wtorek, 11 października 2016

Dygot - Jakub Małecki






Kiedy Bronek w "Dygocie" gapiąc się w telewizor, który udało mu się poraz pierwszy skutecznie uruchomić krzyczał "Działa! To działa!" nie mogłem się oprzeć wrażeniu, że scena ta jest wyjęta rodem ze słynnego Frankensteina - "Its alive!". Taka właśnie jest ta powieść Jakuba Małeckiego - mieszanka grozy i swoistego absurdu, świata magii i jeszcze bardziej pokrętnego i brutalnego świata rzeczywistego. Czasem człowiek zadaje sobie pytanie, a przynajmniej mi takowe nieustannie podczas tej lektury towarzyszyło - "Który z tych światów jest bardziej nieprawdopodobny? Który bardziej nierzeczywisty? ". Możemy pójść dalej ze stawianiem tychże pytań i zastanawiać się : "Czy bardziej przerażający jest świat wyobrażeń i podświadomych lęków,  czy może rzeczywistość pełna zabobonów i okrutnych pseudowierzeń w której przyszło żyć bohaterom" Dygotu" ?" 

Świetną książkę napisał Jakub Małecki. Coraz częściej sięgam po polskich autorów, coraz odważniej sobie poczynam na tym polu i bardzo mnie to cieszy,  bo okazuje się że satysfakcji z obcowania z polską literaturą mam co niemiara, a jeszcze niedawno wydawało mi się że te najlepsze rzeczy powstają tysiące kilometry stąd. "Dygot" jest dowodem na to, iż niepotrzebne są nam zamki Transylwanii że swoim mrocznym klimatem, nie musimy udawać się w literaturze do wiktoriańskiej Anglii, gdyż równie wiele tajemnicy może dostarczyć nam polska prowincja. Peryferyjna Polska z czasów wojny i zaraz po niej,  a nawet ta współczesna po transformacji ustrojowej to momentami klimat iście neopogański i nie pogardziłby nim sam Stephen King. Ta wybuchowa i porażająca mieszanka zabobonów i wierzeń uderza w czytelnika lewym prostym i wręcz ogłupia go przy pomocy środków wyrazu zastosowanych przez Małeckiego. Możemy przyglądać się z  niedowierzaniem jak w cywilizowanym kraju prości ludzie kierują się postawami rodem conajmniej z wieków średnich i wypaczonej religii katolickiej. Tym samym ludzie Ci fundują ogrom cierpienia i wyrządzoną wielką krzywdę tym najbardziej bezbronnym, a to wszystko tylko dlatego, że tamci nie umieją się skutecznie przeciwstawić presji ogółu.

Odmienność - to jest największy grzech jaki zarzucają Wiktorowi mieszkańcy jednej z miejscowości gdzieś tam właśnie na wspomnianych peryferiach Polski. Dopatrują się w tejże odmienności wszystkiego co najgorsze,  a mianowicie klątwy i potępienia, skarania boskiego i samego diabła. Widzą w "odmieńcu" zagrożenie dla kruchej i złudnej równowagi, konsensusu i dobrobytu. Próbują "złe" zgładzić, zabić, ukamienować, pozbyć się, odizolować, a rezultacie projektują swój gniew na ofiarę, która sama w końcu zaczyna się zastanawiać kim jest, a jest po prostu Albinosem z dużej litery.

Ten opisany wyżej proces stygmatyzacji będzie już na zawsze ciążył Wiktorowi. Będzie uniemożliwiał wartościowe relacje nawet z najbliższymi,  którzy z jednej strony go bronią a z drugiej strony strony sami boją się odrzucenia - brat,  teść. Do tego stopnia będzie to trudne do zniesienia dla chłopaka, że w końcu zapragnie zrobić ze swego cierpienia choćby jakiś sens i zaistnieć jako męczennik za większą sprawę. Mam wrażenie, że jest to z jego strony próba odnalezienia jakiejś logiki w tym co go spotyka, a czego nie rozumie i ma stanowić swego rodzaju odpowiedź na wyrzucenie jego osoby poza nawias społeczności w jakiej żyje. W jakim momencie swego życia tego dokona? Paradoksalnie wtedy kiedy w jego życiu pojawi się iskierka,  a może nawet i cały płomień nadziei na lepszy czas. No cóż szybko przyjdzie mu zgasnąć. Ale nie będzie to koniec tej historii. 

Spotkałem się z opiniami,  iż "Dygot" to niewykorzystany potencjał,  że można było wycisnąć z tej historii dużo więcej. Osobiście się z tym  nie zgadzam. Jak dla mnie to historia  kompletna,  hipnotyzująca i bardzo mocno skłaniająca do refleksji. Jakub Małecki eksperymentuje i miesza rozmaite gatunki literackie,  począwszy od realizmu magicznego skończywszy na elementach wręcz baśniowych. W magiczny sposób oddziaływuje na wyobraźnię. Trochę bałem się tej formuły,  a zamiast nieprzystępnej i skomplikowanej okazała się ona bardzo plastyczna i trafiła do mnie w pełnej swej okazałości. Pokochałem tą historię i z pewnością sięgnę po książki tego autora,  pewnie w niedalekiej przyszłości. Serdecznie tą  książkę polecam!