piątek, 15 kwietnia 2016

Dojczland - Andrzej Stasiuk









Kolejny raz Andrzej Stasiuk, kolejna krótka ale za to jakże treściwa forma. Tym razem na tapecie- jak sam tytuł wskazuje - Niemcy. Fascynuje mnie ten autor właśnie z uwagi na fakt, iż potrafi za pomocą tak niewielu słów przekazać tak wiele. Potrafi w swych przemyśleniach zawrzeć tyle emocji, że skłania do refleksji nad kwestiami, które pewnie w codziennym biegu za sprawami bieżącymi umykają. Szkoda tego, bo życie mamy przez to uboższe. No ale jest Andrzej Stasiuk i jego misja wzbudzania w nas zastanowienia i pobudzania naszej pamięci :)


W "Dojczland" autor bierze się za łby ze stereotypami na temat Niemców, wtłoczonymi nam od dzieciństwa do głów uproszczeniami, półprawdami, a czasem zwykłymi kłamstwami. Wszystkie one utrudniają nam uzyskanie realnego obrazu naszych zachodnich sąsiadów, którzy już dawno nie walczą z nami pod Grunwaldem i nie wysyłają naszych bliskich do obozów zagłady. Andrzej Stasiuk pokazuje nam to co w Niemcach godne uznania, a nawet podziwu :) Ukazuje ich jako naród zorganizowany, stabilny, a przy tym bardzo pracowity. Naród, który dźwiga brzemię dawnych zbrodni, ale mimo wszystko nie poddający się i nie ulegający temu dziejowemu stygmatowi. Stasiuk przyznaje się do tego, iż sam potrzebował zapomnieć i wyrzucić z głowy obraz żołnierza Wehrmachtu, który momentami był dla niego tożsamy z widokiem podstarzałego Niemca w pociągu. Żeby dać sobie szansę na poznanie Niemiec i Niemców musimy wyrzucić z głowy przez lata wbijane nam przez filmy, seriale, wspomnienia wojenne obrazy Niemców krzyczących "Raus! ", "Hande hoch!" że swastykami na ramieniu. Potrzebujemy pozbyć się synonimów Niemiec-gestapowiec, Niemiec-najeźdźca, Niemiec-krzywdziciel, żeby zobaczyć w naszych sąsiadach ludzi. Bo są to ludzie tacy jak my, mimo całego tego bagażu wojennego i przeważnie niechlubnej historii z nim związanego. Sam autor zwraca uwagę na to, iż trzeba było żeby umarły pokolenia, aby doszło do przebaczenia, ale dla niektórych nigdy nie będzie odpowiedniego czasu na pojednanie a to boli. Ja osobiście mam złość na tych którzy ciągle jątrzą w ranie i skazują kolejne pokolenia na pokutę za grzechy ojców. Moim zdaniem już tego dość i dla odmiany wypadałoby może przyjrzeć się grzechom własnych ojców, bo niektórzy z nich też nie byli bez winy.


Pamięć jest ważna i zakorzenia nas w naszym bycie obecnym. Nie można żyć bez historii, ale nie da się żyć tylko i wyłącznie historią. Należy pamiętać, ale trzeba też nauczyć się przebaczać i dążyć do pojednania. Trzeba trwać, a nie przed tym trwaniem uciekać w obarczanie innych za nieumiejętność brania odpowiedzialności za własną tożsamość narodową. Dopóki w naszym kraju wpływowymi ludźmi są Ci, którzy grają kartą dziejowej nienawiści i wiecznej zemsty, dopóty będziemy funkcjonować w roli ofiar i nie będziemy umieli tak jak Niemcy budować, tworzyć i się organizować w sprawnie funkcjonujące społeczeństwo. Takie refleksje towarzyszyły mi przy lekturze "Dojczland" Stasiuka. Serdecznie polecam pod rozwagę :)