piątek, 1 kwietnia 2016

Pol Pot. Pola śmierci - Philip Short








"Smutne- i niewygodne - jest to, że zło nie jest odrębnym uwarunkowaniem, które można wyizolować i odseparować. Jest częścią ciągłej skali wartości, negatywnym odpowiednikiem dobra, z ogromną szarą strefą pomiędzy nimi"




Przyznam szczerze, że mechanizmy rządzące złem są już od dłuższego czasu przedmiotem moich zainteresowań. Geneza zła, jego uwarunkowania i umiejętność ludzi w określonych okolicznościach w poddaniu się mu jest tyle przerażająca co jednocześnie intrygująca, a jednocześnie fascynująca. Nie ma większego znaczenia czy to zło charakterystyczne dla jednostek, które stają się seryjnymi mordercami, czy architektów zbrodni przeciwko ludzkości , jak ma to miejsce w przypadku takich osób jak Hitler, Stalin, czy właśnie Pol Pot. We wszystkich przypadkach zaobserwować można bowiem charakterystyczną cienką granicę, która sprawia, że prawdopodobnie każdy z nas przy wystąpieniu odpowiednich warunków może podejmować decyzje zmierzające do czynów podłych bądź też wzniosłych i godnych naśladowania. W tym wszystkim nie należy zapominać o tym co pomiędzy tymi wartościami, czyli o wszystkich odcieniach szarości, które często poprzez swój brak jednoznaczności umykają naszej uwadze. Mówienie w przypadku Pol Pota, czy innych architektach zbrodni o nieludzkim charakterze ich zbrodni jest wobec tego błędem, gdyż to czego oni dokonali jest - co nie koniecznie jest nam może odpowiadać - właśnie ludzkie. Człowiek jest zdolny do zła, a historia Pol Pota pokazuje, że jest do tego zdolny przeciętny, zwyczajny i niegłupi człowiek.


Pol Pot urodził się 19 maja 1925 roku w Kambodży, małym azjatyckim kraju, który na tamtą chwilę znajdował się w znacznym zacofaniu, patrząc przez pryzmat rozmaitych ideologii począwszy od systemu politycznego po wszelkie inne kwestie porządkujące życie zamieszkujących go ludzi. Nie będę sie tutaj szerzej rozpisywał, a żeby mniej więcej zobrazować o co mi chodzi, to warto wspomnieć o tym, iż większość ważnych decyzji podejmowanych przez rządzących tym krajem nie była podejmowana za pomocą logicznej analizy ich konsekwencji, nie opierała się na teoriach naukowych, ale kierowali się oni wróżbami, spirytualizmem czy też astrologią Jak łatwo można się domyślić taki koktajl nie mógł przynieść nic dobrego, a obywatele kształtowani na bazie takiego przekazu nie stanowili dobrego materiału pod budowę społeczeństwa obywatelskiego, zwłaszcza że Kambodża przez długi czas była kolonią, a gdy już uzyskała niepodległość to mieliśmy tam do czynienia z systemem monarchistycznym. W takiej rzeczywistości przychodzi na świat Pol Pot, czyli człowiek, który zapisze się na kartach historii jako jeden z największych zbrodniarzy, a myślę że śmiało można też go określić jako człowieka z szaloną wizją, gdyż jak pokazuje autor tej książki system który chciał stworzyć w Kambodży był tak nierealny i nasycony nielogicznościami, że aż nie mogę się nadziwić iż człowiek o zdrowych zmysłach mógł wpaść na coś tak utopijnego.


Nie jestem historykiem, a mój odbiór tej książki zdecydowanie należy traktować w kategoriach amatorskich, ale myślę sobie, że nie jeden historyk czytający tą książkę znajdzie tu pracę naukową na naprawdę wysokim poziomie. Philip Short zdecydowanie nie idzie na łatwiznę i serwuje nam biografię opartą na relacjach uczestników i świadków toczącej się wojny domowej, która z małymi przerwami trwała tak naprawdę przez kilkadziesiąt lat. Bazuje on ponadto na bogatych archiwach, które zachowały się z tamtego okresu. Wszystko to zostało okraszone bibliografią i przypisami, tak że jeśli czyjaś ciekawość nie zostanie przez tą książkę zaspokojona, to może śmiało pójść tym tropem i kontynuować poszukiwania wiedzy na temat tych przerażających wydarzeń. Ja osobiście poprzestanę na tej pozycji, a to między innymi dlatego że temat jest naprawdę ciężki i rozmyślnie używam raz po raz określenia "przerażający", gdyż nie można inaczej nazwać tego czego dowiecie się z kart tego opracowania. Znajdziemy tu opisy ludzi doprowadzonych do ostateczności, trawionych takim głodem, że matki były w stanie zjadać własne dzieci, ludzie doprowadzeni do takiego zezwierzęcenia, że wykrawali żywcem płody z ciał kobiet i używali ich jako swego rodzaju talizmanów, czy też zjadających wątroby swych ofiar po to aby zyskać ich siłę. Będziemy świadkami historii kiedy ludzie zostali przez Pol Pota i jego reżim doprowadzeni do takiego strachu, że w lęku przed terrorem z jego strony sami siali takowy, aby wykazać się i zyskać jego przychylność. Zobaczymy wreszcie szaleństwo indoktrynacji, kiedy w "obozach reedukacyjnych' wpajano nowe idee takimi metodami jak choćby przygotowywanie pod uprawę betonowego boiska do koszykówki. Momentami brakuje wyobraźni...


"Pol Pot. Pola śmierci" Philipa Shorta jest książką tak obszerną, że trudno by było chociażby wymienić wszystkie tematy, które stają się tutaj przedmiotem badań autora dlatego pewnie potraktuję ją wybiórczo, ale warto zaznaczyć, że przedstawia on historię tego przywódcy ruchu politycznego Czerwonych Khmerów w szerokim kontekście kulturowym, politycznym i społecznym tamtego okresu. Daje nam to nie tylko obraz głównego bohatera tej książki, ale w ogóle mamy okazję do przyswajania studium na temat mieszkańców tej części Azji tamtego okresu i ich specyficznego podejścia do życia we wspólnocie. Ciekawe jest to, iż jak autor wskazuje, Pol Pot próbował dokonać rzeczy bardzo potrzebnej tamtym ludziom, to znaczy próbował zjednoczyć i skłonić do współpracy ludzi z natury egoistycznych i niechętnych do współdziałania, bo tacy byli mieszkańcy nie tylko Kambodży, ale i krajów sąsiednich. Niestety sposób w jaki to zrobił doprowadził do jeszcze gorszej sytuacji, bo skończył się dehumanizacją i praniem mózgów charakterystycznym dla najbardziej wyrafinowanych guru sekciarskich. Jedna z osób wypowiadających się w tej książce porównuje państwo Czerwonych Khmerów do "Sekty Najwyższej Prawdy".


Kończąc już, pragnę zaznaczyć, iż zbrodnie Pol Pota nie były by możliwe gdyby nie kalkulacja i wyrachowanie wielkich mocarstw jak Chiny, ZSRR, czy Stany Zjednoczone, które prowadząc swoją grę o wpływy przy użyciu służb wywiadowczych dokonywały licznych przetasowań w tamtym rejonie i w paranoicznej obawie przed zalewem świata komunizmem, doprowadziły do powstania tego zmutowanego tworu jakim była Demokratyczna Kampucza. Po wszystkim oczywiście umyto ręce i nikt oficjalnie nie przyznawał się do współpracy ze zbrodniarzem jakim był Pol Pot, ale niesmak pozostał, a każdy kto przeczyta tą książkę będzie miał okazję wyrobić sobie swoje zdanie na ten temat. Choć pewnie mógłbym tak długo, myślę że wystarczy - jeszcze raz polecam - chyba najlepszy reportaż jaki przyszło mi czytać.