piątek, 28 października 2016

Więcej krwi - Jo Nesbo









Pewnie, że seria "Krew na śniegu" to jednak nie jest sztandarowy cykl Jo Nesbo, a Jon Hansen to bohater, który nie posiada charyzmy takiego Harry Hole, no ale to akurat wiadomo było już od pierwszego tomu - "Krew na śniegu". Nie zgadzam się natomiast z tymi tonami krytyki jakie spłynęły na mojego ulubionego autora, mistrza kryminału. Myślę, że po wszystkich tych skomplikowanych, krwawych, emocjonalnych wygibasach, którym poddawał stworzonego przez siebie, słynnego detektywa z serii "Harry Hole" Jo Nesbo potrzebował odreagować. Z tych też względów stworzył Jona i uczynił go bohaterem retro - kryminałów, które może rzeczywiście są wyciszone i nie mają zbyt szybkiego tempa, ale za to mają w sobie coś urzekającego, ukrytego pod warstwą wierzchnią.

Jak mi osobiście udało się wczuć w klimat "Więcej krwi" ? Otóż pomogło mi kiedy w jednej z opinii natknąłem się na opis Jona,  który przyjeżdża do zapomnianej przez boga , a nawet i diabła osady w Laponii z jednoznacznym wyrokiem śmierci. Jego dotychczasowy pracodawca kryjący się pod pseudonimem Rybak wydał na niego wyrok śmierci, gdyż Jon go okradł i nie wykonał zadania zleconego przez szefa. Pseudonim Rybaka nie wziął się znikąd, jako że potrafi on wyławiać takie ryby jak Jon nawet z tak zapadłych dziur i zakamarków jak ta w której schronił się nasz uciekinier. Bohater powieści Jo Nesbo jakby wypisał się z życia,  towarzyszy mu nieodłączna strata,  strata miłości,  strata dziecka... Kiedy Jon przybywa na nowe miejsce to tak naprawdę trudno mu zaistnieć, wdrożyć się. Snuje się w związku z tym bez celu, unika ludzi, nie może sobie znaleźć miejsca. Paradoksalnie w momencie, kiedy już zaczyna się aklimatyzować wśród tej specyficznej społeczności żyjącej według sztywnych, surowych można nawet rzec zasad opartych na ortodoksyjnym odłamie chrześcijaństwa, to akurat wtedy przeszłość daje znać o sobie. 

Trudno mówić o "Więcej krwi"  jako o kryminale, bo jest to bardziej swego rodzaju rozprawa filozoficzna odnośnie tego co w życiu ważne. Czasem taka symboliczna śmierć jest okazją do przewartościowań, nie mamy już nic do stracenia,  zaczynamy od zera, odbijając się od dna mamy szansę do wyznaczenia sobie nowych celów,  do swoistego zmartwychwstania. W innym razie pozostaje już tylko zagrzebać się w ziemi,  przysypać się piachem i poddać raz na zawsze. Jon nie ma już czasu na zastanawianie , nie może już żyć w zawieszeniu i musi skręcić w jedną z tych dwóch dróg. Jakiego wyboru dokona ? Paradoksalnie Jo Nesbo skonstruował tą książkę w taki sposób,  iż nie jest istotny sam wybór, tylko monolog wewnętrzny jaki ten wybór poprzedza. Dokopywanie się do wewnątrz,  do samego środka, odgrzebywanie sedna,  rozbrajanie mechanizmów obronnych i wykluwanie się potrzeb. Określanie własnego człowieczeństwa, odbudowywanie tożsamości. Tego właśnie próbuje dokon główny bohater "Więcej krwi". Odnaleźć w tym wszystkim jakiś większy sens. Poświęcić się rodzinie, może nawet oddać opiece Boga. A może jednak to wszystko sobie dośpiewałem ? Może ta książka wcale nie ma drugiego dna ? Kto poza Jo Nesbo potrafi tak naprawdę odpowiedzieć na to pytanie ? W każdym razie coś musi być jednak w tej niepozornej na pierwszy rzut oka powieści,  że skłania do takich refleksji jak te które zaprzątały moją głowę. Mimo, że nie powaliła mnie ona na kolana, to nie uważam czasu jej poświęconego za stracony, aczkolwiek zdecydowanie oczekuje jednak na nową odsłonę "Harry Hole" - to już przyszły rok :)