poniedziałek, 26 grudnia 2016

Laseczka i tajemnica - Zbigniew Nienacki




Myślę, że dla większości osób z mojego pokolenia Zbigniew Nienacki to człowiek niemalże instytucja, a już napewno postać bardzo znana i budząca ogromną sympatię. Większości kojarzy się ze słynną serią " Pan Samochodzik"i mimo, że trudno było by mi sobie przypomnieć konkretne przygody to jak przez mglę pamiętam ten klimat zarówno z książek jak i filmowych adaptacji. Z tego też właśnie względu, kierując się sentymentem sięgnąłem po niniejszą pozycję. Już od dłuższego czasu gdzieś mi tam migała, myślałem żeby spróbować w końcu dać jej szansę i w końcu nadeszła ku temu okazja.

Jestem zawiedziony. Żadnej magii, tajemnicy, jakichkolwiek fluidów z przeszłości. Jednym słowem nie mam zielonego pojęcia co stało się z Nienackim, którego mam w swoich sentymentalny co wspomnieniach. Mogło się wydarzyć,  co następuje : bądź to po prostu wydoroślałem i dlatego nie działa już na mnie ten autor tak jak za czasów dziecięcych, bądź wyidealizowałem go sobie jak często mi się zdarza w życiu,  albo też po prostu powieść zbójecka ( z takim określeniem się spotkałem jeśli chodzi o "Laseczkę i tajemnicę" ) nie jest mocną stroną autora. Ostatnia opcja jest według mnie najbardziej prawdopodobna,  jako że nie sądzę abym aż tak bardzo mógł się pomylić odnośnie jego talentów co do literatury młodzieżowej, którą przecież tak wielu z nas się zaczytywało w dzieciństwie :)  Tak czy inaczej nie polecę "Laseczki i tajemnicy",  bo najzwyczajniej w świecie się przy tej książce wynudziłem i to chyba za wszystkie czasy. 

Rzeczą, która chyba najbardziej mnie irytowała  - tak wiem będzie wyglądać na to że się czepiam - podczas lektury tej książki była częstotliwość pojawiania się tu słowa "laseczka". Laseczka tu,  laseczka tamto i tak w kółko. Intryga nierówna, jakaś taka poszatkowana i bez ładu i składu,  a kiedy już udało się przebrnąć przez to do końca to jej rozwiązanie pojawia się jakoś tak psim swędem i albo coś ze mną jest nie tak,  albo autorowi kompletnie nie udało się zbudować potrzebnego napięcia. Trochę tak czułem się przy książce Nienackiego jak przy książkach dla dorosłych popełnianych przez J. K. Rowling, a właściwie przy książce, bo tylko przez jedną przebrnąłem. Przybranie pseudonimu Robert Galbraith nie wystarczyło moim zdaniem i ten rys, charakterystyczny i uroczy, sprawdzający się u Harry'ego Pottera, w powieści dla dorosłych jakoś mi przeszkadzał. Wiem natomiast, że seria z Cormoranem Strike miała i ma swoich fanów, może więc i "Laseczka i tajemnica"  znajdzie swoich amatorów. Mnie w każdym razie się nie podobało i nic na to nie poradzę :)