nie doszukiwać się ich tam gdzie ich nie ma. Żaden frazes, szczera prawda. Reasumując, bardzo fajna, pozytywna jest ta książka i nie ma się co wstydzić tego, że działają na nas takie treści. To tylko i wyłącznie świadczy o tym, że nie zdołano nas pozamykać w sztywnych formach i schematach, tak przecież charakterystycznych dla współczesnego świata.