czwartek, 12 stycznia 2017

Obcy u naszych drzwi - Zygmunt Bauman






Bardzo rzadko mi się zdarza żebym całkowicie przemeblowywał plan czytelniczy, który sobie założyłem. Wprawdzie często czytam ze trzy książki naraz, ale żeby odkładać na bok pozycję gdzie zbliżam się już do finału to raczej nie w moim stylu. Kiedy natomiast zobaczyłem poniższy film to zrobił on na mnie takie wrażenie, że postanowiłem zakupić i sięgnąć bez zwłoki "Obcy u naszych drzwi" Zygmunta Baumana. Dzień wcześniej czytałem recenzję tej książki na zaprzyjaźnionym blogu, no i oczywiście pozostając w klimacie śmierci tego znanego filozofa, socjologa, pisarza i tak miałem prędzej czy później nadrobić zaległości, bo jakoś do tej pory się Baumana obawiałem, że filozof, że za trudny, ale teraz jakoś już nie mogłem czekać i już :)



"Obcy u naszych drzwi" to chyba najbardziej całościowe i rzeczowe ujęcie problematyki związanej z wielką wędrówką ludów i impasem pomiędzy kulturą europejską, a światem arabskim. Świetnie się czyta tą pozycję z uwagi na to, iż Zygmunt Bauman prezentuje w niej podejście umiarkowane, wyważone, a najbardziej pasującym dla mnie słowem jest chyba tutaj określenie - ludzkie. Nie podziela w żadnym wypadku jakiegoś entuzjastycznego trendu, który w ogóle nie bierze pod uwagę zagrożeń związanych z napływem uchodźców, ale równocześnie nie ulega nastrojom wieszczącym katastrofę i upadek zachodniej cywilizacji. Dwa pojęcia, które dla mnie stanowią jakby klamrę łączącą tą książkę to strach i dialog. 

Strach jest narzędziem władzy, która bazując na naturalnych instynktach ludzkich manipuluje poczuciem bezpieczeństwa swoich obywateli, aby utrzymać swoją pozycję jako swego rodzaju bodyguarda, strażnika stojącego na straży przetrwania. W sumie mechanizm jest bardzo prosty. Tłumacząc bardzo pokrótce, strach jak wspomniałem jest zakodowany w naszym DNA tyle tylko, że w związku z rozmaitymi przeobrażeniami cywilizacyjnymi zmienia się obiekt w kierunku którego on wędruje Na skutek rozmaitych machinacji zostało znacznej części społeczeństwa europejskiego wmówione, że kolejnym beneficjentem naszych niepokojów i lęków będą "obcy". Cel łatwy, praktycznie bezbronny, wystarczająco zagubiony w nowym otoczeniu aby stawić realny opór, zwłaszcza że za lękiem często podąża agresja ( najlepszą obroną jest atak ) więc "chłopiec do bicia" będzie jak znalazł. Perfidna praktyka stosowana przez rządzących na Węgrzech, Polsce, a także przez chcących do tej władzy się dorwać we Francji czy USA ( patrz Donald Trump ). Kiedy lud się boi to myśli o tym , żeby się okopać i bronić i tego oczekuje od władzy, a tym samym skłonny jest wybaczyć brak rozwiązywania problemów gospodarczych po warunkiem zapewnienia bezpieczeństwa.

Dialog to alternatywa dla strachu i jedyna droga, która nas czeka w najbliższej przyszłości, bo jak słusznie zauważa Zygmunt Bauman te twierdze odgradzające się przed światem i obcymi nie mają racji bytu i to tylko kwestia czasu kiedy będziemy sobie musieli nawzajem otworzyć drzwi. Nie oznacza to jednakże wcale, że mamy się dogadywać bez kłótni, bez nieporozumień i tarć. Nikt nie będzie też zmuszony zaakceptować innego stylu życia jako swojego, a jedyne co będzie konieczne czy tego chcemy czy nie to zbliżenie tych odległych horyzontów. Nie chodzi tu o całkowite zjednoczenie czy zespolenie, a bardziej o nie zatrzymywanie procesu wzajemnego przenikania się, czerpania od siebie nawzajem, docenianie wkładu "obcych" w odnowę często zastanych już i może nawet zdegenerowanych systemów. Bez dialogu czeka nas jako ludzkość katastrofa, a czym wcześniej tą prawdę zrozumiemy i wprowadzimy w życie, tym większa szansa że nie obudzimy się z ręką w nocniku, kiedy populistyczne manipulacje zostaną ostatecznie zdemaskowane.

Zygmunt Bauman zdaje się wierzyć w siłę ludzkiej moralności, u mnie z tą wiarą jest różnie. Jedno jest natomiast pewne, jako ludzkość znaleźliśmy się w obliczu wielkiego kryzysu i powodem tego kryzysu nie są uchodźcy, ale nieumiejętność dostosowania się Europy do zmieniających się procesów społecznych na skalę globalną. Globalizacja stała się faktem, natomiast rządzący nie bardzo mają pomysł jak sobie poradzić ze współdziałaniem w celu wspólnego rozwiązywania problemów, które już dawno przestały ograniczać się do własnego podwórka. Nie mogą, a może nie chcą tego robić bo tak jak pisałem wcześniej ten oparty na strachu układ "My-oni" jest im mocno na rękę i wzmacnia ich pozycję. 

Siłą książki  "Obcy u naszych drzwi" jest konkret. Te niespełna 100 stron zawiera skondensowaną, pozbawioną niepotrzebnych treści analizę istotnych problemów współczesnego świata. Autor rozważa je z socjologicznego, filozoficznego, a co najważniejsze z ludzkiego punktu widzenia. Myślę, że zanim ktokolwiek wypowie się na tematy związane z uchodźcami, emigracją czy odradzającymi się ruchami o charakterze skrajnie nacjonalistycznym i rasistowskim to powinien tą lekturę potraktować jako obowiązkową. Ja natomiast jestem już pewien, że Zygmunt Bauman to kolejny autor który na stałe zagości na mojej półce.