wtorek, 14 lutego 2017

On - Zośka Papużanka




Tę książkę po prostu trzeba przeczytać !

Bardzo się cieszę, że zaglądam na bloga Cocteau&co bo Ewelina kolejny raz okazała się niezastąpiona jeśli chodzi o rekomendację. Tak czułem, że jeśli książka doczekała się tam tak pozytywnej opinii,  to zdecydowanie jest to coś co mi przypadnie do gustu. Nie spodziewałem się natomiast, że wniesie aż tyle świeżości i pozytywnych wrażeń. Jestem i nie boję się użyć tego słowa - zauroczony tym co wyszło z pod pióra Zośki Papużanki. 

"On" jest książką, której mimo usilnych starań nie można porównać do niczego co było mi dane czytać do tej pory. Najbliżej jeśli chodzi  wrażenia z lektury jest jej do "Dygotu" Jakuba Małeckiego, jednakże jest to inny rodzaj powieści zarówno jeśli chodzi o formę, język jak i historię tu zawartą. Ot zwykłe skojarzenie i tyle . Czytając książkę " On" miałem poczucie jakbym słuchał jakieś dziwnej ale jednocześnie pięknej i hipnotyzującej pieśni w połączeniu z ludowym bajaniem. Wszystko to w klimacie minionej epoki, która sukcesywnie wraca w ostatnim czasie na nasze rodzime salony tj. PRL . 

Tytułowy Śpik to dzieciak, który nie ma łatwo w życiu. Jego problemem jest największy grzech jaki można popełnić w naszym kraju. Urodził się on mianowicie "inny" i ta jego "inność" będzie sukcesywnie piętnowana a plaster, który już na samym początku mu przyklejono będzie raz po raz dla pewności podklejany i z raz narzuconej roli biednemu Śpikowi już wyjść się nie uda. W szkole stanie się przedmiotem drwin i niewybrednych żartów ze strony kolegów, załamywania rąk przez nauczycieli, a nawet i matka, która stara się go kochać z całego serca nie ustrzeże się przed wstydem. Tak naprawdę nikt za bardzo nie wie co zrobić z tym chłopakiem, który nie mieści się w normie, a co do którego jednoznacznie nie stwierdzono czy jego problemem jest tak naprawdę niska inteligencja, czy tez problemy adaptacyjne. W każdym razie traktuje on świat tak dosłownie i bezkrytycznie, że trudno mu się odnaleźć w tej rzeczywistości pełnej niuansów, półprawd czy też dwuznaczności. Spik nie wie co to obłuda, nie zakłada że ktoś może chcieć go wykorzystać, skrzywdzić, oszukać. Ta dziecięca naiwność jest jego największym przekleństwem.

System nie pozwala na to żeby ktokolwiek się wychylał i tym bardziej takie jednostki jak nasz bohater miały w PRL-u pod górkę, co wcale nie znaczy że teraz jest jakoś specjalnie lepiej pod tym względem. Nawet najbardziej zaangażowani i kochający swe dzieci rodzice mogą, tak jak matka naszego bohatera zapłacić wysoką cenę za to że domagają się prawa do godnego życia dla swoich dzieci. Nieustanny konflikt pomiędzy tym, czego chce szkoła, nauczyciele, rodzice innych osób, a własną intuicją co do dobra swego dziecka jest dodatkowo wzmacniany przez wewnętrzny dylemat czy poświęcić swe życie dla chorego dziecka, czy też jednak zawalczyć o własne szczęście. Kiedy okazuje się, że ojciec nie stanie na wysokości zadania, trudno będzie pogodzić się, że syn zależny, niezaradny okaże się jednak samodzielny. Jak wtedy żyć, kiedy cała konstrukcja i wizja dotychczasowego świata pada. Takie dylematy bohaterów ja osobiście wyłuskałem z tej książki, choć pewnie jest ich więcej. Te natomiast jakoś najbardziej mi utkwiły.

Mimo trudnej tematyki książka Zośki Papużanki nie jest w moim odbiorze książką specjalnie gorzką i  przygnębiającą, a to przede wszystkim chyba jednak z uwagi na interesującą formę opowieści zastosowaną przez autorkę. Nie jestem recenzentem i znawcą literatury aby nazwać to co wyprawia z czytelnikiem autorka, ale bardzo mi się podobało to co robiła ze mną, Jest tu dużo ironii, humoru w ogóle i dystansu. Znajdziemy tu sporo mrugania do czytelnika, rozmaitych aluzji i zabawy słowem. Obecnych jest dużo kontrastów, zabiegów odnośnie czasoprzestrzeni i co najbardziej lubię - mamy do czynienia z bohaterem, który tak naprawdę jest tak realny i przewidywalny, że wydaje się iż nie jest on w stanie zainteresować czytelnika, a tu taki surprise. Zośka Papużanka zdaje się prześmiewać większość absurdów rządzących systemem szkolnictwa, a jednocześnie dostaje się też polskiemu męczeństwu i umartwianiu się. Umiłowaniu do wzniosłych idei i bohaterów tragicznych, którzy cierpią za miliony przeciwstawia tych którzy mimo, że do męczeństwa nie pretendują to również z góry dążą do tragicznych perspektyw jeśli chodzi o własne życie. Przygniata ich przewidywalność, rutyna, zniechęcenie i frustracja związana z niezrealizowanymi marzeniami i celami. Spik paradoksalnie był najbliżej spełnienia tychże marzeń i nawet przez chwilę się mu to udawało po czym okazało się, że sprowadził go z chmur na ziemię osoba mu najbliższa. Dlaczego to zrobiła? Może dlatego, że sama nie nialą odwagi żyć i dlatego nie była w stanie pozwolić by znikła jej jedyna przed życiem i szczęściem wymówka. 

Na sam koniec powiem tylko, że książka jest świetna i jakbym nie podchodził do napisania tej opinii to nie potrafię być spokojny i rzeczowy bo zbyt dużo chciałbym przekazać i dlatego w tym momencie dam sobie już spokój i zachęcam do dokonania indywidualnej decyzji co to tego, czy dacie szansę tej książce. Mozie zachęci was jeszcze ta świetna recenzja. ja dzięki niej sięgnąłem po tą książkę i z pewnością nie żałuję.