piątek, 30 grudnia 2016

A gdyby tak jednak spróbować coś zmienić w przyszłym roku, czyli o tym jak w święta dopadł mnie duch słynnego reportażu Martina Caparrósa

 

 


Czym jest teraźniejszość bez przyszłości? Z czego zbudowana jest teraźniejszość, jeśli nie ma w niej różnych postaci przyszłości? Jak można żyć w teraźniejszości, w której nie ma przyszłości? W teraźniejszości, w której dla powtarzających się nieustannie strasznych rzeczy nie ma przeciwwagi nadziei, że kiedyś się to skończy? -
Martín Caparrós (z książki Głód)



Niestandardowo 2016 rok zakończę nie od podsumowań, zrealizowanych celów, przeżytych fajnych chwil i inicjatyw, którymi pewnie będę się chciał podzielić w najbliższych dniach, bo w sumie kto powiedział, że muszę z tym wszystkim zdążyć przed końcem roku? Przyjdzie czas i na rankingi bo lubię się dzielić wartościowymi rzeczami na które trafiam i lubię jak się ze mną dzielicie dlatego też zawsze poluję na przełomie roku na wszelkiego rodzaju zestawienia i podsumowania. Możecie spodziewać się więc i na moim blogu rankingów filmów, książek, płyt a i koncertów być może ( bo było ich trochę w tym roku ), ale zacznę przewrotnie od planów, a właściwie od pewnej zmiany filozofii życiowej na którą się szykuję.  


"Pielęgnujcie przypadkową życzliwość i piękne czyny pozbawione sensu" -  Mariusz Szczygieł – Zrób sobie raj



Miałem duże wątpliwości czy publikować poniższy post, bo liczę się z tym że może on zostać opacznie odebrany, ja zaś źle zrozumiany i czego rzecz jasna bardzo nie lubię - spotkam się z krytyką.  W najlepszym wypadku ktoś może obdarzyć mnie wyrazami politowania,  odebrać to jako swego rodzaju pozę,  chęć przedstawienia w jakimś lepszym świetle,  ale gwarantuję że tak nie jest bo szczerze mówiąc nie jestem typem lansującym się. Zaznaczam tym samym, że moje intencje są czyste, nie ma w nich żadnych podtekstów, żadnej gry i liczę na zrozumienie. Co do podsumowań i refleksji to przede wszystkim czerpałem swą energię w ubiegłym już prawie roku z literatury, a przeczytałem tych książek nie chwaląc się całkiem sporo, bo więcej niż mam wzrostu, a do ułomków nie należę :) Tacy ludzie jak Mariusz Szczygieł i jego "Projekt: prawda", Wojciech Tochman i jego chwytające za serce reportaże, Andrzej Stasiuk,  Gregory David Roberts z genialnym Shantaram  i wielu innych nie pozwalali mi zapomnieć, że są rzeczy ważniejsze niż kolejny gadżet, przedmiot bez którego można się obejść. Nie lubię słowa "duchowość" ze względu na konotacje tego słowa z kwestiami religijnymi do której to jedynej i słusznej zresztą religii uzurpuje sobie prawa w naszym kraju kościół katolicki. Tak sobie jednak myślę, że duchowo właśnie w zeszłym roku dużo się we mnie działo za przyczyną książek,  które wpadły w moje ręce, a którym,  to już napiszę  w osobnym poście na dniach,  bo nie podaruje sobie przyjemności  wynikającej z publikacji rozmaitych rankingów itp. Myślę że spory wpływ miały też na mnie osoby,  które mnie wciąż otaczają i motywują do refleksji i osoby które spotykam przypadkiem na swej drodze. To duży plus w tych trudnych czasach,  gdzie sporo jest malkontentów, frustratów i ludzi zwyczajnie obłudnych. Chciałbym wierzyć, że na świecie jest wciąż sporo pokładów dobra i bezinteresowności i nie tylko przy okazji świąt jesteśmy w stanie wykrzesać z siebie pokłady sympatii, entuzjazmu i empatii. Jeśli ktoś myśli podobnie to zachęcam do komentarzy i kontaktu,  bo w tych trudnych czasach musimy trzymać się razem  :)


Pewnie większość z nas tak ma przy okazji świąt i na koniec roku, że mimo iż obiecujemy sobie, że tym razem tego nie zrobimy to tak czy inaczej kończymy na podsumowaniach, bilansach itd... No ja w każdym razie tak właśnie mam w tym roku i muszę się zacząć liczyć z tym, że ten trend już raczej nie ulegnie zmianie,  bo wiek ( co tu się oszukiwać :D )nie sprzyja wielkim życiowym rewolucjom. Wigilijna kolacja wybrzmiała niedawno, na stoliku kawa, w perspektywie książka,  na Spotify genialna playlista Jazzy Christmas, a ja rozkminiam sobie o kondycji świata i kiedy wzrok mój pada na Duży Format i "syryjskie Mikołaje" na okładce  to rodzi się kolejna myśl na zasadzie : fajnie by było zamanifestować swoją solidarność z tymi którzy nie mieli okazji spędzić tego czasu w spokoju i dostatku. Wiem, że wiele osób ma podobne dylematy. Nie pozostają obojętni na cierpienie,  nierówność i niesprawiedliwość na świecie. Starają się pomóc na miarę swych możliwości. Czy mi się to udaje tak jak bym tego chciał?  Otóż nie wystarczająco!

W związku z powyższym,  choć naprawdę z reguły tego nie robię, to tym razem postanowiłem zrobić wyjątek od reguły i powziąć pewne noworoczne postanowienie.Cel na przyszły rok! Cel realny, konkretny, myślę że ważny!Narazie jeden. Jeśli będzie mi szła jego realizacja, pomyślę o następnych. Co postanawiam? Otóż to,  iż w przyszłym roku przekuję to co się we mnie podziało wewnątrz na praktykę! To oznacza, że zrobię więcej jeśli chodzi o zmniejszanie dystansu pomiędzy mną, a innymi ludźmi jeśli chodzi o stopień zaspokajania potrzeb. Jednym słowem chcę więcej realnie pomagać i nie ograniczać się do datków na organizacje dobroczynne itp. Koniec pisania i gadania, a czas na konkretne działanie. No dobra, wciąż mam zamiar czasem nabazgrać coś na ten temat, ale równocześnie chciałbym dokonać czegoś bardziej treściwego. Żeby to zrobić będę jednak potrzebował pomocy innych ludzi,  więc rodzina, przyjaciele i znajomi niechaj się przygotują na dziwne moje zachowanie i decyzje, ale wiem że nawet jak będą wydawać się dziwne to je uszanujecie :) Postaram się więc w miarę regularnie podejmować od Nowego Roku inicjatywy służące szeroko rozumianej pomocy ludziom w potrzebie,  bo myślę że każdy z nas nawet drobnymi decyzjami jest w stanie pomóc innym w sposób realny,  a całe to gadanie, że to nic nie da,  że potrzebne są globalne zmiany to usprawiedliwienie, którego mam zamiar osobiście się wyzbyć. Liczę jednak na "efekt motyla"  i można mnie nazwać naiwniakiem czy optymistą, ale ja wiem ze dobrze się będę z tym czuł i już :) 

W związku z powyższym pierwszą moją inicjatywę podejmę już teraz! Doszedłem do wniosku, że do potrzeb, które mam zaspokojone w nadmiarze z pewnością powinienem zaliczyć potrzeby materialne. Z całą odpowiedzialnością mogę stwierdzić, że posiadam na chwilę obecną wszystko co jest mi niezbędne do życia,  co wiąże się z tym, że zgodnie z duchem filozofii minimalistycznej pora powiedzieć: mniej a treściwiej. Mam zamiar uważniej zastanawiać się przed powiększeniem swojego stanu posiadania. Dotyczy to nowych rzeczy,  które zapragnę mieć jeśli chodzi o wszelkie aspekty życia, począwszy od gadżetów, wyposażenia, ciuchów, a na jedzeniu skończywszy. Coraz częściej łapię się bowiem na tym, że kupuję i gromadzę rzeczy zbyteczne, niepotrzebne podczas gdy inni cierpią niedostatek i to nie jest fair. Przy okazji wpadłem ma to, że rozmaite nasze święta, okazje związane ze świętowaniem urodzin,  imienin,  gwiazdek itp. wiążą się z prezentami. Nie żebym ich nie lubił,  mam bowiem to szczęście że otaczam się naprawdę fajnymi ludźmi. W związku z tym od bliskich mi osób przeważnie otrzymuję prezenty trafione i dające mi wiele radości,  za co mocno dziękuję :) Rzecz w tym,  że tak jak powiedziałem mam już wystarczająco dóbr wszelkiego rodzaju i dlatego chciałbym żeby inni mieli również okazję poczuć się tak wyjątkowo,  a niektórzy takich osób nie mają wokół siebie. Dlatego postanawiam niniejszym Was im odstąpić,  jeśli oczywiście będziecie mieli na to ochotę i spodoba się Wam mój pomysł. Stąd mój apel:

Drogi przyjacielu, jeśli mnie znasz i miałeś, masz,  bądź będziesz miał taki zamiar - nie kupuj mi  prezentu :)


Zamiast tego możesz natomiast i będzie mi bardzo mi miło gdy obdarujesz nim kogoś kto na dany moment znajduje się w potrzebie. Możesz zrobić to w ramach własnego uznania, możesz też wspomóc się poniższą listą ( najważniejsze byś pamiętał - "no pressure" ) :


- Przekażesz datek na Wielką Orkiestrę Świątecznej Pomocy bądź UNICEF,

- Nakarmisz kogoś, wrzucisz coś do puszki potrzebującemu itp... 
 
- Kupisz sobie bądź komukolwiek potrzebującemu ubogacającą książkę,  bilet do kina,  teatru ( cokolwiek co poprawi jakość życia i skłoni do rozwoju ) 

- Wykonasz jakiś gest ( uśmiech, rozmowa, poświęcenie kilku minut swojego czasu ) sprawiając tym radość komuś kto aktualnie przeżywa kryzys,  jest mu źle,  po prostu tego potrzebuje. 

Za pozytywną energię jaką wygenerujesz  będę Ci ogromnie wdzięczny i sprawisz mi ogromną przyjemność  Będzie to naprawdę najlepszy prezent jaki możesz mi dać w tym roku :) 

- Jeśli zaś masz potrzebę obdarować mnie, to niech to będzie cokolwiek na co nie wydasz niepotrzebnie pieniędzy, nie przeznaczysz jakichkolwiek środków materialnych. Możesz obdarzyć mnie dobrym słowem, poświęcić swój czas, ugotować dla mnie coś dobrego, albo po prostu pozostawić świadomość że jesteś przy mnie. 

Jednocześnie z góry Cię przepraszam, bo zamiast organizować imprezę,  poczęstunek itp i świętować  również wykonam jeden z punktów z powyższej listy :)


Umowa stoi?  Mam nadzieję że tak :) często można usłyszeć, że nie wiadomo co komuś kupić,  podarować itd więc niniejszym załatwiam problem jeśli chodzi o moją osobę :)

Jako że dopiero raczkuję w trudnej sztuce postanowień noworocznych to może kolejne jeszcze przemyślę i napiszę kiedy ułożę następne - kiedy to nastąpi? Sam jeszcze tego nie wiem ale z pewnością podzielę się w swoim czasie :)