wtorek, 27 września 2016

Kontener- Wojciech Tochman, Katarzyna Boni





Niby taka krótka, niepozorna książeczka, ale coś takiego jest w tych krótkich formach, szczególnie jeśli chodzi o reportaże właśnie, że czasem nie potrzeba wielu słów, a autentyczni bohaterowie, których historie przy pomocy dobrego reportera zostaną ukazane światu i poruszą bijące serca. Tym razem zadanie pokazania tej prawdy światu wzięli na siebie reporterzy, których osobiście mocno podziwiam i którzy trafiają do mnie i uruchamiają najgłębsze pokłady emocji - Katarzyna Boni i Wojciech Tochman. Temat jak najbardziej na czasie, bo bohaterami reportażu są ofiary konfliktu w Syrii. Użyłem słowa "konflikt' co nie jest tu bynajmniej przejęzyczeniem, ale ukazuje jak bardzo narażeni jesteśmy na swego rodzaju manipulacje w dobie dzisiejszego przekazu informacji i rozmaitych wpływów, bo przecież w przypadku Syrii nie ma mowy o konflikcie, ale o regularnej wojnie. Ofiary tej wojny, a wśród nich uchodźcy to nie żadni uchodźcy ekonomiczni, ale osoby walczące o przetrwanie i własne życie. Dzięki książkom takim jak ta mamy szansę poznać prawdę, której nie pokaże nam TV ( szczególnie ta reżimowa ), ani też internet.

"Kontener" przybliża nam specyfikę funkcjonowania obozu dla uchodźców w Syrii, a patrząc w szerszej perspektywie - sposób myślenia o pomocy humanitarnej w ogóle. Pewnie,  że łatwo się o takich rzeczach mówi siedząc w domu na fotelu jak robię to sam,  ale nie sposób nie złościć się i nie załamywać z bezradności rąk kiedy człowiek ma możliwość przyjrzenia się absurdom tego systemu pomocowego. Aktualnie obracam się trochę w tym temacie i czytam sporo pozycji dotykających problemu dlatego muszę że smutkiem stwierdzić,  że Kontener potwierdza to co do tej pory się dowiedziałem. Myślę że to naprawdę musi być kwestia braku dobrej woli, aby realnie pomóc tym osobom, gdyż jak przeczytamy właśnie między innymi w "Kontenerze" szereg działań podejmowanych przez zarządzających pomocą humanitarną służy chyba tylko i wyłącznie zachowaniu pozorów i uspokojeniu sumień możnych i władnych tego świata. Ich celem wydaje się być co najwyżej przykrycie choć na jakiś czas problemu,  zamieceniu go pod dywan. Tym samym trudno się dziwić narastającej się frustracji uchodźców,  ich bezsilności i pogłębiającej się apatii.

Osoby z którymi rozmawiają autorzy tego reportażu zostali pozbawieni bezpieczeństwa i ciągle nie odzyskują choćby jego namiastki w warunkach,  gdzie przychodzi im tłoczyć się w tytułowych kontenerach. Kiedy chowa się ich przed światem w miastach,  których nie ma na mapie. Kiedy przymyka się oko na kombinacje i patologie przy dystrybucji pomocy rzeczowej. Kiedy nie stwarza się możliwości aktywności zawodowej i robi się wszystko, żeby uchodźcy zbytnio się nie zadomowili i nie zintegrowali, bo nie daj boże postanowią zostać na stałe. Nie sposób bez nieprzyjemnych emocji słuchać skarg poraz kolejny traumatyzowanych ludzi,  którym wdrukowuje się poprzez tak działający system rolę ofiary i zbędnego, niewygodnego towaru przekładanego z półki na półkę bez pozostawienia możliwości decydowania o sobie. Wojciech Tochman posiada niebywały dar wyciągania na światło dzienne hipokryzji i braku empatii u większości osób,  które bezpośrednio lub pośrednio mają do czynienia z kryzysem spowodowanym przez wojnę w Syrii. Tym samym umiejętnie dotyka też mojego poczucia winy, gdyż głupio mi nawet pisać na ten temat swoje opinie kiedy moja własna pomoc ogranicza się często do zwykłego współczucia, ewentualnie wykonania przelewu na fundację,  co do których środków nie mam nawet pewności co się z nimi dalej dzieje. Mogę sobie tłumaczyć,  że więcej nie mogę zrobić, pomóc, ale mógłbym zrobić tak naprawdę dużo więcej. Niestety też po części zgadzam się na to co się dzieje,  załamując tylko ręce. 

Książka ważna,  polecam każdemu kto jest w stanie poświęcić te kilkadziesiąt minut,  żeby wzbudzić w sobie choć odrobinę refleksji na naprawdę istotne tematy i dramat ludzi,  który dotyczy całej ludzkości czy się nam to podoba czy też nie.