czwartek, 16 czerwca 2016

Żniwiarz - Gaja Grzegorzewska









 
Kiedy tylko skończyłem czytać " Kamienną noc" Gaji Grzegorzewskiej wiedziałem już, że sięgnę do początku historii Julii Dobrowolskiej i dlatego "Żniwiarz" to była kwestia czasu. Jak się okazało kilka dni zaledwie minęło i sympatyczna pani detektyw znalazła się u mnie na rozkładzie jazdy. Powieść ta zaczyna serię z wielkim przytupem i od razu widać, że mamy do czynienia z autorką o wielkim potencjale.
 
 
Sielska atmosfera pewnego miasteczka zostaje brutalnie zburzona, kiedy młoda dziewczyna podczas wycieczki rowerowej "łapie gumę", a z pola kukurydzy wyłania się postać z kosą ( i nie chodzi tu w żadnym wypadku o określenie na nóż tylko o narzędzie służące do prac polowych ). Postać ta w brutalny sposób kończy żywot dziewczyny pozbawiając ja za pomocą szybkiego cięcia głowy. Jeśli więc ktoś spodziewał się widząc tytuł książki, że będziemy tu mieli do czynienia z opisem dożynek wiejskich, czy czegoś w tym klimacie, to już na samym początku zostaje pozbawiony złudzeń, bo żniwa jak się okazuje będą w tym przypadku krwawe, a zamiast rolnikom tajemniczy mężczyzna z kosą dostarczy pracy policji, autorom telewizyjnego programu z kategorii "997" jak również właśnie naszej sympatycznej pani detektyw. "Żniwiarz" jak przystało na rasowy kryminał - bo takim zdecydowanie jest - od samego początku gwarantuje nam atmosferę pełną mocnych wrażeń, narracja nie bawi się w zbędne opisy, a bohaterzy tej historii są bardzo wyraziści i wkraczamy wraz z nimi w sam środek wydarzeń bez zbędnego pieszczenia się i przygotowań na to z czym przyjdzie nam się spotkać. A spotykamy się u Grzegorzewskiej z ludzką podłością u której podstaw leży zabobon i uprzedzenia, zbrodnią, skandalem i długo skrywanymi sekretami, którym przyjdzie w końcu wyjść na światło dzienne. Autorka z lubością pokazuje nam najgorszą stronę człowieka, a robi to na tle małomiasteczkowego zakłamania i obłudy, gdzie wszyscy wszystko wiedzą o wszystkich tylko dziwnym zbiegiem okoliczności w najmniej odpowiednim momencie umiejętnie odwracają wzrok, aby "trupy nie wyszły z szafy". Polska z kart "Żniwiarza" to ta Polska najbardziej szpetna i dlatego pewnie jest ona świetnym gruntem na pokazanie źródeł i okoliczności zbrodni.
 
 
Julię Dobrowolską, która jak się potem okaże będzie bohaterką całej serii ( najnowsza "Kamienna noc" to już szósta cześć świetnego cyklu ) poznajemy jako prywatnego detektywa nastawionego na drobnicę, a jej zlecenia nie wymagają od niej wykazania się jakimiś specjalnymi talentami. Tym bardziej więc, kiedy staje przed nią szansa rozwiązania sprawy zagadkowej zbrodni i zarobienia przy tym całkiem niezłej sumy pieniędzy - ta nie waha się zbyt długo i podejmuje wyzwanie. Czy spełni pokładane w niej oczekiwania i doprowadzi do rozwiązania zagadki ? - Już sam fakt, iż książka dała początek całej serii z Julią Dobrowolską każe nam przypuszczać, że zlecenie zakończyło się sukcesem, ale nie zamierzam nikomu psuć zabawy i zachęcam do przeczytania książki, bo to naprawdę bardzo dobra pozycja i jak na debiut to autorce udało się rozpocząć naprawdę rewelacyjnie. Podczas gdy często debiuty potrafią być mocno niedopracowane, to w przypadku "Żniwiarza" nie miałem takiego wrażenia. W "Żniwiarzu" będzie nam zresztą dane poznać innych bohaterów, którzy pojawiają się w późniejszych częściach serii, jak choćby Wiktora Bergena - prowadzącego telewizyjny program śledczy i tropiciela skandali.

 
Postać Julii Dobrowolskiej, którą miałem okazję poznać dopiero niedawno, bardzo szybko zdobyła moją sympatię. Gaja Grzegorzewska stworzyła bohaterkę, którą trudno porównać do jakiejkolwiek innej postaci w literaturze kryminalnej, a przy mnogości pozycji z tego gatunku jest to naprawdę duża sztuka. Ta prywatna detektyw to dziewczyna z przeszłością, której sekretów zbytnio nie będzie nam dane poznać już w " Żniwiarzu", ale już teraz te nieudomowienia i niejasności mocno intrygują. Julia Dobrowolska jest bezkompromisowa, wyzwolona i jest przy tym niesamowitym wręcz oryginałem. Kiedy pojawia się w towarzystwie facetów, to nigdy nie pozostawia po sobie uczucia obojętności - przeciwnie obdarzana jest uczuciami skrajnymi od fascynacji i pożądania po nienawiść. Ponoć główny bohater niemal zawsze jest odbiciem autora, co może tu być jak najbardziej tezą słuszną, co przyglądając się postaci Gaji Grzegorzewskiej ma się odczucie, że jest to autorka niebanalna, kobieta mocna, wyrazista i bardzo intrygująca. Warto sięgnąć po jej książki! Naprawdę warto!