niedziela, 24 stycznia 2016

"Co się wydarzyło w Madison County" - Robert James Waller








Przyznam szczerze, że jakoś nie miałem nigdy parcia na film " Co się wydarzyło w Madison County".  Zabierałem się za niego kilka razy, bo to w sumie klasyka i warto zobaczyć o co tyle szumu, ale jakoś za każdym razem gdy już miałem obejrzeć, to wybierałem jednak coś innego. Może dobrze się złożyło, bo tym bardziej przyjemnie było poznać tą historię na kartach książki.
A film obejrzę tak czy inaczej.








Kiedy już na samym niemal początku tej opowieści pojawił się Bob Dylan i jego ballada, która należy do moich ulubionych, byłem pewny, że ta historia mnie wciągnie. Mieliście kiedyś tak, że znajdujecie swój własny soundtrack do książki? Otóż mi się tak często zdarza i od tego momentu towarzyszył mi w lekturze Bob Dylan i jego Nashville Skyline. "Co się wydarzyło w Madison County" nie jest książką obszerną, co w żadnym wypadku nie wpływa na jego wagę i przekaz. Dla mnie jest to chyba jedna z najpiękniejszych historii o relacji między dwojgiem ludzi, których los rzuca ku sobie przypadkowo, a okazuje się że w krótkim czasie potrafią oni stworzyć więź, która tak naprawdę nie zostanie przerwana przez cale życie. 4 dni wydaje się okresem na tyle krótkim, że trudno coś zbudować, ale jak pokazuje nam Robert James Waller, jest to okres wystarczający, żeby nawiązać najważniejszą relację w życiu. Warunek jest właściwie jeden - trzeba trafić na odpowiednią osobę, a tą łatwo przegapić w gąszczu rozmaitych relacji nawiązywanych w życiu .

Fenomen tej książki polega na tym , iż nie mówi ona o niczym odkrywczym, porusza historię jakich pewnie wiele w literaturze, posługuje się językiem prostym, jest minimalistyczna w swym przekazie, a tymczasem nie okazuje się jakimś tam romansidłem, czy też kolejnym harlequinem. Autor podaje nam danie z najwyższej półki, dojrzałe,  w  pełni wartościowe, wzruszające, skłaniające do refleksji, ale przede wszystkim bardzo poetyckie i grające na sentymentalnej strunie naszej duszy. No i trzeba przyznać, że piękną muzykę na niej zagrał, przynajmniej u mnie :)

Podsumowując, warto zwrócić tu uwagę na każdy szczegół, na drobne gesty, na odniesienia muzyczne, opisy, kadry w wykonaniu głównego bohatera...Warto się podelektować, zwłaszcza że te 160 stron naprawdę szybko mija i warto je przyswoić w stu procentach. Ja dzięki temu zamiłowaniu do szczegółów pozostałem z korzyścią w postaci poezji Rilkego, która została tu wspomniana i zakończę tym wierszem, mrugając sobie bezczelnie w tym miejscu :)


Rainer Maria Rilke  - Zgaś moje oczy


Zgaś moje oczy: ja cię widzieć mogę,
zamknij mi uszy, a ja cię usłyszę,
nawet bez nóg znajdę do ciebie drogę,
i bez ust nawet zaklnę cię najciszej.
Ramiona odrąb mi, ja cię obejmę
sercem mym, które będzie mym ramieniem,
serce zatrzymaj, będzie tętnił mózg,
a jeśli w mózg mój rzucisz swe płomienie,
ja ciebie na krwi mojej będę niósł.