sobota, 20 sierpnia 2016

Życie na miarę. Odzieżowe niewolnictwo. - Marek Rabij




Słuchając sobie tej książki w formie audiobooka miałem przez cały czas takie dziwne poczucie jakby ta opowieść była swego rodzaju baśnią. Nie wiem czy to kwestia doskonałego swoją drogą lektora w osobie Andrzeja Ferenca, czy bardziej chodzi o to, że opisane tutaj sytuacje wydają się być na tyle nierealne we współczesnej rzeczywistości, że człowiekowi trudno jest uwierzyć w to że to reportaż. Niestety, mimo że próbowałem chyba zastosować mechanizm wyparcia i nie dopuścić do siebie tych trudnych faktów, to takie rzeczy dzieją się naprawdę i mimo tego,  że mają miejsce daleko od nas to prawdopodobnie w jakiś sposób bierzemy udział w tym niewolnictwie. Robimy to bądź bezpośrednio - kupując produkty odzieżowe firm korzystających z niewolniczej pracy,  bądź pośrednio kiedy przymykamy oczy i zamykamy uszy na wszelkie informacje na ten temat.


Bangladesz - miejsce samo w sobie egzotyczne, kojarzące się wprawdzie samo w sobie z biedą, ale też pobudzające naszą wyobraźnię i chęć poznania. Kiedy przyswoicie już treść tej książki,  to myślę sobie że państwo to znajdzie się na końcu waszej listy z planami wakacyjnymi. Wszystko co tu przeczytacie woła o pomstę do nieba. Dziennikarz Newsweeka wykonał kawał tytanicznej pracy i postarał się przedstawić reportaż z pierwszej linii odzieżowego frontu,  a nie poszedł na łatwiznę spisując internetowe źródła tak jak zdarza się w innych tego typu książkach. Dlatego właśnie warto sięgnąć po książkę Marka Rabija. Pierwszy raz tak naprawdę dotarło to do mnie przy okazji "Głodu" Martina Caparrosa ( nie będę dawał linka,  bo komu zależy to sobie poszuka :D), a "Życie na miarę" jest tego potwierdzeniem,  że za biedę,  niedostatek, niesprawiedliwość społeczną  nie odpowiada tak naprawdę brak dóbr, ale perfidia i machinacje światowych koncernów. Do momentu kiedy na poważnie wziąłem się za czytanie reportaży to żyłem sobie trochę w takiej jakby bańce naiwności, że przecież nikt świadomie nie skazywałby na taki los drugiego człowieka. Kiedy zacząłem się wygryzać w te książki, a funkcjonowanie pewnych mechanizmów można było zauważyć i zyskać szerszy obraz tych sytuacji,  to od tego momentu często towarzyszy mi złość, bunt i niezgoda na świat w którym przyszło mi żyć. Lojalnie uprzedzam każdego kto ma zamiar sięgnąć po "Życie na miarę"  albo też jakikolwiek inny reportaż z najwyższej półki,  że jeśli ktoś ma  chce zyskać świadomość co człowiek robi z drugim człowiekiem to niech to zrobi. Zaznaczam jednak,  że większa świadomość wiąże się też często z koniecznością zmiany nawyków życiowych,  jak choćby w tym przypadku rezygnacja z zakupu ulubionych ciuchów,  a może nawet i więcej Jeśli natomiast ktoś woli żyć komfortowo w błogiej nieświadomości,  to raczej niech poszuka sobie innych lektur.


W takich czasach przyszło nam żyć, że ludzie za dniówkę nie są w stanie zapewnić sobie racji żywnościowej. Mimo, że żyjemy w okresie rozkwitu cywilizacyjnego i dużej świadomości,  to w dalszym ciągu funkcjonuje niewolnictwo. Żyjemy w czasach kiedy 1% ludności żyje ponad stan, mając w posiadaniu dobra warte więcej niż posiada pozostałe
99 %. Ponadto przyszło mam funkcjonować w rzeczywistości,  gdzie mamy narzędzia gwarantujące globalne życie na całkiem niezłym poziomie dla każdego pewnie mieszkańca ziemi, możemy zaspokoić swoje potrzeby,  ale zamiast tego wolimy kosztem innych produkować kolejne wydumane,  sztuczne potrzeby. Smutne to... Takie mam przemyślenia po tej książce... Też tak chcecie?  Jeśli tak..szczerze zachęcam :)