sobota, 30 stycznia 2016

"Nie wierzę w życie pozaradiowe" - Marek Niedźwiecki








"Spędziliśmy słodko-gorzki wieczór. Słodki, bo spotkaliśmy się po latach i wspominaliśmy najpiękniejsze chwile młodości. Gorzki, bo zdaliśmy sobie sprawę,że łączy nas już tylko sentyment"



Z książkami Marka Niedźwieckiego mam trochę podobnie jak swego czasu z twórczością Moniki Jaruzelskiej. Z jednej strony mam wrażenie, że są one do siebie bardzo podobne, a pewne treści wręcz się powtarzają, ale z drugiej strony za każdym razem czytam z ogromną przyjemnością i dużym sentymentem. Marek Niedźwiecki nie jest bowiem dla mnie prezenterem radiowym, ale kimś na zasadzie człowiek- instytucja. 

Po dziś dzień jestem w stanie sobie przypomnieć te momenty spędzone przed starym magnetofonem i palcem tkwiącym na przycisku "rec" niczym na spuście pistoletu, kiedy Marek Niedźwiecki zapowiadał wyczekiwany przeze mnie utwór, który miał trafić na kolejną, kilkudziesiętną już składankę. Teraz nie ma już takiej konieczności, bo kolejne zestawienia są dostępne w internecie, sklepie, platformie spotify itd, ale tym samym zatraca się też magia tamtych czasów. To bowiem co znajdziemy przede wszystkim w tej książce, to dziesiątki rozmaitych zestawień i notowań, które łączy coś bardzo ważnego, coś nie do zastąpienia, a mianowicie - czynnik osobisty. Dużo można się dowiedzieć z tych rankingów i zestawień na temat tego jakimi jesteśmy ludźmi, jaką mamy wrażliwość, co nas kręci, co nas podnieca :) Z tego też względu dla mnie osobiście te rankingi były podstawowym smaczkiem książki Niedźwieckiego - uwielbiam rankingi i uwielbiam też osoby, które chorują na tego samego bakcyla :)

Za każdym razem kiedy sięgam po Marka Niedźwieckiego, to wracam do Listy Przebojów Trójki i bardzo cieszy mnie fakt, iż słuchając jej odnoszę wrażenie, że pewne rzeczy nigdy się nie zmienią. Wczoraj też włączyłem sobie Listę i słuchając Piotra Barona znów należałem do wielkiej trójkowej rodziny po drugiej stronie odbiorników i to właśnie ta świadomość, że gdzieś tam w jakimś innym domu, kilkaset kilometrów dalej ktoś w tym momencie też słucha tych samych utworów sprawia, że można znów poczuć prawdziwą magię. 

Trochę mi głupio było, że przeczytałem kolejną już zresztą książkę o człowieku, o jego emocjach, życiu, pasjach, a koniec końców kiedy próbuję sporządzić opinię na jej temat to piszę o Trójce, o Liście Przebojów, ale kiedy pomyślę o tej książce poraz kolejny to nachodzi mnie refleksja, że to jednak całkiem normalna sprawa, gdyż Marek Niedźwiecki całe swoje życie podporządkował właśnie pracy radiowej Trójce i mimo, ze miał z nią chwilową przerwę, to mimo wszystko zawsze tam był sercem. Prawdziwy pasjonat, który mimo, ze sam mówi o sobie, że wybrał samotność, czy też samotność wybrała jego, to tak naprawdę nie wybrał samotności  tylko muzykę i radiosłuchaczy i chwała mu za to !