środa, 1 czerwca 2016

Steve Jobs - Walter Isaacson










Sięgam po biografie tego typu z jednego prostego powodu: szukam mianowicie odpowiedzi na pytanie, które nie daje mi spokoju już od pewnego czasu - Czy geniusz jakim są obdarzone nieliczne jednostki to dodatkowy bonus który ludzie tacy jak Jobs otrzymali w swym naturalnym wyposażeniu, czy jednak jest on okupiony brakami w innych dziedzinach życia? Ściślej rzecz biorąc czy rozwinięte predyspozycje związane z innowacyjnością, kreatywnością i nie boje się tego słowa użyć wizjonerstwem wiążą się z deficytami umiejętności interpersonalnych, związanymi chociażby z empatią i wszelkimi kompetencjami potrzebnymi do zbudowania bliskich relacji? W poznawaniu biografii Jobsa skupiłem się przede wszystkim na tym właśnie zagadnieniu. Intrygują mnie poza tym wszelkie pozostałe podwaliny takich "wielkich umysłów", ich konstrukcja psychiczna, rozmaite pojedyncze elementy które przyczyniły się do ich rozwoju i sposób widzenia przez nich otaczającego świata, a co za tym idzie próba zmiany, doskonalenia rzeczywistości. 

Jak to mówią  - w przyrodzie nic nie ginie -  i jest w tym dużo prawdy, bo wychodzi jednak na to, iż  musi być zachowana równowaga, a natura kiedy w jednym miejscu dodaje, to niemal napewno musi sie to wiązać z tym, że odejmie w zamian za to gdzieś indziej. Jak dotąd poznałem kilka biografii osób, które w swych dziedzinach byli  uznawani wręcz za geniuszów właśnie. W ostatnim czasie wpadła mi w ręce bardzo dobrze opowiedziana historia Elona Muska - twórcy między innymi  PayPala i SpaceX, dawno temu zaczytywałem się w autobiografii Zlatana Ibrahimovica, który z kolei jest uznawany za "boga współczesnego futbolu". Tym razem przyszła kolej na biografię słynnego Jobsa, którą popełnił "na zlecenie" samego zainteresowanego Walter Isaacson. Historie tych trzech osób, które tak napraw, jeśli chodzi o swój rozwój, były determinowane przez bardzo zróżnicowane warunki, pokazują że cechuje ich niemal identyczna mentalność i bardzo zbliżona konstrukcja psychiczna. Ogromne zasoby kreatywności i charakteryzujące ich niestrudzenie w dążeniu do wyznaczonego sobie celu, żyłka hazardzisty, bezkompromisowość i swego rodzaju wizjonerstwo, a także miejsce w awangardzie na gruncie swych dziedzin działalności zawodowej to zestaw ich największych  zasobów. Równocześnie wszyscy oni mają deficyty jeśli chodzi o empatię, współdziałanie w ramach grupy, pokorę, dystans do własnej osoby i  panowanie nad własną emocjonalnością Zaznaczam, iż nie są to w żadnym wypadku dane o wymiarze badawczym, ale moje zwykle osobiste i subiektywne obserwacje poczynione z ich biografii. Muszę się przyznać, iż osobiście daje mi to dużo do myślenia. Przypuszczam, iż  istnieją jakieś badania w tej kwestii - przyznam się szczerze nie sprawdzałem jak dotąd. Jeśli ktoś coś wie na ten temat to jestem szczerze zainteresowany i proszę o stosowne info. Trudno natomiast nie pokusić się o logiczny wniosek, że ponoszonym przez te osoby kosztem wielkiego sukcesu jest  swego rodzaju dysfunkcja zbliżona moim zdaniem do Zespołu Aspergera. Budzą się też w tym momencie u mnie również skojarzenia ze zjawiskiem sawantyzmu - zainteresowanych odsyłam choćby do najnowszej części Millenium - autorstwa Davida Lagercrantza ( napisał też zresztą autobiografię wspomnianego tu "Ibry" ) 

Powróćmy zatem do Jobsa. W końcu to przecież biografia poświęcona jego osobie, a nie wszystkim wielkim współczesnego świata. Pozycja popełniona przez Waltera Isaacsona jest bardzo obszerna i zawiera kompleksowy obraz człowieka jakim był Steve Jobs. Można z tej książki dowiedzieć się wiele nie tylko o nim samym, ale też o jego spuściźnie, która jest bardzo bogata i znacząca dla rozwoju najnowszych technologii użytkowych - szczególnie mam tu oczywiście na myśli produkty firmy Apple, których był on inicjatorem, ale jak się dowiemy z lektury - nie tylko na Apple odcisnął Jobs swoje piętno. Poznajemy jego sposoby działania na rynku elektronicznym, poszczególne etapy budowania imperium, ale dla mnie osobiście te wątki były mniej istotne. Szczególnie interesujące były natomiast właśnie wątki opisujące Jobsa jako człowieka, a nie jako znak sztandarowy firmy Apple jakim się stał dla współczesnych. Isaacsonowi udało się dotrzeć do jego pochodzenia, relacji z rodzicami biologicznymi jak również tymi którzy go przysposobili. Ukazał nam również Jobsa jako ojca, partnera/męża i brata. Duży obszar w tej książce jest poświecony Jobsowi w roli szefa, współpracownika i i kolegi, bo o przyjaźni w jego wypadku chyba jednak trudno mówić właśnie ze względu na trudności w bliskich relacjach. Poznajemy też jego specyficzną filozofię życiową i cały wachlarz kompulsywnych nawyków, przyzwyczajeń i zasad dotyczących chociażby diety, którym był wierny niemal całe życie. Śledzimy konsekwencje, które przyczyniły się po części do jego choroby, a może w rezultacie do przedwczesnej śmierci jakie powodowały jego upór i przekonanie o nieomylności nawet w stosunku do lekarzy przy wykryciu jego choroby nowotworowej. Otrzymujemy też w końcu studium jego skrajnych postaw, które powodowały że każdy kto zbliżył się do niego zbytnio trafiał na "jobsowy rollercoaster" i miał okazję sprawdzić jak to jest w ciągu sekund podróżować od nieba do piekła.

Można by wiele pisać o Jobsie w tej opinii, ale myślę że już to co przedstawiłem jest wystarczające żeby zaciekawić jego osobą. Zaznaczam jednak, że najlepiej czyta się tą naprawdę bardzo dobrą biografię pióra Waltera Isaacsona jeśli wyzbędziemy się wszelkich ocen i przekonań na temat Steva Jobsa, a pozwolimy sobie na poznanie go takim jakim jest , bo nie oceniając jego postawy będziemy zmuszeni przyznać, że był postacią intrygującą i coby na jego temat nie powiedzieć - znaczącą dla ostatnich kilkudziesięciu lat na świecie. Poza tym ilu z nas posiada/posiadało/chciało posiadać jakiś gadżet z nadgryzionym jabłuszkiem? No przyznajcie się.. :)