niedziela, 4 września 2016

Zrób sobie raj - Mariusz Szczygieł







Jak dobrze, że poznałem twórczość tak sympatycznego i pozytywnie nastawionego do świata człowieka, jakim jest Mariusz Szczygieł. Jego reportaże to jest ładunek tak energetyzujący, że człowiek nawet po najgorszym dniu, przy największej chandrze, która go dotknie potrafi zdobyć się na uśmiech ( i to najczęściej nie pojedynczy ) z dziką przyjemnością oddając się ich lekturze. Dziękuję Panie Mariuszu i sorry, że tak późno się na Panu poznałem :) Tak jak Wojciech Tochman potrafi mnie rozłożyć na łopatki emocjonalną bombą odnośnie krzywdy ludzkiej ( za co absolutnie żalu do niego nie mam, bo to też jest potrzebne ), tak Mariusz Szczygieł pomaga uwierzyć w człowieka i w jego pozytywną stronę. Tak jest również przy okazji książki "Zrób sobie raj ", którą każdemu serdecznie polecam.

Wizerunek Czechów w moich oczach do momentu kiedy sięgnąłem po tą książkę kształtował się tysiące kilometrów od prawdy. Od dzieciństwa wdrukowywano mi przekonania na temat tego narodu,  które sugerowały jakoby byli oni sierotami,  takimi chłopcami do bicia,  bezpłciowi,  infantylni wręcz. Kiedy sięgam do pierwszych wspomnień,  to uruchamia mi się wizja "czeskiego metala",  który chodzi w klapkach,  ma dziwną fryzurę ( krótko z przodu, długo z tyłu),  a do tego bardzo często twarz jego zdobi komiczny wąs. Jako młody chłopak często się naigrywałem z naszych sąsiadów z za miedzy i wcale nie byłem w tym odosobniony. Myślę, że większość Polaków robi sobie z Czechów najzwyczajniej w świecie "jaja". Dlaczego tak się dzieje, a może warto powiedzieć: Dlaczego się działo?  Pewnie za wszystko jest odpowiedzialne to typowo "polskie" zamiłowanie do patosu,  do tego co wypada,  a co nie, do traktowania wszystkiego "na poważnie". Brakuje nam często jako narodowi dystansu do siebie i otaczającej rzeczywistości,  a już przede wszystkim do naszej historii i tożsamości narodowej. Mariusz Szczygieł doskonale nam wytyka te wady w swojej książce i słusznie zaznacza,  że akurat tych naszych wad Czesi nie posiadają i to wzbudza moją  wielką sympatię do nich. 

Wiele można się dowiedzieć na temat specyfiki czeskiego społeczeństwa z tego zbioru i fajnie snuje swoją opowieść Mariusz Szczygieł, z tą swoją umiejętnością opowiadania jakby tak przy okazji, od niechcenia, do kawy, a jednocześnie przekazuje tyle ciekawych wiadomości i dotyka kwestii tak mocno egzystencjalnych. To prawdziwy dar i jakby nie brzmiało to górnolotnie, to nie umiem patrzeć na jego literackie dokonania w inny sposób. Myślę, że każdy otwarty umysł będzie miał nie lada satysfakcję płynąca z lektury " Zrób sobie raj". Wiele tu jest kwestii o których mógłbym w tej opinii napisać, ale myślę że nie warto zbytnio sugerować bo być może każdy zwróci uwagę na coś innego i posiłkując się inną z książek autora, której recenzję znajdziecie u mnie tutaj, być może każdy znajdzie swoją prawdę. Moja prawda jest taka, iż Czesi z pozoru idą na łatwiznę, a w rzeczywistości charakteryzują się sporą inwencją  jeśli chodzi o szukanie sensu w życiu i budowania własnego świata wartości. Z Polakami jest odwrotnie - my zdajemy się dużo deklarować, a w praktyce myślę sobie, że jesteśmy daleko za naszymi bliskimi sąsiadami . Pewnie, że można mi zarzucić uogólnianie, ale ja pragnę zwrócić uwagę tylko na pewien trend, który dzięki Mariuszowi Szczygłowi odkryłem, a może po prostu mi o nim przypomniał. Smutne jest to, że gdzieś się zagubiliśmy jako naród i mocno zamknęliśmy się podczas gdy inni ( w tym wypadku Czesi ) poszli mocno do przodu. Oni nie przypisują sobie nieswoich zasług w obalaniu systemu, nie silą się na wyjątkowość dziejową własnego narodu, co jest naszą wadą niestety. Z tego też względu nam ciągle coś przeszkadza iść do przodu, a oni korzystają z życia. 

No dobra, to ja będę kończył...a na koniec powiem to jeszcze raz...co za cudna, choć niepozorna książka :)