piątek, 6 stycznia 2017

Sezon migracji na Północ - At-Tajjib Salih





"Gdy w 1966 roku ukazało się pierwsze wydanie mojej powieści, w Sudanie panowała gorąca atmosfera polityczna i kulturalna. W roku 1967 Izrael zadał nam miażdżącą klęskę, która wstrząsnęła podstawami wielu rzeczy, w tym także wiarą w aktualne ideologie polityczne. Coraz więcej ludzi otwarcie pytało i wyrażało swoje wątpliwości. Moja książka stała się w pewnym sensie częścią tego procesu poszukiwań intelektualnych. Ludzie zaczęli dostrzegać w niej treści, których dotychczas nie widzieli bądź nie chcieli widzieć. Wydaje się, że przewijające się tam uczucie beznadziejności i przygnębienia wpisało się w nastrój zniechęcenia dominujący wszędzie wśród inteligencji arabskiej, a zwłaszcza w Egipcie". - fragment przedmowy autora do wydania angielskiego (2003) zaczerpnięty ze strony wydawnictwa

 
Nie ukrywam, że kiedy postanowiłem zakupić i przeczytać tą książkę, to wówczas głównie na moją motywację wpływały właśnie te kwestie około książkowe, czyli cała atmosfera, kontrowersje i aura tajemniczości, które wiązały się z jej powstaniem i wydaniem. Inną rzeczą jest, że pewnie bym o niej nawet nie usłyszał gdyby nie fakt, iż wyczytałem o niej na stronie....no zgadnijcie gdzie... oczywiście u niespodziegadki.pl - jeśli ktoś jeszcze ktoś nie zna dziewczyn, a uwielbia książki to koniecznie niech tam zajrzy, bo po prostu warto. Wracając do książki, "Sezon migracji na Północ" jak się okazuje ma do zaoferowania czytelnikowi dużo więcej niż cały ten zgiełk z nią związany. Nie dziwi mnie po jej przeczytaniu jest ona uznawana za jedną z ważniejszych powieści arabskich. Bez względu na okoliczności, czas, kulturę, historia tu zawarta posiada jednak i trzeba to jasno zaznaczyć - wartość sama w sobie. Kwestie związane z tożsamością mają przecież charakter uniwersalny i nie wiem jak dla innych, ale dla mnie ten temat zawsze był, jest i będzie interesujący. Problem polega na tym, że trzeba umieć o tym pisać, bo w innym przypadku wychodzą nieautentyczne flaki z olejem. Ostatnią książką o tej tematyce,którą dane mi było czytać była Wróżba. Wspomnienia dziewczynki - Agneta Pleijel ( notabene też z rekomendacji dziewczyn z niespodziegadek ). Tam była znakomicie ukazana perspektywa kobiety, a w przypadku "Sezonu..." mamy do czynienia z męskim punktem widzenia. At-Tajjib Salih udowodnił, że zdecydowanie potrafi udźwignąć ciężar tematu i to jak ! 

Życzyłbym każdemu pisarzowi, żeby potrafił za pomocą tak niewielu słów ukazać tak wiele jak Salih. Każdy kto mnie zna, wie jaki mam stosunek do "cegieł", często przeładowanych, przeciągniętych sztucznie, albo o zgrozo przeintelektualizowanych. Pewnie niechęć wiąże się z tym, że sam mam ku temu tendencję, a dowód na to macie przed sobą, więc do rzeczy. Spotkanie dwóch mężczyzn, z pozoru niepozorne i wydawać by się mogło przypadkowe prowadzi do poddania pod wątpliwość całego dotychczasowego sposobu postrzegania otaczającego świata przez jednego z nich. Historia, która zostanie opowiedziana przez Mustafę na zawsze zmieni głównego bohatera powieści i nie pozwoli mu już żyć tak jak by tego chciał, czyli wedle określonych ram i z góry założonego planu. Nie sama natomiast opowieść jest tu najistotniejsza, choć rzuca ona światło na skomplikowane relacje pomiędzy kolonizatorami, a rdzennymi mieszkańcami Afryki. Jak się okazało z czasem nie sama kolonizacja przyniosła ludom stłamszonym największą tragedię, ale to co nastąpiło po opuszczeniu przez "Panów" podbitych ludów afrykańskich. Wtedy to do głosu ze zdwojoną siłą doszła właśnie rdzenna kultura i tradycje, które "Północ" próbowała skutecznie wytępić przez tyle lat. Represje i narzucanie na siłę europejskiego stylu życia doprowadziły do wynaturzenia i nienawiści, a w rezultacie do aktów ludobójstwa jakich nie znał do tej pory świat. Mustafa zdaje się swoim postępowaniem ( jakim to już sobie przeczytacie ) dokonać aktu zemsty na kolonizatorach, którzy traktują go i jego lud jak dzikusów. Zatraca przy tym wszystkim własne człowieczeństwo. Tak jak jednak wspomniałem nie chodzi w książce At-Tajjib Saliha o samą opowieść, ale moim zdaniem autor próbuje nam pokazać jak relatywna jest nasza ocena świata który nas otacza, jak mogą się różnić nasze decyzje, cele, wartości przy kosmetycznych zdawało by się czasami zmianach. Możemy spróbować wraz z autorem odpowiedzieć sobie na pytania o to jak bardzo wpływa na nas środowisko, spotkani ludzie, przebyte doświadczenia? Jakie znaczenie dla tego jacy jesteśmy ma kultura, tradycja, a na ile jest w procesie naszego kształtowania konkurencyjna cywilizacja i wszystko co się z nią wiąże? Na ile rodzimy się tacy jacy jesteśmy, a na ile jesteśmy plastyczni i podatni na warunki w których przyjdzie nam żyć? te i wiele pytań rodziło się w mojej głowie pod wpływem tej książki.

Wyczytałem w jednej bardzo ciekawej opinii na lubimyczytac u Marty, że pisarze z kręgu literatury arabskiej mają swoistą umiejętność pisania o rzeczach ważnych. Myślę sobie tak samo jak Marta, że pozaeuropejska literatura była bardzo długo pomijana, a już zwłaszcza literatura afrykańska, a mi do niej jest bardzo ale to bardzo blisko. Do tego klimatu, prostoty, egzotyczności, do tej poetyki zawartej w prozie do tego stopnia, że nie zakłóca odbioru a dodaje swego rodzaju sznytu. Najbardziej cenię sobie jednak to, iż "literatura egzotyczna" wnosi coś nowego w moją perspektywę i to czego niektórzy często się boją, czyli ta inność, te irracjonalne kąty postrzegania tych samych zjawisk społecznych, relacji międzyludzkich, świata wartości - mnie to osobiście bardzo jara ! Z tego względu cieszę się, że coraz więcej takiej literatury się pojawia na rynku wydawniczym, zwłaszcza warto zwrócić uwagę na Rybacy - Chigozie Obioma, czy też "Marię Pannę Nilu" - , którą właśnie czytam i już wiem, że świetne to jest :) Kończąc już naprawdę pragnę zaznaczyć, iż "Sezon migracji na Północ" może i nie jest książką, która trafi do każdego ale z uwagi na fakt, że liczy te zaledwie sto trzydzieści stron, to myślę, że warto z nią zaryzykować !