wtorek, 31 stycznia 2017

Prowadź swój pług przez kości umarłych - Olga Tokarczuk




Hats off to this Lady...again



Z pozoru można by powiedzieć o tej konkretnej książce Olgi Tokarczuk, że jest ona czymś zupełnie innym patrząc na moje dotychczasowe kontakty z jej twórczością. Niby mamy do czynienia z czymś na kształt kryminału. Być może można się skupić właśnie na tej intrydze czytając tę powieść, ale ja osobiście kiedy spotykam się z twórczością Olgi Tokarczuk nie potrafię zrobić niczego innego jak zachwycać się tym w jaki sposób opowiada ona o takich wartościach jak wolność, równość, tolerancja, empatia, zrozumienie, a przede wszystkim chyba pokora i szacunek.

"Prowadź swój pług przez kości umarłych" rozpoczyna się niczym rasowy kryminał, od wielkiego wystrzału w postaci trupa. Jak się wkrótce okaże na jednym się nie skończy i wkrótce ta z pozoru spokojna okolica zaczyna się przeistaczać w jeden wielki cmentarz. Kiedy giną kolejne osoby, a policja zdaje się traktować wszystko z dużą rezerwą a zarazem niedbalstwem i kwalifikuje wszystkie podejrzane śmierci jako nieszczęśliwe wypadki, to prywatne śledztwo rozpoczyna Janina Duszejko. Ta sympatyczna starsza pani jest w okolicy uznawana w najlepszym wypadku za dziwaczkę, a przez niektórych zwyczajnie postrzegana jest jako wariatka. Jest emerytowaną nauczycielką, miłośniczką zwierząt i właśnie straciła swoje pay w niewyjaśnionych okolicznościach. Duszejko ma podejrzenia, że za zbrodniami stoją zwierzęta, które dokonują zemsty na swoich oprawcach - myśliwych. Swoją teorię przekazuję znajomym i policji, ale wszyscy patrzą na nią przez palce.

W moim odczuciu intryga kryminalna, czy też tajemnicza atmosfera charakterystyczna dla thrillerów stanowią jedynie pretekst do tego, żeby przedstawić sposób myślenia, znany już czytelnikom innych książek Olgi Tokarczuk, która stara się odwrócić naszą perspektywę spostrzegania świata. Autorka zachęca nas poraz kolejny do refleksji naszą relacją że wszechświatem, z przedmiotami w nim istniejącymi, zwierzętami, roślinami, w ogóle przyrodą. Zmusza nas do zrezygnowania, przynajmniej na czas lektury z dotychczas znanych przez nas konstrukcji i używanych form. Poczujemy się ( przynajmniej ja tak mam poraz kolejny zresztą w jej przypadku) zobowiązani do poddania w wątpliwość pewnych oczywistości, takich jak choćby to że zwierzęta są nam podległe, że mamy prawo na nie bezkarnie polować i je zjadać. Tokarczuk poddaje pod rozwagę sens nadawania imion czemuś lub komuś na zasadzie przypadkowości. Piętnuje obłudę, zachęca do całościowego postrzegania świata, pokazuje tragedię ludzką wynikającą z uporczywego trwania przy dogmatach czy też jednej konkretnej wizji świata z którą nie ma żadnej dyskusji.

"Prowadź swój pług przez kości umarłych " nie zrobił może na mnie takiego wrażenia jak "Prawiek...", ale bez wątpienia jest to kolejna propozycja Olgi Tokarczuk zasługująca na lekturę. Jej książki stanowią dla mnie sedno literatury - otwierają umysły na energię i piękno świata. Jest mi to bardzo bliskie gdyż jestem już zmęczony światem, który funkcjonuje na modłę skostniałych systemów religijnych, społecznych, moralnych. Nie może być dobre coś co wywyższa jedną prawdę nad inne, interes jednej grupy istot nad innymi, co pochwala nierówność, morderstwo grabież ciągle dopasowując ideologię do interesów tych na górze łańcucha pokarmowego. Jest to też w moim przypadku kolejna pozycja, obok choćby "Pod skórą", która mocno poddaje pod rozwagę ewentualny wegetarianizm, a już przynajmniej konieczność większej pokory wobec naszych przyjaciół zwierząt.