wtorek, 16 sierpnia 2016

Dolina strachu - Arthur Conan Doyle








No i w końcu się doczekałem ! Pojawia się słynny czarny charakter, chyba najbardziej znany geniusz zła w dziejach literatury, czyli profesor Moriarty ! Pojawia się to za dużo powiedziane, on się snuje,  skrada,  niczym cień,  a jego duch unosi się nad całą historią tu przedstawioną, dodając jej dodatkowej atmosfery grozy i tajemniczości. 

"Dolina strachu" bardzo przypadła mi do gustu i zdecydowanie wybija się ponad poprzednie trzy tomy o Sherlocku Holmesie i doktorze Watsonie. Kolejny raz otwierały mi się szeroko oczy,  kiedy odkrywałem w trakcie lektury motywy i schematy,  które nieraz przyszło mi oglądać w znakomitych filmach czy czytać w innych książkach. Nie wiem czy sir Arthur Conan Doyle był pierwszy,  ale zdecydowanie po mistrzowsku udało mu się w "Dolinie Strachu" pokazać motywy,  które potem odgrywali choćby Leonardo Di Caprio czy Johny Depp w znakomitych thrillerach znanych lewnie większości z nas. Tytułów filmów, ani nawet ich reżyserów nie wymienię z uwagi na to, że byłyby to spojlery i popsuł bym niejednemu czytelnikowi zabawę,  myślę sobie jednak że wytrawny obserwator i amator filmów tego typu będzie wiedział na koniec książki jakie filmy miałem na myśli. Dla mniej zorientowanych w temacie służę prywatną rekomendacją jeśli spodoba się Wam atmosfera tej powieści. Gwarantuje jednak,  że jest ona naprawdę świetna. 

W "Dolinie strachu" Arthur Conan Doyle wykorzystuje schemat przez siebie już stosowany wcześniej, a mianowicie dzieli książkę na dwie części. W jednej otrzymamy zagadkę toczącą się w czterech ścianach zamkniętego pokoju, gdzie dochodzi do zbrodni, a w drugiej mamy powrót do przeszłości i historię zorganizowanego spisku, który stoi u zarania niniejszej zbrodni. Pierwszą zagadkę Sherlock Holmes wyjaśni w drodze ekspresowej przy pomocy prostej ( ale chyba tylko dla niego samego) dedukcji. Co do drugiej historii,  to będzie ona bardziej złożona, rozciągnięta w czasie, a jej finał będzie niemałym zaskoczeniem dla większości czytelników. Ten idealnie skonstruowany thriller,  bo według mnie bliżej jest "Dolinie strachu" właśnie do thrillera niż do kryminału, czyta się z zapartym tchem i aż nie chce się by ta przygoda się skończyła. 

Spotkałem się z opiniami, że druga część książki nie pasuje do całości, że psuje atmosferę którą stworzył Arthur Conan Doyle w części pierwszej. Pewnie tak jest, że to bardziej  kwestia gustu, ja jednak myślę sobie że obie te historie,  choć diametralnie różne,  to znakomicie się zazębiają i tworzą razem idealną potrawę,  którą ja spałaszowałem z wielkim apetytem. Mało tego,  bardziej nawet chyba przypadła mi do gustu ta druga część, gdzie mamy okazję śledzić losy miasta opanowanego przez zorganizowaną grupę przestępczą. Kolejny uwielbiany przeze mnie motyw filmowy, kiedy to mała grupa ludzi trzyma w szponach całe miasto i macki tej organizacji przez lata tak mocno zaciskają się na tym organizmie,  że niemożliwym wydaje się przerwanie tej patologii. No ale jak to mówią znajdź mi odpowiedniego człowieka... No nic,  wypada przerwać w tym momencie bo naprawdę napiszę zbyt dużo i popsuję Wam zabawę. Powiem krótko - jeśli macie ochotę poznać przygody Sherlocka Holmesa,  to po "Dolinę strachu" warto moim zdaniem sięgnąć koniecznie. Jak dla mnie rewelacyjna część! 

Na koniec dodam jeszcze,  że poraz kolejny odkrywałem Sherlocka w towarzystwie Janusza Zadury. Nie umiem już inaczej i tak chyba już dokończę :) Tak przecież mówią, że zwycięskiego składu się nie zmienia więc nadal będę w najbliższym czasie stawiał na Janusza Zadurę i Storytel jeśli chodzi o przygody Sherlocka Holmesa.