środa, 27 lipca 2016

Niepłodność to kobiecy problem ?



Tekst powstał w ramach projektu "Blogerzy vs. Niepłodność", który jest częścią kampanii "Niepłodności nie widać" wymyślonej i prowadzonej przez magazyn Chcemy Być Rodzicami






Niepłodność jest to stan, kiedy zachodzi niemożność zajścia w ciążę pomimo rocznego regularnego współżycia seksualnego. Nie należy mylić jej z bezpłodnością, gdyż w tym drugim przypadku niemożność posiadania dzieci to stan trwały, a w przypadku niepłodności istnieje możliwość przywrócenia płodności. 





Na początku kilka słów wyjaśnienia dlaczego zdecydowałem się zgłosić do tego projektu blogowego, który został stworzony przez Dagmarę Sobczak znanej szerzej jako Socjopatka. Na moim blogu głównie skupiam się na recenzjach książek choć pewnie te osoby które czasem tu zaglądają zauważyły,  że często staram się odnosić przeczytane treści do aktualnej sytuacji społecznej w Polsce. Lubię to miejsce,  znajduje się tu masa fajnych ludzi,  mam tu rodzinę,  przyjaciół,  znajomych,  ale są rzeczy których szczerze nie znoszę jeśli chodzi o polską rzeczywistość. Jest to w moim odczuciu - i biorę pełną odpowiedzialność za te słowa - ciągle bardzo mocno zacofany kraj jeśli chodzi o podejście do istotnych problemów społecznych i ich rozwiązywania. Z tego powodu często cierpią ludzie,  a tak jakoś mam,  w swojej hipisowskiej naturze,  że nie lubię kiedy ludzie cierpią. Co mogę zrobić osobiście żeby to zmienić? Głównie zachęcać i brać udział w dyskusji na temat rozmaitych problemów - tak więc to właśnie robię. Proszę bardzo o wyrozumiałość przy ewentualnych komentarzach do tego tekstu gdyż nie jestem żadnym ekspertem w dziedzinie niepłodności, a opinie tu przedstawione są tylko i wyłącznie oparte na własnych spostrzeżeniach i podstawowej wiedzy dostępnej w mediach i wynikającej z doświadczeń znanych mi osób, których w żnym stopniu problem niepłodności dotyczy.





Niepłodność i związane z nią stereotypy,  krzywdzące przekonania przyczyniają się w znacznym stopniu do zwiększania dyskomfortu ludzi,  którzy już i tak zmagają się z ciężką i przykrą dla nich sytuacją życiową. Trudności w doprowadzeniu do poczęcia upragnionego potomstwa to w żadnym wypadku nie jest tylko perspektywa medyczna. Czynniki psychologiczne, środowiskowe, kulturowe na których w tym tekście pragnę się skupić to kwestia według mnie równie ważna. Nie lubię generalizować,  ale trudno w tym przypadku tego nie robić,  więc ośmielę się stwierdzić,  że problematyka związana z niepłodnością to kolejna sfera w ramach której to głównie kobieta jest napiętnowana. Kiedy zapytałem moją koleżankę, z zawodu psychologa - jakie ma pierwsze skojarzenia ze stwierdzeniem "Niepłodność to głównie kobiecy problem"  - odpowiedziała krótko : "bzdura".  Inna moja znajoma - nauczycielka - stwierdziła - "kur.. kolejny idiotyczny mit". Kiedy natomiast zapytałem znajomą, która ciągle ( od kilku lat już) jest diagnozowana ze względu na trudności z poczęciem dziecka odpowiedziała - "Czytam to z oczu innych ludzi cały czas,  kiedy patrzą na mnie z wyrazem mówiącym mi,  że coś ze mną musi być nie tak. Słyszę to podczas życzeń wigilijnych, czy też podczas rozmaitych imprez w rodzaju imienin, urodzin itp. Najgorsza jest ta litość....Tylko wiesz dla mnie litość to jednocześnie jest swego rodzaju scedowanie na mnie odpowiedzialności i obarczenie mnie całym ciężarem, bo może to zabrzmi dziwnie, ale czasem się zastanawiam - Dlaczego oni wszyscy ani na chwilę nie litują się nad moim mężem? Nie uważasz, że to dziwne ?" Otóż ja tak właśnie uważam... 


Najlepszą metodą walki z ograniczającymi przekonaniami jest ich zmiana na drodze logiki, odczarowanie przekłamań poprzez odkrycie źródeł tych półprawd i mitów i tak mam zamiar właśnie zrobić. Postaram się przy tym nie rozwlekać, ale proszę mi wybaczyć jeśli mi się to nie uda... no cóż ten typ tak ma :) Rozprawmy się więc z przekonaniem, że "Niepłodność to kobiecy problem" poprzez analizę z kilku podstawowych perspektyw:


Perspektywa 1

Medyczna -  jeśli chodzi o przyczyny niepłodności to wedle dostępnych danych kształtują się one demokratycznie - w 40 % przypadków dotyczą kobiet, w 40 % mężczyzn, a pozostałe 20 % to tzw. niepłodność wspólna, kiedy przyczyny leżą po obu stronach. Należy też przytoczyć tutaj fakt, iż niepłodność zakwalifikowana została przez WHO za stan chorobowy dotyczący par, a nie jednostek i umieszczona w klasyfikacji ICD -10 (Międzynarodowa Klasyfikacja Chorób) pod dwoma symbolami tzn. N46 - niepłodność męska oraz N47 - niepłodność kobieca - naukowo stwierdzone FAKTY


Perspektywa 2

Psychologiczna - niepłodność to choroba przewlekła,  a jej objawy są niemal takie same jak w przypadku osób,  które cierpią na choroby nowotworowe,  czy inne śmiertelne choroby przewlekłe. Już po około dwóch latach wzrasta ryzyko zaburzeń depresyjnych, włącznie z myślami o charakterze rezygnacyjnym. Niestety pomocą psychologiczną obejmowane są głównie kobiety,  a jeśli chodzi o przyczyny takiego stanu rzeczy to moim zdankem należy zaliczyć tutaj choćby to,  iż ogólnie mężczyźni z uwagi na stereotypy trafiają rzadziej do gabinetów psychoterapii. Facetom często od małego wpajane jest iż nie powinni się nad sobą uznałam i powinni sami sobie radzić z trudnościami. Kiedy natomiast już jakimś cudem trafiają do specjalisty to często spotykają się z naznaczeniem w środowisku i dlatego też mały odsetek utrzymuje się w stałej opiece psychologicznej. Nie bez znaczenia jest też fakt,  iż w momencie gdy z założenia to na kobietę przesuwany jest ciężar niemożności zajścia w ciążę,  to ona jest stygmatyzowana jako "ta która wymaga leczenia" - w tym przypadku również tego psychologicznego. Prawda jest taka,  iż problem niepłodności w taki sam sposób obciąża oboje płcie ponieważ nie różnimy się zbytnio w sposobie przeżywania świata,  a różnimy się tylko pod kątem wyrażania emocji. Współcześnie tak naprawdę atrybuty związane z płcią również w kwestiach mechanizmów psychologicznych się zacierają. Mężczyzna cierpi tak samo - FAKTY

Perspektywa 3

Praktyczna - Jeśli chodzi o diagnozowanie niepłodności to najpierw diagnostyce poddawana jest kobieta. Dopiero później jeśli nie udaje się stwierdzić u niej problemu,  to badane jest nasienie  mężczyzny. Uważam,  że jest to błędne założenie i należy traktować niepłodność już od samego początku jako problem pary,  a wtedy diagnostyka powinna przebiegać równolegle. W przeciwnym wypadku nadal będzie funkcjonował mit,  że nie jest to problem facetów, a wpływa to na wydłużenie procesu  leczenia jak również poraz kolejny przyczynia się do obwiniania się kobiety. W rezultacie,  bardzo często dodatkowy,  a co najważniejsze niepotrzebny stres dodatkowo wpływa na problemy z płodnością u koło się zamyka. Przypominam niepłodność to problem pary i już od początku medycyna powinna skupić się na kompleksowym badaniu bo im bardziej całościowy obraz od początku terapii tym lepsze efekty - FAKTY

Perspektywa 4

Kulturowa - to w jaki sposób traktuje się w naszym kraju osoby starające się o dziecko i zmagające się z problemem niepłodności to często najsmutniejsza perspektywa. Nieraz przyszło mi się spotkać z sytuacją, kiedy w odniesieniu do par nieposiadających potomstwa padały krzywdzące opinie i to zarówno jeśli chodzi o sytuacje obserwowane z codziennym życiu, jak również w ogólnonarodowych dyskusjach z udziałem głównie polityków, którzy przodują w ilości bzdur wypowiadanych bez większego namysłu nad konsekwencjami własnych wypowiedzi. Winą za taki stan rzeczy należy moim zdaniem obarczyć wypaczone wzorce kulturowe, które do tej pory w niektórych grupach społecznych zmierzają do uprzedmiotowienia roli kobiety jako swego rodzaju inkubatora. Kobieta w takim wydaniu nie ma prawa do własnych potrzeb, jest pozbawiana prawa do opinii, a tym bardziej do podejmowania własnych decyzji. Jeśli ktoś reprezentuje taki sposób myślenia to najczęściej powiela stereotypowe myślenia i kieruje się dewizą, że jeśli dana para nie posiada potomstwa, to pewnie dlatego, że "za późno się opamiętała, bo skupiała się na nauce albo robocie", "nie umie o siebie zadbać", " takie są skutki antykoncepcji"...o Zgrozo! Mógłbym tak wymieniać dalej, ale pewnie każdy z nas śledził debaty dotyczące praw kobiet w naszym parlamencie. Takie osoby zachowują się jak ignoranci i nie zastanawiają się nad tym, że przecież " do tanga trzeba dwojga" i mężczyzna też powinien o siebie dbać i sporo zależy od jego trybu życia, który wpływa na jakość jego nasienia i możliwość zapłodnienia. Częstymi przyczynami problemów w kwestii jakości nasienia według badań są jak się okazuje stres w pracy, zmęczenie, brak aktywności fizycznej, używki, czy nawet ubiór. No ale w naszym kręgu kulturowym rozmowa o nasieniu, ciasnej bieliźnie czy problematyce uzależnień to ciągle temat tabu - takie są FAKTY

Podsumowując, mógłbym poruszyć jeszcze inne kwestie, podać więcej fachowych definicji, czy też zacytować konkretniejsze statystyki, czy wyniki badań. Sporo przeczytałem przy okazji przygotowywania się do udziału w tym projekcie, ale postanowiłem skupić się głównie na własnych odczuciach. Zaznaczam, że są to moje prywatne opinie i można się z nimi zgadzać bądź nie, ale pewnie warto rozmawiać na temat niepłodności. Dla mnie bowiem jest to kolejny problem społeczny, który pokazuje złą sytuację kobiet w naszej polskiej rzeczywistości. Nie mam zamiaru generalizować, nie miałem też na celu przerzucić winy na facetów, bo tak naprawdę Niepłodność to choroba, a w przypadku choroby trudno kogoś obwiniać. Uważam natomiast, że warto upomnieć się o sytuację kobiet, które niestety moim zdaniem są w przypadku tej choroby pokrzywdzone podwójnie przez takie głupie mity i dlatego jeszcze raz dzięki Daga za przydzielenie mi tego akurat mitu. Nie mogę się powstrzymać i nie zwrócić uwagi na fakt, iż potwierdzeniem moich zawartych tutaj tez jest pewnie po części też i fakt, iż nie ma zbyt wielu facetów, którzy mieli ochotę porozmawiać na temat problemu niepłodności. Czyżby nie z uwagi na błędne założenie , że według niektórych "to jednak kobiecy problem" Na koniec przepraszam, bo oczywiście znowu się rozwlekłem. Będę wdzięczny za komentarze zwrotne i jednocześnie proszę o wyrozumiałość :)