sobota, 8 października 2016

Lato zimą - Rose Tremain





"Lato zimą" to zbiór trzynastu opowiadań autorstwa Rose Tremain. Nie będę udawał, że autorka była mi znana wcześniej bo w ogóle o niej nie słyszałem, a do przeczytania tej książki zachęciła mnie - co może zabrzmi dziwnie - recenzja wcale nie zachęcająca. Znalazłem ją na blogu cocteauandco.pl/ , a że zwykle korzystam z rekomendacji autorki tego bloga i gusta mamy jak sie okazuje podobne, to postanowiłem sprawdzić jak się sprawy mają jeśli chodzi o te książki, które dla autorki bloga były rozczarowaniem. Tak właśnie odebrałem opinię o opowiadaniach "Lato zimą", ale było jednocześnie coś takiego w tej recenzji, co zaintrygowało mnie i musiałem sam się przekonać  o co chodzi z tą tajemniczą Rose Tremain i jak to jest z jej pełnym szyku językiem.

W opisie, który znajdziemy na stronie wydawnictwa autorka jest przedstawiana jako jedna z najwybitniejszych brytyjskich współczesnych pisarek. Jej opowiadania mają opowiadać o bliskich relacjach, o trudnych wyborach, kluczowych momentach życia, które wpływają na nasz los. Co natomiast najmocniej mnie zainteresowało to zapowiedź intymnych przeżyć i myśli bohaterów, które składają się na prozę niezwykłej urody, subtelną, a jednocześnie bardzo sugestywną. Pisząc tą opinię świeżo po lekturze mam ochotę napisać, że zostałem oszukany, ale oczywiście tego nie napiszę, bo zaraz potem przychodzi na mnie refleksja, że to iż nie udało się autorce trafić w moją wrażliwość nie oznacza przecież, że wszyscy ci którzy pozostają pod urokiem jej prozy są w błędzie. Kwestia gustu to jednak jedna sprawa, ale nie zmienia to faktu, iż opowiadania Rose Tremain, które zostały umieszczone w tym zbiorze sprawiają wrażenie bardzo nierównych i jakby na siłę upchanych w jedną całość. 

Są w tym zbiorze takie opowiadania, które rzeczywiście poruszają i operują w naprawdę poetyckich wręcz klimatach jeśli chodzi o emocje. Można się wzruszyć choćby przy historii miłośnika psów - "W potrzasku", podobał mi się też "Widok na Jezioro Górne jesienią", no i napewno ma w sobie coś "Geografia rozszerzona". Zdecydowanie specyficzny klimat ma opowiadanie "Ochmistrzyni". Pomyślałem sobie nawet, że ma ono w sobie potencjał na powieść, po czym okazało się że właśnie na powieści bazuje ono w rzeczywistości i nie jest to jedynie zabieg Rose Tremain, bo "Ochmistrzyni" jest swego rodzaju wariacją na temat powieści "Rebeka" z 1938 roku napisanej przez Daphne du Maurier. Tym samym mój entuzjazm opadł, a muszę niestety dodać że jest tu kilka opowiadań które kompletnie jakoś do mnie nie przemawiają i nie wzbudzają u mnie takich emocji jakich oczekiwałem. Fakt ten dziwi mnie zważywszy choćby na naprawdę trudne tematy jakie podejmuje w nich autorka. Mam tu na myśli tytułowe "Lato zimą", ale najbardziej chyba rozczarował mnie "Amerykański kochanek", który porusza temat porzucenia i utraty miłości, a jakoś tak to jest moim zdaniem udziwnione i przekombinowane, że wcale te emocje u mnie się nie pojawiają choćbym nie wiem jak się starał na nie otworzyć i wczuć w tą historię. Mam wręcz wrażenie sztuczności. Podobnie rzecz się ma z "Zamykaniem drzwi", po którym to opowiadaniu obiecywałem sobie również więcej. 

W tego typu opowiadaniach, które bazują na opisie bliskich relacji, trudnych wyborów, poszukiwaniu siebie i tożsamości bardzo ważne jest według mnie żeby zachować umiar jeśli chodzi o wszelkiego rodzaju zabiegi literackie, które ja nazywam "sztuczkami". Mam tu na myśli takie zabiegi jak niedomówienia, otwarte zakończenia, operowanie symbolami, ukrytymi tropami itp. Bardziej cenie sobie autorów takich jak Modiano, Stasiuk czy Strout, którzy właśnie rzadko korzystają z tego typu "udziwnień", które znajdziecie u Rose Tremain. Prosty, umiarkowany język służy budowaniu atmosfery intymności i przedstawianiu świata osobistych refleksji i uczuć bohaterów. Tej prostoty mi zabrakło u autorki " Lato zimą", a miała tu ona przecież być zgodnie z tym co się mówi o tej książce. No a może to bardziej kwestia, że niewłaściwie nastawiłem swój emocjonalny odbiornik, bo na ten przykład kiedy czytam opinię Karoliny z bloga czepiam się książek, to zazdroszczę jej wszystkich tych emocji przy obcowaniu z prozą Termain. Mimo wszystko nie żałuję czasu poświęconego na ten zbiór zwłaszcza, że nie jest on obszerny, a znalazłem tu dla siebie jednak kilka smaczków. Na koniec tylko jeszcze taka myśl, że "Dowcipniś z Astapowa" i "Julia dwudziestego pierwszego wieku" to opowiadania, które też zasługują na uwagę, ale kompletnie mi nie pasują do pozostałych z tego zbioru i to wpływa na ich odbiór, bo nie można wszystkiego pchać do jednego worka. 

Mam nadzieję, że wybaczycie narzekanie, ale dawno nie narzekałem więc chyba trochę mogę od czasu do czasu. Obiecuję robić to z umiarem i zachęcam do zapoznania się z recenzjami  cocteau&co oraz czepiam się książek, bo naprawdę warto patrzeć z różnych stron na literaturę i dyskutować o niej. A "Lato zimą' i tak polecam, bo rzadko mi się trafiają książki, które sugeruje omijać szerokim łukiem :D