wtorek, 10 stycznia 2017

Dziedzictwo von Becków - Joanna Jax





Wbijam sobie na lubimyczytać.pl w sylwestra, będąc akurat w trakcie lektury "Syna" Philippa Meyera i czytam na forum, że jedna dziewczyna zastanawia się nad tym czy podoła imprezie sylwestrowej bo właśnie zarwała nockę dla książki Joanny Jax. Myślę sobie, to tak jak ja z Meyerem i jego "Synem". Nie trudno się domyślić jaki będzie tok rozumowania Osy- ta książka musi być dobra i z pewnością ją przeczytam. Tak doszło do znajomości z "dziedzictwo Von Beckow" Joanny Jax, po którą to książkę w innym wypadku pewnie bym w ogóle nie sięgnął, a szkoda by było powiem Wam...

"Dziedzictwo von Becków" to książka,  której akcja toczy się na przestrzeni kilkudziesięciu lat sięgając czasów przedwojennych, a kończąc na końcu lat osiemdziesiątych XX-ego wieku. Klamrą łącząca losy kilku rodzin na przestrzeni tego czasu jest historia trudnej miłości i burzliwego związku pomiędzy młodą polską nauczycielką Marią a niemieckim żołnierzem Wernerem. Kiedy tych dwoje spotyka siebie w Wolnym Mieście Gdańsk, to już wtedy przyjdzie im zmagać się z niezrozumieniem i uprzedzeniami z uwagi nie tylko na narodowość,  ale i dodatkowo dzielące ich pochodzenie społeczne i status majątkowy. Wkrótce okaże się jednak,  że to dopiero początek problemów, bo będą musieli się zmierzyć z szalejącą wojną jak również rodziną Wernera,  która już ma pomysł nie tylko na jego karierę,  ale i życie osobiste. Paradoksalnie może okazać się, że to wcale nie okrucieństwo i chaos wojenny dokonają największego spustoszenia jeśli chodzi o życie bohaterów powieści Joanny Jax, ale rozmaite nieporozumienia, zbiegi okoliczności, niedomówienia jak również tajemnice,  które na lata wprowadzą zamęt w życie Marii, Wernera, ich najbliższych i przypadkowych czasem ludzi, których losy zapętlą się wraz z romantyczną historią tych dwojga. 

Miałem właśnie taką refleksję przy lekturze książki Joanny Jax, że jest to przede wszystkim okazja do refleksji jak często nasze życie zależne jest od błędnych przekonań, zbyt pochopnych założeń, uraz i zadr pielęgnowanych przez lata. Można na przykładzie tej historii zobaczyć jak czasem z pozoru małe kłamstwo, drobna manipulacja, wynikająca czasem nawet z tego, że chcemy paradoksalnie chronić bliską nam osobę, potrafią przez lata przeistoczyć się w tak zaognione rany, że trudno je później zaleczyć. Joanna Jax przypomina nam znaną, ale często zapominaną prawdę mówiącą o tym , że nie wolno nam w żadnym wypadku decydować za kogoś, ograniczać jego wolność. Odbieranie drugiej osobie prawa do suwerennej, autonomicznej decyzji odnośnie ważnych życiowo spraw to rzecz nie od przyjęcia. Nawet jeśli intencją jest tu ochrona bliskiej osoby, to ja również jestem zdania, że każdy z nas ma prawo do uczenia się na błędach, ryzykowania a przede wszystkim ma prawo do brania odpowiedzialności za własne decyzje i w żadnym wypadku nie można mu tego prawa odbierać. Często nasz pomysł na życie, nasze pojęcie dobra, szczęścia, czy słuszności dokonywanych wyborów może stać w sprzeczności z perspektywą drugiego człowieka. W "Dziedzictwie von Becków" zbyt wiele osób podejmowało decyzje nie swoje, decyzje do podejmowania których nie mieli prawa. Jednym razem robili to z czystej kalkulacji, innym razem z pobudek szlachetnych. Myślę, że w tym wypadku można postawić znak równości pomiędzy konsekwencjami do których jeden i drugie pobudki doprowadziły i mam nadzieję, że przynajmniej dla niektórych będzie to przestroga.

Książkę czyta się świetnie i odnajdą się w niej przede wszystkim ci, którzy lubią historie miłosne z wojną w tle, kiedy to miłość napotyka rozmaite przeszkody, piętrzące się przed nią raz po raz kiedy już wydaje się, że wszystko jest na najlepszej drodze. Z uwagi na to, że sam osobiście nie zaliczam się do wielkich fanów tego typu literatury, a sięgam po nią raczej od święta, to naprawdę uważam że ta książka jest wartościowa bo historia pochłonęła mnie bez reszty. Myślę, że nie bez znaczenia są tu świetnie wyeksponowane inne wątki i dylematy moralne stawiane przed bohaterami, co wiąże się ściśle z tym co pisałem we wcześniejszym akapicie. Poza tym, szczególnie dziś bardzo potrzebna wydaje się być twórczość literacka, która zwraca uwagę na fakt, iż ludzie i historia nigdy nie są czarno-białe, a pełno jest szarości. Niemiec nie zawsze musi być tym krwiożerczym, nienawidzącym Polaków i Żydów faszystą, Polak nie zawsze podczas wojny zachowywał się krystalicznie czysto i bohatersko, a Żydzi wcale nie widzą w Polakach tylko tych biernych i potrafią docenić tych szlachetnych. Niby rzeczy proste, jasne i ogólnie znane, a jednak patrząc na to co się dzieje nie tylko zresztą w naszym kraju, ciągle wymagające nagłaśniania. Joanna Jax bardzo umiejętnie to czyni, jednocześnie sprawnie łącząc mądry przekaz z interesującą historią losów von Becków. Polecam ją więc nie tylko fanom tego typu literatury, ale wszystkim którzy lubią po prostu dobre książki.