czwartek, 29 grudnia 2016

Osiedle marzeń - Wojciech Chmielarz









To moje pierwsze spotkanie z twórczością Wojciecha Chmielarza i już teraz mogę stwierdzić z całkowitą pewnością, że nie jest to spotkanie ostatnie. Jako że zacząłem od końca, bo "Osiedle marzeń" jest najnowszą odsłoną cyklu z komisarzem Jakubem Mortką, to nie pozostaje mi nic innego jak nadrobienie zaległości i uczynię to z niekłamaną przyjemnością.

Mam wrażenie, że często używam ostatnio określenia "rasowy", ale co tam - użyję go znów bo pasuje mi do tego kryminału jak ulał. Już jakiś czas temu odkryłem, że polski kryminał wielkimi talentami stoi i jest tu wiele nazwisk już przeze mnie odkrytych i na odkrycie czekających. Wojciech Chmielarz i jego "Osiedle marzeń"  to rzecz inna niż to co do tej pory przyszło mi czytać i nie mam tu na myśli tylko naszej rodzimej literatury sensacyjnej. Miałem wrażenie jakbym czytał jednocześnie dobry kryminał jak również reportaż. "Osiedle marzeń"  i mam ogromną nadzieję że cała seria z Jakubem Mortką to świetna charakterystyka naszej polskiej rzeczywistości z jej mankamentami, przywarami i wreszcie patologiami. Już od samego początku tej historii,  w której autor zaczyna od mocnego uderzenia czyli brutalnego morderstwa studentki, mamy okazję zobaczyć że tak naprawdę podejrzanym może być każdy,  bo niemal każdy ma coś na sumieniu. Większość bohaterów tej książki jest bądź to umoczona w szemrane interesy,  bądź też najzwyczajniej w świecie ma nieczyste intencje. Z tego też względu kiedy policjanci podejmują swe czynności to atmosfera napięcia,  nieufności, niepokoju o wyjście na światło dzienne rzeczy które powinny pozostać w ukryciu jest wyczuwalna na każdym kroku. Jakub Mortka nie jest jednak policjantem,  który łatwo się poddaje,  ale prawdziwym gliną z poczuciem misji który jak już raz złapie trop to nie spocznie aż nie doprowadzi sprawy do końca. Jego zaangażowanie w pracę zaowocowało rozpadem małżeństwa i jak się okazuje nic go to  nie nauczyło. 

Zbrodnia do której zbadania został przydzielony Mortka miała miejsce na luksusowym osiedlu, które pretenduje do oazy spokoju. Jak to jednak zwykle bywa, najciemniej jest pod latarnią i wraz z postępami śledztwa pojawiają się nowe fakty świadczące o tym,  że na osiedlu polityka miesza się pospolitą gangsterką,  pod okiem zarządców kwitnie rynek narkotyków i nierządu. O czym mogła wiedzieć zamordowana,  a wcześniej zgwałcona Zuza? Jaką rolę w całej sprawie pełni jej chłopak, jaką pracodawca - zapomniana gwiazda polityki, a co robi w całej tej układance ukraińska sprzątaczka. Równocześnie ze śledztwem Mortki, na komendzie toczy się równoległe śledztwo, a właściwie cała seria spraw nierozwiązanych przed laty z których to jedna sprawa może się okazać powiązana że sprawą śmierci studentki. Dużo faktów jak sami widzicie,  sporo wątków,  a do tego bardzo szybka akcja, a mimo wszystko całość poprowadzona przez Wojciecha Chmielarza w taki sposób,  że ani ma chwilę nie zgubimy się w tym wszystkim. Mało tego,  będziemy śledzić dochodzenia z zapartym tchem w oczekiwaniu na rozwiązanie. I tu kolejna niespodzianka,  bo finał okaże się bardzo zaskakujący i jak przystało na prawdziwy kryminał z górnej półki - kiedy będzie się mam wydawać już że wszystko wiemy,  to wtedy autor oszuka nas poraz ostatni ale i w sposób decydujący i do tego z wielkim przytupem. 

Bardzo przypadł mi do gustu sposób w jaki pisze Wojciech Chmielarz i tak jak wspominałem na początku tej opinii z pewnością wrócę jeszcze do jego twórczości. Język jakiego używa jest autentyczny,  akcja prowadzona szybko,  sprawnie,  a do tego narracja autora jest tak obrazowa,  że już od wstępu nie mamy problemów w odnalezieniu się w ramach śledztwa. Bohaterzy są tu że skóry i kości, wielowymiarowi,  skomplikowani ( oczywiście jest i parę zamierzonych wyjątków z Ziemowitem Mieszko na czele - setnie się uśmiałem ),  posługują się językiem dosadnym,  mocnym a jednocześnie nie ma przegięć jeśli chodzi o wulgaryzmy. Podobało mi się też poczucie humoru u Wojciecha Chmielarza,  bo świadczy ono o dystansie autora do opowiadanych przez siebie historii, a "puszczanie przez niego oka" do czytelnika pozytywnie wpływa na odbiór książki. Jednym słowem mocno polecam "Osiedle marzeń", a kto jeszcze nie miał okazji zapoznać się z Wojciechem Chmielarzem to niech koniecznie nadrobi to niedociągnięcie. Tyle w temacie i przyjemnej lektury życzę :)