sobota, 17 grudnia 2016

Historia twojego życia - Ted Chiang









Zawsze fascynowały mnie i fascynują zresztą wciąż te wielkie umysły na tyle inteligentne aby pokusić się o wizjonerstwo, o odkrywanie nieodkrytego, o kwestionowanie, a nawet podważanie znanych nam zasad konstrukcji świata. Nieszablonowe myślenie takie jak to z "Historii twojego życia" jest jedną z rzeczy której chyba najbardziej zazdroszczę innym ludziom, podobnie jak rozumienia przedmiotów ścisłych. Ted Chiang w swoich opowiadaniach, z których to tytułowe stało się inspiracją do nakręcenia superprodukcji filmowej "Nowy początek", snuje rozważania na temat języka, czasu, pamięci, podstaw nauk ścisłych, a konkretnie matematyki. W klimacie science-fiction, czasem z przymrużeniem oka, a czasem bardzo na serio ukazuje nam jak kruche są tak naprawdę podwaliny naszej rzeczywistości i jak łatwo może wszystko runąć jeśli tylko stanie się coś co zaburzy ten porządek. Czasem ingerencja nawet w taki drobny, kosmetyczny sposób może spowodować jednocześnie efekt domina.

Opowiadania, które składają się na "Historię twojego życia" tylko z pozoru mocno się różnią, bo w rzeczywistości sporo ich łączy, choć pewnie biorąc pod uwagę zróżnicowanie jeśli chodzi o nasze procesy poznawcze ( no proszę jak mi się udzielił kontakt z literaturą s/f :D ) każdy z nas znajdzie inny wzorzec. Dla mnie wydźwięk tych opowiadań ma głównie klimat oscylujący wokół dwóch uczuć: niepokoju a jednocześnie ciekawości. To w jakim kierunku zmierzamy jako ludzkość bardzo mocno mnie fascynuje, intryguje i ciekawi i często jestem pod wrażeniem kiedy pozwalam sobie na refleksje dotyczące tego ile już odkryliśmy jako przecież stosunkowo młody gatunek. Jednocześnie jednak budzi mój niepokój prezentowana przez nas arogancja i egoizm w traktowaniu świata w którym przyszło nam żyć. Poznanie i rozwój choć są naturalnymi potrzebami człowieka i skoro mamy taką możliwość to trudno nam się dziwić, że w kierunku zaspokojenia tych potrzeb ustawicznie zmierzamy, powinny jednak moim zdaniem być poddawane autorefleksji pod kątem moralnych aspektów dotyczących naszego stosunku do przestrzeni w której przyszło nam żyć i zamieszkujących pośród nas innych gatunków. Bardzo rzadko jednak decydujemy się na tą refleksję, bo tak bardzo rozpędziliśmy maszynę rozwoju, generując coraz to nowe potrzeby ( czasem moim zdaniem bzdurne i niepotrzebne ), że w rezultacie trudno za nimi nadążyć w toku przyjaznej koegzystencji i stąd właśnie tendencja do podboju, a nawet wewnątrzgatunkowej eliminacji. Materia panuje nad duchem, umysł zawłaszczył i przytłoczył emocje, a to uniemożliwia zatrzymanie się i zastanowienie nad kierunkiem w którym zmierzamy. Takie moje refleksje na temat tego co przeczytałem w tej książce.

Kiedy czytałem niektóre opinie na temat książki Teda Chianga, to moją uwagę przykuły przede wszystkim głosy które mówią o tym jak niewielka obecnie jest różnica pomiędzy literaturą popularnonaukową a science-fiction. Faktycznie znaleźliśmy się w takim momencie skoku cywilizacyjnego, że momentami trudno połapać się co jest wizją przyszłości i wytworem wyobraźni człowieka, a co na chwilę obecną staje się już możliwe do zrealizowania mimo, iż czasem wydaje się być na pierwszy rzut oka bardzo nieprawdopodobne.  Właśnie o te granice poznania i ingerencji w czas, psychikę, przyszłość, język, kosmos będziemy pytać sami siebie po lekturze tych świetnych opowiadań. Przynajmniej ja tak miałem i chyba wciąż mam choć minęło już trochę czasu od lektury. Przyznam szczerze,  że książka nie jest łatwa i potrzeba określonych podstaw wiedzy naukowej żeby dobrze wgryźć się i w pełni fascynować treścią w niej zawartą. Mnie trochę jednak tej wiedzy brakuje, natomiast tak czy inaczej udało mi się wynieść wiele refleksji na temat tego dokąd zmierzamy jako rodzaj ludzki. W opowieściach o tym jak wyglądałaby alternatywna wizja świata czytelnik otrzyma niepowtarzalną okazję do tego, aby zastanowić się jak sam by się w tej rzeczywistości odnalazł. Czasem bowiem,  jak pokazuje nam Chiang niekoniecznie będziemy szczęśliwsi wiedząc więcej niż ma to miejsce na chwilę obecną. Na ten przykład od wieków marzymy o kontakcie z obcą cywilizacją i poszerzenie percepcji, ale czy bierzemy pod uwagę iż dowiemy się czegoś nie wygodnego, na ten przykład odnośnie struktury czasu ? Czy można przesadzić w sposobach dążenia do równości międzyludzkiej i czy chcielibyśmy nie kierować się estetyką  w nawiązywaniu relacji interpersonalnych skupiając się tylko i wyłącznie na "wnętrzu" tej drugiej osoby? Wreszcie,  czy bylibyśmy gotowi na świat w którym Bóg przestaje być bytem nieokreślonym i pozwala się poznać pod względem empirycznym? Co gdyby zabrano nam podstawy matematyki? 

Sporo pytań i żadnych uniwersalnych odpowiedzi - taka właśnie jest książka Teda Chianga i według mnie właśnie dlatego zasługuje ona na szczególne uznanie i polecam ją każdemu. Nawet,  a może przede wszystkim rekomenduję ją tym czytelnikom,  którzy na codzień nie do końca znajdują się w tym gatunku. Myślę, że w tym wypadku warto zrobić wyjątek. Swego czasu zrobiłem taki wyjątek dla książki, która wydawała się być kompletnie nie z mojej bajki, tj. "Jak zobaczyć świat" i nie żałuję. Mam nadzieję, że w Waszym przypadku będzie podobnie jeśli chodzi o "Historię twojego życia"