sobota, 18 lutego 2017

Minimalizm - Leo Babauta





Ta książka ma jedną zaletę jak dla mnie, no może dwie. Po pierwsze jest krótka, bo naprawdę bardzo bym żałował mocno poświęconego jej czasu, a po drugie promuje filozofię bardzo mi bliską. To by było na tyle, co spowodowało u mnie spory zawód bo nie lubię źle pisać o książkach i z reguły nie muszę bo sięgam głównie po dobre pozycje, ale tym razem stało się inaczej. Leo Babauta popełnił naprawdę słabą pozycję...

Spodziewałem się po tym tytule czegoś bardziej głębokiego, choć odrobinę ocierającego się o kwestie duchowe, egzystencjalne. Być może, że nie powinienem mieć aż takich oczekiwań i wtedy odebrał bym "Minimalizm" jakoś inaczej, ale z drugiej strony mam poczucie że Leo Babauta napisał swoją książkę na siłę i nic wielkiego ona w moje życie nie wniosła. Ma się wrażenie obcowania z jakimś miernym poradnikiem, momentami z pozycją stworzoną tylko i wyłącznie jako pretekst do ulokowania produktu. Tak w ogóle to poruszane tu kwestie jakby w kółko się powtarzają, a styl jest tak monotonny, że mimo iż nie jest to książka pojemnościowo duża, to cały czas towarzyszyła mi myśl - niech się to w końcu skończy.

Pisanie książki, nawet jeśli ma to być poradnik, o tym jak segregować ubrania i w jaki sposób ma wyglądać pulpit na komputerze. Rozwodzenie się nad tym jakich aplikacji komputerowych używać i porady dotyczące gotowania posiłków w taki sposób, żeby nie marnować produktów i czasu bez poświęcenia należytej uwagi temu na czym tak naprawdę polega minimalizm i jakie istnieją przesłanki żeby tą filozofię wprowadzać w życie to według mnie jednak nie najlepszy pomysł. Tym bardziej mija się to z celem kiedy autor robi to w takim stylu jak Leo Babauta. 

Pastwię się trochę nad "Minimalizmem" - wiem o tym, ale naprawdę trudno coś pozytywnego napisać o tytule po którym obiecywaliśmy sobie tak wiele, a zostaliśmy jakby zrobieni w konia. Z tego też względu w klimacie minimalistycznym potraktuję też opinię na  temat tej książki i skończę ją tymi słowami: Nie warto tracić czasu na tę książkę, można go wykorzystać na inne fajne rzeczy, a "Minimalizm" Leo Babauta omijajcie szerokim łukiem.